28-11-2018, 14:34
Wyglądając przez prawe okno przed balkonem zauważyłem, że na niebie poza księżycem są też inne ciała niebieskie. Wiedziałem, że doszły dwa nowe księżyce. Jeden wyglądał jak jedna z planet olbrzymów, drugi jak ta plama na Jowiszu, miał odcienie koloru czerwonego i brązowego. I z tym drugim zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Obiekt ten w dziwny sposób się obrócił i stał się płaskim dyskiem obracającym się wokół własnej osi. Zaczął się zmniejszać i spadać w moją stronę. Szybko otworzyłem okno i złapałem ten "księżycowy dysk". Coś jeszcze leciało, czy raczej spadało w moją stronę, pomyślałem, że pewnie ufo. Spadało na trawnik, ale jakoś myślami zdołałem nakierować to do okna. Udało się mi złapać. Okazało się, że to miniaturowy dron, mniejszy od mojej dłoni. Miał cztery maleńkie wiatraczki. Zaniosłem wszystko do mojego pokoju. Ten pierwszy obiekt zamienił się w pawie pióro. Poszedłem dalej obserwować niebo.





