06-11-2018, 11:56
Leżąc na łóżku poczułem jak mi coś wychodzi z ust. To dwa wilki wyszły. Lekko się przestraszyłem, ale zrobiło mi się lżej.
Razem z mamą i z kimś jeszcze (może z siostrą) schodziliśmy okrężnymi labiryntowymi schodami znajdującymi się, gdzieś na dworze w nieznanym mi sennym miejscu. Mama nie chciała dalej iść i się wróciła z tym kimś. Skręciłem w boczne przejście i zszedłem schodami w słoneczne senne miejsce. Szedłem długim chodnikiem przy lesie. Na końcu miał być "przystanek", gdzie ponoć znajdowało się przejście do czwartego wymiaru. Powiedziałem komuś, że to tam, gdzie kosz do koszykówki i że zaraz tam z nimi pójdę. Oni tam poszli, a ja obszedłem to miejsce w poszukiwaniu czegoś innego. Widziałem to z drugiej strony. Niestety nie potrafię tego opisać szczegółowiej.
Coś tam się działo w domu. Ktoś atakował, dziwnie wyglądająca dziewczyna. Rzucała coś i niszczyła wszystko. Wyskoczyłem przez balkon przestraszony albo zdziwiony. Ona za mną. Zbliżając się do mnie mówiła "zajmę się tobą". Gdy się do mnie zbliżyła zmieniła się w mężczyznę. Powiedział, że to sen i kazał mi się rozejrzeć to stanę się bardziej świadomy. Mówił też, że senne postacie robią wszystko, aby odwrócić uwagę od tego, że to sen. Po tym jak mi to powiedział wszystko mi się rozjaśniło, lepiej widziałem. Rzeczywiście, wszystkie te postacie wyglądały dziwnie i sztucznie się zachowywały. Zajmowały się jakimiś niezrozumiałymi czynnościami. Ja albo jakaś postać senna za pomocą myśli rozłupała na pół duży kawał ziemi lub kamienia, na którym stała, osunęła się ziemia, miało to związek z jakąś rzeźbą. Senny przewodnik poradził mi jak zrobić coś podobnego. Później szliśmy uliczkami dzielnicy. Domy były inaczej poustawiane. Weszliśmy do jakiegoś obszernego budynku czy kompleksu. Spotkaliśmy się chyba z tymi osobami z poprzedniej części snu i czekaliśmy na coś lub kogoś na holu przy schodach. Oni chcieli iść na boisko pograć w jakąś senną grę. Pomyślałem, po co marnować sen na jakieś gry, jak tam władca Chin wraz ze swoją żoną (widziałem ich za szybą) wsiadają do pociągu. Zawołałem do nich, abyśmy pobiegli na peron to pojedziemy pociągiem do Chin, zgodzili się. Pobiegliśmy. Przed wejściem na ten peron zauważyłem ładną dziewczynę i inne postacie, które niby miałem znać. Dziwili się, że tam idę. Już miałem wsiadać do pociągu, gdy zauważyłem, że tam nie ma żadnego pociągu. Skręciłem w lewo za róg i zauważyłem otwarte wejście do jakiegoś pomieszczenia. Siedzieli tam chińscy żołnierze prawdopodobnie przetrzymywani tam wbrew ich woli. Bardzo głośno rozmawiali i krzyczeli przez co się obudziłem.
Razem z mamą i z kimś jeszcze (może z siostrą) schodziliśmy okrężnymi labiryntowymi schodami znajdującymi się, gdzieś na dworze w nieznanym mi sennym miejscu. Mama nie chciała dalej iść i się wróciła z tym kimś. Skręciłem w boczne przejście i zszedłem schodami w słoneczne senne miejsce. Szedłem długim chodnikiem przy lesie. Na końcu miał być "przystanek", gdzie ponoć znajdowało się przejście do czwartego wymiaru. Powiedziałem komuś, że to tam, gdzie kosz do koszykówki i że zaraz tam z nimi pójdę. Oni tam poszli, a ja obszedłem to miejsce w poszukiwaniu czegoś innego. Widziałem to z drugiej strony. Niestety nie potrafię tego opisać szczegółowiej.
Coś tam się działo w domu. Ktoś atakował, dziwnie wyglądająca dziewczyna. Rzucała coś i niszczyła wszystko. Wyskoczyłem przez balkon przestraszony albo zdziwiony. Ona za mną. Zbliżając się do mnie mówiła "zajmę się tobą". Gdy się do mnie zbliżyła zmieniła się w mężczyznę. Powiedział, że to sen i kazał mi się rozejrzeć to stanę się bardziej świadomy. Mówił też, że senne postacie robią wszystko, aby odwrócić uwagę od tego, że to sen. Po tym jak mi to powiedział wszystko mi się rozjaśniło, lepiej widziałem. Rzeczywiście, wszystkie te postacie wyglądały dziwnie i sztucznie się zachowywały. Zajmowały się jakimiś niezrozumiałymi czynnościami. Ja albo jakaś postać senna za pomocą myśli rozłupała na pół duży kawał ziemi lub kamienia, na którym stała, osunęła się ziemia, miało to związek z jakąś rzeźbą. Senny przewodnik poradził mi jak zrobić coś podobnego. Później szliśmy uliczkami dzielnicy. Domy były inaczej poustawiane. Weszliśmy do jakiegoś obszernego budynku czy kompleksu. Spotkaliśmy się chyba z tymi osobami z poprzedniej części snu i czekaliśmy na coś lub kogoś na holu przy schodach. Oni chcieli iść na boisko pograć w jakąś senną grę. Pomyślałem, po co marnować sen na jakieś gry, jak tam władca Chin wraz ze swoją żoną (widziałem ich za szybą) wsiadają do pociągu. Zawołałem do nich, abyśmy pobiegli na peron to pojedziemy pociągiem do Chin, zgodzili się. Pobiegliśmy. Przed wejściem na ten peron zauważyłem ładną dziewczynę i inne postacie, które niby miałem znać. Dziwili się, że tam idę. Już miałem wsiadać do pociągu, gdy zauważyłem, że tam nie ma żadnego pociągu. Skręciłem w lewo za róg i zauważyłem otwarte wejście do jakiegoś pomieszczenia. Siedzieli tam chińscy żołnierze prawdopodobnie przetrzymywani tam wbrew ich woli. Bardzo głośno rozmawiali i krzyczeli przez co się obudziłem.





