28-11-2018, 04:37
Ja bym powiedział, że odwrotnie właśnie.
Na"prawdzie" skupiają się dogmatyczne religie. Mają pewną sztywną ramę pt. "prawda" a wszystko poza nią, jest kłamstwem. To kategoryczne myślenie, okalecza poznanie. Ta rama nie powinna się w żaden sposób zmieniać, więc odrzucają wszystko co choć trochę może jej zagrazać. Bez zastanawiania się czy w ogóle ta rama jest kompletna.
Buddyzm nie sugeruje sztywnych prawd. A już na pewno nie jakieś złożone. Sugeruje praktykę medytacyjną, poznanie na własną rękę.
Można powiedzieć, że u sedna leży pewna "prawda". Ale prawda, do której buddyści dążą, nie jest ramą. Ona jest, ale nie jest "czymś". A jednocześnie przenika wszystko. No i jest źródłem wyzwolenia.
Często się jednak mówi w duchowości, żeby nie patrzeć na oświecenie, jak na coś co uwolni od wszystkich problemów. Nie należy na to liczyć. To jest bardziej za zasadzie pogodzenia się i nie zwiększania swojego cierpienia, przez samą chęć pozbycia się go.
Nie wiem skąd twierdzenie, że Tolle i inni oświeceni dalej cierpią. Ekhart w jakimś wywiadzie mówił, że ostatni raz kiedy czuł negatywne emocje (bo go o to zapytano) było jak patrzył na film, w którym są krzywdzone zwierzęta. No ale oczywiście może kłamać i kreować postać dla swoich celów. Lub idealizować swój brak cierpienia. W każdym razie, nie wiadomo. Trzeba mieć też na uwadze, że nie wszyscy popularni guru duchowi posiedli wgląd w naturę rzeczy. "Oświecenia" są różne. Żeby zostać guru nie potrzeba nawet fałszywych (o które łatwiej). Ładnie to pokazuje film "Kumaré. Guru dla każdego"
Na"prawdzie" skupiają się dogmatyczne religie. Mają pewną sztywną ramę pt. "prawda" a wszystko poza nią, jest kłamstwem. To kategoryczne myślenie, okalecza poznanie. Ta rama nie powinna się w żaden sposób zmieniać, więc odrzucają wszystko co choć trochę może jej zagrazać. Bez zastanawiania się czy w ogóle ta rama jest kompletna.
Buddyzm nie sugeruje sztywnych prawd. A już na pewno nie jakieś złożone. Sugeruje praktykę medytacyjną, poznanie na własną rękę.
Można powiedzieć, że u sedna leży pewna "prawda". Ale prawda, do której buddyści dążą, nie jest ramą. Ona jest, ale nie jest "czymś". A jednocześnie przenika wszystko. No i jest źródłem wyzwolenia.
Często się jednak mówi w duchowości, żeby nie patrzeć na oświecenie, jak na coś co uwolni od wszystkich problemów. Nie należy na to liczyć. To jest bardziej za zasadzie pogodzenia się i nie zwiększania swojego cierpienia, przez samą chęć pozbycia się go.
Nie wiem skąd twierdzenie, że Tolle i inni oświeceni dalej cierpią. Ekhart w jakimś wywiadzie mówił, że ostatni raz kiedy czuł negatywne emocje (bo go o to zapytano) było jak patrzył na film, w którym są krzywdzone zwierzęta. No ale oczywiście może kłamać i kreować postać dla swoich celów. Lub idealizować swój brak cierpienia. W każdym razie, nie wiadomo. Trzeba mieć też na uwadze, że nie wszyscy popularni guru duchowi posiedli wgląd w naturę rzeczy. "Oświecenia" są różne. Żeby zostać guru nie potrzeba nawet fałszywych (o które łatwiej). Ładnie to pokazuje film "Kumaré. Guru dla każdego"
let's worship cats





