17-11-2018, 16:20
Trudno wyobrazić sobie Nicość, jednakże wielu oneironautów napotkało w swoich snach pustkę cichą i mroczną. Zbliżyli się w ten sposób do Nicości tak bardzo, jak tylko to możliwe, jednocześnie nie stając się nią, ale obserwując z pozycji milczącego obserwatora.
1. "Nic" to bez wątpienia bardzo subiektywne doświadczenie, które zależy od podmiotu doświadczającego.
Doświadczamy "nic", kiedy nie pamiętamy naszego istnienia, nie możemy sobie przypomnieć jakiegoś fragmentu przeszłości, np. podczas snu wolnofalowego bez hipnagogów, po spożyciu alkoholu lub pewnego kultowego leku. Potem jednak wracamy do poprzedniego zwykłego stanu świadomości. Pytanie czy po śmierci przechodzimy na stałe w stan niepamiętania siebie i/lub braku percepcji?
Istniejemy więc tylko wówczas, gdy zachowana jest ciągłość doświadczenia, ale być może pomiędzy poszczególnymi bodźcami wdzierającymi się w naszą świadomość również pojawiają się jakieś przerwy, z których nie zdajemy sobie sprawy, gdyż są to tak małe odstępy czasowe, że aż niemożliwe do objęcia świadomą uwagą w stylu mindfulness, gdyż układ nerwowy człowieka nie jest do tego przystosowany.
2. Zakłada się, że człowiek pochodzi od małpy, małpa od czegoś innego, a to coś od prostego jednokomórkowego organizmu, tak w uproszczeniu. Człowiek nie może już bardziej ewoluować fizycznie, jest ostatnim ogniwem tak jakby, może co najwyżej rozwijać się duchowo, np. poprzez medytację i eldeki, dzięki którym uzyskuje dostęp do wyższych wymiarów. Potrzebujemy więc duchowego nośnika, aby nie tracić zapisanego progresu z poprzednich inkarnacji.
(17-11-2018, 02:40 )Sudo napisał(a): W jakim sensie prawdziwe Nic? Jeśli by było "prawdziwe", to znaczy, że nie byłoby "nas", którzy mogliby to Nic spotkać :o jak u Kononowicza, nie byłoby niczego.
Dusza raczej nie istnieje z tego prostego powodu, że w naturze nie ma żadnego celu, dla jakiego miałby ten twór powstać. Z punktu widzenia fizjologii i ewolucji nie ma konieczności ani powodu, dla którego świadomość stworzeń jednego z wielu gatunków miałaby istnieć po śmierci ich ciał, ani raczej nie powstałby dobry "nośnik" dla czegoś takiego.
1. "Nic" to bez wątpienia bardzo subiektywne doświadczenie, które zależy od podmiotu doświadczającego.
Doświadczamy "nic", kiedy nie pamiętamy naszego istnienia, nie możemy sobie przypomnieć jakiegoś fragmentu przeszłości, np. podczas snu wolnofalowego bez hipnagogów, po spożyciu alkoholu lub pewnego kultowego leku. Potem jednak wracamy do poprzedniego zwykłego stanu świadomości. Pytanie czy po śmierci przechodzimy na stałe w stan niepamiętania siebie i/lub braku percepcji?
Istniejemy więc tylko wówczas, gdy zachowana jest ciągłość doświadczenia, ale być może pomiędzy poszczególnymi bodźcami wdzierającymi się w naszą świadomość również pojawiają się jakieś przerwy, z których nie zdajemy sobie sprawy, gdyż są to tak małe odstępy czasowe, że aż niemożliwe do objęcia świadomą uwagą w stylu mindfulness, gdyż układ nerwowy człowieka nie jest do tego przystosowany.
2. Zakłada się, że człowiek pochodzi od małpy, małpa od czegoś innego, a to coś od prostego jednokomórkowego organizmu, tak w uproszczeniu. Człowiek nie może już bardziej ewoluować fizycznie, jest ostatnim ogniwem tak jakby, może co najwyżej rozwijać się duchowo, np. poprzez medytację i eldeki, dzięki którym uzyskuje dostęp do wyższych wymiarów. Potrzebujemy więc duchowego nośnika, aby nie tracić zapisanego progresu z poprzednich inkarnacji.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00




o jak u Kononowicza, nie byłoby niczego.
