29-11-2018, 21:37
Początkowo to był sen jak wszystkie. Fabuła jak w kiepskiej telenoweli. [...] Zamieniłem słowo z wujkiem przez płot co by nie wyjść na dzika bagiennego. Przypomniało mi się, że miałem coś skończyć, więc udałem się przed dom. Tam pod oknem babuni rozłożone były kawałki metalowej konstrukcji. Zacząłem układać profile, tak aby przypominały stelaż do przyczepki.
Tak mnie to wciągnęło, że nie zauważyłem momentu, gdy na niebie nad moją głową pojawiła się ciemna chmura. Zorientowałem się, gdy było już za późno. Powietrze ni stąd ni zowąd przeszył huk. Piorun uderzył centralnie we mnie. Fizycznie nic nie poczułem. Tylko jakby mnie odrzuciło na kilkanaście metrów. Przed oczami robiło mi się coraz ciemniej. Wiedziałem co to znaczy. Przez głowę przeleciało mi całe życie. Emocje targały mną ze skrajności w skrajność. Od wściekłości przez zwykłą złość, bierność aż po smutek i bezradność. Wszystko to w ułamku sekundy. Najgorsza była ta niemoc. Już nic nie mogłem zrobić: nie mogłem cofnąć czasu, nie mogłem nikogo pożegnać, ani tym bardziej ziścić moich planów... A bliscy, przecież nie mogę od tak ich zostawić... Przeraziło mnie widmo odejścia na tamten świat. Te wszystkie niedokończone sprawy i niedopowiedziane zdania. Jakbym z tego całego cierpienia zaczął się dusić...
Obudziłem się ciężko dysząc, przy okazji budząc też moją dziewczynę. Długo nie mogłem dojść do siebie. Nadal byłem przerażony tą wizją i sporo czasu zajęło mi ponowne zaśnięcie. Szczerze to była najgorsza śmierć jaką przeżyłem we śnie!!!
Tak mnie to wciągnęło, że nie zauważyłem momentu, gdy na niebie nad moją głową pojawiła się ciemna chmura. Zorientowałem się, gdy było już za późno. Powietrze ni stąd ni zowąd przeszył huk. Piorun uderzył centralnie we mnie. Fizycznie nic nie poczułem. Tylko jakby mnie odrzuciło na kilkanaście metrów. Przed oczami robiło mi się coraz ciemniej. Wiedziałem co to znaczy. Przez głowę przeleciało mi całe życie. Emocje targały mną ze skrajności w skrajność. Od wściekłości przez zwykłą złość, bierność aż po smutek i bezradność. Wszystko to w ułamku sekundy. Najgorsza była ta niemoc. Już nic nie mogłem zrobić: nie mogłem cofnąć czasu, nie mogłem nikogo pożegnać, ani tym bardziej ziścić moich planów... A bliscy, przecież nie mogę od tak ich zostawić... Przeraziło mnie widmo odejścia na tamten świat. Te wszystkie niedokończone sprawy i niedopowiedziane zdania. Jakbym z tego całego cierpienia zaczął się dusić...
Obudziłem się ciężko dysząc, przy okazji budząc też moją dziewczynę. Długo nie mogłem dojść do siebie. Nadal byłem przerażony tą wizją i sporo czasu zajęło mi ponowne zaśnięcie. Szczerze to była najgorsza śmierć jaką przeżyłem we śnie!!!
Każdy ma takie sny z których nie chce się obudzić !
"Nie sen jest najgorszy, najgorsze jest przebudzenie..."
Julio Cortázar
LD 8
"Nie sen jest najgorszy, najgorsze jest przebudzenie..."
Julio Cortázar
LD 8





