27-11-2018, 12:54
"Odwiedziny mojej szkoły średniej"
27.11.2018r.
Byłem najpierw u kolegi Igora na podwórku wieczorem. Miał on piłę spalinową i jakoś spektakularnie nią hałasował co przykuło mą uwagę jak jeszcze wchodziłem na jego podwórko. Pojawił się niedosyt, bo bardzo chciałem pochodzić sobie u niego w stodole, ale wyszedł jego tata.
Znalazłem się przed jakąś dużą szkołą co kojarzyłem z moją dawną szkołą średnią elektryczno-energetyczną. Była ze mną koleżanka Iwona, której opowiadałem co kiedyś się tu wyprawiało i jakie ja afery z tej szkoły pamiętam. Szkoła wydawała się być opuszczona, ale to się zmieniło jak przyjechał dziwny pojazd przewożący paczki i coś tam jeszcze. Z wyglądu przypominał dużą makietę jaszczurki z geometrycznych brył. Był sporych wymiarów jak jakiś dźwig, a ogon mógł regulować na dół albo w dół i do tego był zwinny jak na tak gabarytowy pojazd. Kierowca kiedy potrzebował wyciągnąć paczkę kładł ogon pojazdu. Wjechał do szkoły jakoś tyłem zahaczając ogonem o górę przejścia. W szkole widziałem panią od podstaw elektrotechniki i unikałem ją z początku z powodu przykrych wspomnień. Spieszyła się odebrać paczkę doganiając mnie by też ze mną porozmawiać. Okazała się być nie oschła jak z moich wspomnień i do tego przejęta sytuacją z tą paczką. Nie pamiętam o czym rozmawialiśmy, aczkolwiek były to jakieś neutralne tematy. Znalazłem się z powrotem przed szkołą widząc, że kurier zaparkował obok pod jakąś wielką altankę ogrodową. Dwóch mężczyzn rzucało piłkami do nogi. Jedna poleciała bardzo daleko w stronę jakiegoś lasu, a druga w coś uderzyła po czym była już niezdatna po równie nieziemsko silnym rzucie. Pojawiły się na trawie jeszcze małe piłeczki do tenisa i golfa, które podniosłem by pobawić się z jakąś dziewczynką. Pogoda była nawet jakaś przyjemna, słoneczna.
27.11.2018r.
Byłem najpierw u kolegi Igora na podwórku wieczorem. Miał on piłę spalinową i jakoś spektakularnie nią hałasował co przykuło mą uwagę jak jeszcze wchodziłem na jego podwórko. Pojawił się niedosyt, bo bardzo chciałem pochodzić sobie u niego w stodole, ale wyszedł jego tata.
Znalazłem się przed jakąś dużą szkołą co kojarzyłem z moją dawną szkołą średnią elektryczno-energetyczną. Była ze mną koleżanka Iwona, której opowiadałem co kiedyś się tu wyprawiało i jakie ja afery z tej szkoły pamiętam. Szkoła wydawała się być opuszczona, ale to się zmieniło jak przyjechał dziwny pojazd przewożący paczki i coś tam jeszcze. Z wyglądu przypominał dużą makietę jaszczurki z geometrycznych brył. Był sporych wymiarów jak jakiś dźwig, a ogon mógł regulować na dół albo w dół i do tego był zwinny jak na tak gabarytowy pojazd. Kierowca kiedy potrzebował wyciągnąć paczkę kładł ogon pojazdu. Wjechał do szkoły jakoś tyłem zahaczając ogonem o górę przejścia. W szkole widziałem panią od podstaw elektrotechniki i unikałem ją z początku z powodu przykrych wspomnień. Spieszyła się odebrać paczkę doganiając mnie by też ze mną porozmawiać. Okazała się być nie oschła jak z moich wspomnień i do tego przejęta sytuacją z tą paczką. Nie pamiętam o czym rozmawialiśmy, aczkolwiek były to jakieś neutralne tematy. Znalazłem się z powrotem przed szkołą widząc, że kurier zaparkował obok pod jakąś wielką altankę ogrodową. Dwóch mężczyzn rzucało piłkami do nogi. Jedna poleciała bardzo daleko w stronę jakiegoś lasu, a druga w coś uderzyła po czym była już niezdatna po równie nieziemsko silnym rzucie. Pojawiły się na trawie jeszcze małe piłeczki do tenisa i golfa, które podniosłem by pobawić się z jakąś dziewczynką. Pogoda była nawet jakaś przyjemna, słoneczna.





