25-11-2018, 15:30
Ponowne lądowanie na Księżyc. Już na powierzchni Księżyca tysiące rowerzystów robi wyścig. Jadą w moją stronę (w stronę kamery). Widok się przybliża. Próbuję manipulować otoczeniem, ale przypominam sobie, że to tylko nagranie. Wyłączam, bo obejrzę resztę później...
Stoję na korytarzu piwnicznym obok małego stoliczka na kółkach. Ogólnie świadomość najniższa z możliwych. "Oślepia" mnie wyobraźnia senna i dopiero po chwili zauważam, gdzie się znajduję. Jeszcze majaczę coś, że "ona podróżuje po łące" i kładę tubkę pasty do zębów w zielono białe paski na ten stolik. Ta łąka to była ta pasta i już nic więcej nie mogłem wycisnąć z opowiadania...
Były tam dwie dziewczyny, jedna z nich bardzo ładna, ubrana na czerwono. Chyba z tą ubraną na czerwono wychodzę, albo się później jakoś spotykamy. W międzyczasie pojawiają się senne wtręty, w pokoju rozłożone świąteczne prezenty i kolorowe dziecięce książki. Dzieją się różne dziwne rzeczy. Atakują obcy i musimy uciekać. Jeden z obcych zagląda przez kuchenne okno. Z jego głowy wystaje mnóstwo włosów-kabli, bardzo szybko się wydłużają i przyłączają do mojej głowy. Myślę, że umarłem. Przenosi mnie w noc na ulicę. Jest tam olbrzymia ciężarówka. Zaglądam do jej wnętrza i widzę dużo fraktalnych mechanizmów. Słyszę, też inny bardzo głośno stąpający pojazd, poruszający się niedaleko na dwóch mechanicznych odnóżach, też posiada fraktalną konstrukcję. Znowu mnie cofa do domu, nadal jest słoneczny dzień. Ta dziewczyna w czerwonej sukni leży pod oknem. Obcy nadal zagląda przez okno. Myślę, że trzeba by się szybko teleportować, ale udaje mi się tylko ją przenieść do innego pokoju. Budzi się. Musimy uciekać przed obcymi...
Stoję na korytarzu piwnicznym obok małego stoliczka na kółkach. Ogólnie świadomość najniższa z możliwych. "Oślepia" mnie wyobraźnia senna i dopiero po chwili zauważam, gdzie się znajduję. Jeszcze majaczę coś, że "ona podróżuje po łące" i kładę tubkę pasty do zębów w zielono białe paski na ten stolik. Ta łąka to była ta pasta i już nic więcej nie mogłem wycisnąć z opowiadania...
Były tam dwie dziewczyny, jedna z nich bardzo ładna, ubrana na czerwono. Chyba z tą ubraną na czerwono wychodzę, albo się później jakoś spotykamy. W międzyczasie pojawiają się senne wtręty, w pokoju rozłożone świąteczne prezenty i kolorowe dziecięce książki. Dzieją się różne dziwne rzeczy. Atakują obcy i musimy uciekać. Jeden z obcych zagląda przez kuchenne okno. Z jego głowy wystaje mnóstwo włosów-kabli, bardzo szybko się wydłużają i przyłączają do mojej głowy. Myślę, że umarłem. Przenosi mnie w noc na ulicę. Jest tam olbrzymia ciężarówka. Zaglądam do jej wnętrza i widzę dużo fraktalnych mechanizmów. Słyszę, też inny bardzo głośno stąpający pojazd, poruszający się niedaleko na dwóch mechanicznych odnóżach, też posiada fraktalną konstrukcję. Znowu mnie cofa do domu, nadal jest słoneczny dzień. Ta dziewczyna w czerwonej sukni leży pod oknem. Obcy nadal zagląda przez okno. Myślę, że trzeba by się szybko teleportować, ale udaje mi się tylko ją przenieść do innego pokoju. Budzi się. Musimy uciekać przed obcymi...





