25-11-2018, 16:49
"W potrzasku bandytów"
25.11.2018r.
Mało udało mi się zapamiętać, aczkolwiek spróbuję początek przybliżyć. Świta mi, że chodziłem po lesie z jakąś dziewczyną szukając grzybów. Zanosiło się na nagłe oberwanie chmury i ulewę. Sprawdziłem w jakiejś aplikacji w telefonie czy rzeczywiści tak będzie. Miałem jakieś zobrazowanie dwóch przestrzeni atmosferycznych i mam wrażenie, iż udało mi się zmanipulować tę pogodę dzięki tej aplikacji. Pełen entuzjazmu dziewczynie spacerującej ze mną zakomunikowałem jak nam się poszczęściło, gdyż chmura przejdzie obok nas.
Nastąpiła zmiana i nie byłem już w jakimś lesie, choć było tam naprawdę przyjemnie. Odnalazłem się w jakimś drapaczu chmur na granicach najwyższych piętr, prawdopodobnie w sumie niedaleko lasu. Byłem w bardzo nieprzyjemnej sytuacji którą można porównać do napadu na jubilera. Inaczej jednak odczuwałem to wszystko. Było ze dwóch oprawców i głównie trzech pojmanych wraz ze mną. Reszta wydawała się być neutralnymi pracownikami biura, ale też wmieszani jakoś w to wszystko jakby elity rządzące w usuwanie niewygodnych sobie ludzi.
Kazano nam wejść do windy towarowej dosyć dużej w której to nadchodziły nasze ostatnie chwile. Oprawca trzymając broń automatyczną jednoręczną ku przerażeniu z zimną krwią pozbył się jednego, następne drugiego.. Będąc skoncentrowanym obserwatorem w ostatniej chwili gwałtownie zareagowałem po czym jakąś techniką samoobrony odebrałem mu broń i po chwili życie... Sen się zakończył pozostawiając wrażenie jakbym grał w filmie.
25.11.2018r.
Mało udało mi się zapamiętać, aczkolwiek spróbuję początek przybliżyć. Świta mi, że chodziłem po lesie z jakąś dziewczyną szukając grzybów. Zanosiło się na nagłe oberwanie chmury i ulewę. Sprawdziłem w jakiejś aplikacji w telefonie czy rzeczywiści tak będzie. Miałem jakieś zobrazowanie dwóch przestrzeni atmosferycznych i mam wrażenie, iż udało mi się zmanipulować tę pogodę dzięki tej aplikacji. Pełen entuzjazmu dziewczynie spacerującej ze mną zakomunikowałem jak nam się poszczęściło, gdyż chmura przejdzie obok nas.
Nastąpiła zmiana i nie byłem już w jakimś lesie, choć było tam naprawdę przyjemnie. Odnalazłem się w jakimś drapaczu chmur na granicach najwyższych piętr, prawdopodobnie w sumie niedaleko lasu. Byłem w bardzo nieprzyjemnej sytuacji którą można porównać do napadu na jubilera. Inaczej jednak odczuwałem to wszystko. Było ze dwóch oprawców i głównie trzech pojmanych wraz ze mną. Reszta wydawała się być neutralnymi pracownikami biura, ale też wmieszani jakoś w to wszystko jakby elity rządzące w usuwanie niewygodnych sobie ludzi.
Kazano nam wejść do windy towarowej dosyć dużej w której to nadchodziły nasze ostatnie chwile. Oprawca trzymając broń automatyczną jednoręczną ku przerażeniu z zimną krwią pozbył się jednego, następne drugiego.. Będąc skoncentrowanym obserwatorem w ostatniej chwili gwałtownie zareagowałem po czym jakąś techniką samoobrony odebrałem mu broń i po chwili życie... Sen się zakończył pozostawiając wrażenie jakbym grał w filmie.





