02-12-2018, 13:06
Podróż na wschód
Wczoraj wieczorem zdenerwowała mnie siostra, opanowałem się i pomyślałem, ze nie powinienem dać się prowokować bo to bez sensu, mimo to byłem wkurzony co zaowocowało następującym snem:
Jestem gdzieś na wschodzie i czekam z siostrą na pociąg do domu, jest wieczór. Podjeżdża pociąg i wsiadam za siostrą. Kiedy już wsiadłem zorientowałem się, że wprowadziła mnie w błąd i wsiedliśmy do pociągu, który jedzie w przeciwnym kierunku niż powinien. (dokładnie tak jak było wczoraj wieczór mimo iż udało się jej mnie podejść i wkurzyć zamiast się uspokoić zacząłem jechać w przeciwnym kierunku czyli coraz bardziej się nakręcać). Otworzyłem drzwi pociągu i miałem wyskoczyć, ale siostra zwróciła mi uwagę, ze pociąg już za szybko jedzie poza tym na zewnątrz jest zmarznięta twarda ziemia, zimno itd. w kazdym bądź razie przekonała mnie, że wyskakiwanie to nie jest dobry pomysł. Myslałem, że jednak mógłbym wyskoczyć, ale pomyślałem, że w sumie to wysiądę na następnej stacji i tam zaczekam na właściwy pociąg. (Wczoraj też myslałem, ze mi szybko przejdzie wkurzenie).
Zacząłem łazić po tym pociągu, siostra gdzieś zniknęła i przestała mieć znaczenie a ja koniec końców zostałem w pociągu, który wywiózł mnie gdzieś w nieznane na daleki wschód Rosji :-) Tam znalazłem się na monumentalnym dworcu z setkami pociągów, ogólnym zamieszaniem, wiele się tam działo, ale w końcu dzięki pomocy kolejarzy udało mi się znaleźć i wsiąść do pociągu powrotnego. Już ten mega dworzec był w porządku bo było ciepło, jasno i gdyby nie to, że było to nieznane na dalekim wschodzie mogło by tam być miło, kolejarze też byli mili więc wszystko zapowiadało się dobrze :-)
Niestety kiedy już byłem w powrotnym pociągu okazało się, że oprócz mnie, jakiś wycieczek i bogu ducha winnych ludzi byli tam również bezwzględni Chińscy zabójcy. Ludzie w pociągu nie mieli o nich pojęcia i byli bezwolnymi ofiarami ja zaś próbowałem ich unikać i nawet do pewnego momentu nieźle mi szło :-)
W końcu nie udało się i nadziałem się na zabójcę który z wyglądu przypominał Choya nawet włosy miał ufarbowane na blond:

Na szczęście był mniejszy, stoczyłem z nim walkę i niespodziewanie łatwo z nim wygrałem zabijając go choć wcale tego nie chciałem. Potem musiałem walczyć jeszcze z kilkoma zabójcami i równie łatwo ich pokonałem. Myśałem, że źle się to dla mnie skończy, ale ku mojemu zdziwieniu zabójcy nabrali do mnie szacunku i nie mieli mi tego za złe, nie planowali się mścić, ani tropić mnie tylko zaakceptowali mnie i mogłem już spokojnie jechać dalej.
Ciekawy sen i chyba mi mówi, że nie powinienem unikać konfrontacji za wszelką cenę, tylko jak ktoś szuka zaczepki to trzeba go spokojnie zabić a wszystko będzie dobrze
Wczoraj wieczorem zdenerwowała mnie siostra, opanowałem się i pomyślałem, ze nie powinienem dać się prowokować bo to bez sensu, mimo to byłem wkurzony co zaowocowało następującym snem:
Jestem gdzieś na wschodzie i czekam z siostrą na pociąg do domu, jest wieczór. Podjeżdża pociąg i wsiadam za siostrą. Kiedy już wsiadłem zorientowałem się, że wprowadziła mnie w błąd i wsiedliśmy do pociągu, który jedzie w przeciwnym kierunku niż powinien. (dokładnie tak jak było wczoraj wieczór mimo iż udało się jej mnie podejść i wkurzyć zamiast się uspokoić zacząłem jechać w przeciwnym kierunku czyli coraz bardziej się nakręcać). Otworzyłem drzwi pociągu i miałem wyskoczyć, ale siostra zwróciła mi uwagę, ze pociąg już za szybko jedzie poza tym na zewnątrz jest zmarznięta twarda ziemia, zimno itd. w kazdym bądź razie przekonała mnie, że wyskakiwanie to nie jest dobry pomysł. Myslałem, że jednak mógłbym wyskoczyć, ale pomyślałem, że w sumie to wysiądę na następnej stacji i tam zaczekam na właściwy pociąg. (Wczoraj też myslałem, ze mi szybko przejdzie wkurzenie).
Zacząłem łazić po tym pociągu, siostra gdzieś zniknęła i przestała mieć znaczenie a ja koniec końców zostałem w pociągu, który wywiózł mnie gdzieś w nieznane na daleki wschód Rosji :-) Tam znalazłem się na monumentalnym dworcu z setkami pociągów, ogólnym zamieszaniem, wiele się tam działo, ale w końcu dzięki pomocy kolejarzy udało mi się znaleźć i wsiąść do pociągu powrotnego. Już ten mega dworzec był w porządku bo było ciepło, jasno i gdyby nie to, że było to nieznane na dalekim wschodzie mogło by tam być miło, kolejarze też byli mili więc wszystko zapowiadało się dobrze :-)
Niestety kiedy już byłem w powrotnym pociągu okazało się, że oprócz mnie, jakiś wycieczek i bogu ducha winnych ludzi byli tam również bezwzględni Chińscy zabójcy. Ludzie w pociągu nie mieli o nich pojęcia i byli bezwolnymi ofiarami ja zaś próbowałem ich unikać i nawet do pewnego momentu nieźle mi szło :-)
W końcu nie udało się i nadziałem się na zabójcę który z wyglądu przypominał Choya nawet włosy miał ufarbowane na blond:
Na szczęście był mniejszy, stoczyłem z nim walkę i niespodziewanie łatwo z nim wygrałem zabijając go choć wcale tego nie chciałem. Potem musiałem walczyć jeszcze z kilkoma zabójcami i równie łatwo ich pokonałem. Myśałem, że źle się to dla mnie skończy, ale ku mojemu zdziwieniu zabójcy nabrali do mnie szacunku i nie mieli mi tego za złe, nie planowali się mścić, ani tropić mnie tylko zaakceptowali mnie i mogłem już spokojnie jechać dalej.
Ciekawy sen i chyba mi mówi, że nie powinienem unikać konfrontacji za wszelką cenę, tylko jak ktoś szuka zaczepki to trzeba go spokojnie zabić a wszystko będzie dobrze





