25-12-2018, 12:02
Dla mnie ta technika jest właśnie całkowicie naturalnym i bezpośrednim rozwiązaniem na takie problemy. Zakładając, że budzimy się bez budzika po kilku godzinach snu ( co jest najlepszą okolicznością ), to następnie dostosowywujemy czas czuwania i aktywność podczas niego do swojego samopoczucia. Jeżeli czujemy zamułę i wrażenie, że zaraz zaśniemy za głęboko - to trzeba się trochę spiąć, wstać z łóżka, lekko rozbudzić. Z kolei jak czujemy się już rześcy, teoretycznie moglibyśmy wstać - to albo od razu starać się zasypiać, albo wymęczyć się jakąś aktywnością wymagającą koncentracji przez godzinkę. Jeżeli napięcie wciąż jest za duże, trzeba wypracować wcześniejsze wstawanie.
Jeżeli chodzi z kolei o płytkość snu - niezależnie od stopnia energii po 4-5 godzinach snu kolejny REM powinien być i tak głęboki. Zapewnia to regularny sen i aktywność w ciągu dnia - przy tych warunkach po 4-5 h snu mamy wciąż wystarczające zapotrzebowanie na sen, że organizm potrafi odciąć bodźce od jawy. Trzeba tu jednak dodać, że sukces za pomocą techniki WILD może być odpowiedzialny za forsowane spłycanie snu. Najoptymalniej jest w efekcie spontanicznego uświadomienia się po WBTB.
Jeżeli chodzi z kolei o płytkość snu - niezależnie od stopnia energii po 4-5 godzinach snu kolejny REM powinien być i tak głęboki. Zapewnia to regularny sen i aktywność w ciągu dnia - przy tych warunkach po 4-5 h snu mamy wciąż wystarczające zapotrzebowanie na sen, że organizm potrafi odciąć bodźce od jawy. Trzeba tu jednak dodać, że sukces za pomocą techniki WILD może być odpowiedzialny za forsowane spłycanie snu. Najoptymalniej jest w efekcie spontanicznego uświadomienia się po WBTB.





