26-10-2018, 00:01
# Płytki sen, z przebijającymi bodźcami z ciała
Wraz z jakąś inną osobą, trudną do określenia, szliśmy przez łąki pomiędzy skałami. Nie widziałam twarzy tej drugiej osoby, w ogóle na nią nie patrzyłam, zawsze była gdzieś obok mnie, nawet jak zatrzymywaliśmy się i rozmawialiśmy. W pewnym momencie znaleźliśmy się na szczycie góry. Staliśmy na skalnej półce, jakby celowo równej i wygładzonej, jak balkon. Coraz bardziej zbliżałam się do krawędzi, patrzyłam w dół, gdzie rozciągały się łąki, słońce oświetlało tę głęboką zieleń. Pomyślałam, że pewnie spadnę, tak spokojnie i bez lęku. Naprawdę po chwili spadłam. Skądś miałam wiedzę, że to nie jest realne zagrożenie.
# Ale nie miałam takiej pełnej świadomości jak w LD.
Połamana i ranna jakoś dotarłam do miejsca, gdzie byli inni ludzie. Czułam, że się regeneruję, nie czułam bólu, bardziej lekki dyskomfort. Miałam wrażenie, że mam wybite prawe oko, stojąca przede mną kobieta potwierdziła, że tak. Powiedziała coś w stylu, że jak usunie mi resztki tego oka, to nowe odrośnie mi szybciej. Odpowiedziałam jej, że na to zgodzę się tylko pod warunkiem, że zrobią mi to ze znieczuleniem, bo na żywca to nie mam ochoty. Kobieta podeszła i coś zaczęła ze mną robić, czułam na czole nad tym okiem jakby ukłucia grubej igły, co mnie obudziło.
================================================
Miałam zacząć pracę jako kontroler w autobusie, poruszającym się pomiędzy kilkoma przystankami jakby wewnątrz ogromnej galerii handlowej. Miałam pracować od rana do południa. Dostałam szczegółową instrukcję, typu "wsiądź do autobusu o tej godzinie, zajmij miejsce z tyłu" itp. Miałam spotkać tam drugiego takiego pracownika. Stało się jakoś tak, że autobus uciekł mi na pierwszym z tych pięciu czy sześciu przystanków, goniłam go wzdłuż trasy wyższymi poziomami tej ogromnej galerii. W końcu wsiadłam, dojechałam do końca. Okazało się, że moja siostra również jest zatrudniona w tej firmie na takim samym stanowisku.
Po opuszczeniu autobusu zostałam obezwładniona i doprowadzona przed oblicze kogoś w rodzaju sędziego. Po przeciwnej stronie sali była związana moja siostra. Sędzia zaczął przesłuchiwać nas w sprawie wydarzeń z któregoś z poprzednich tomów książki, w której jakby toczyło się nasze życie. Było tam kilka niejasnych spraw, sekty, cyrografy, poświęcanie kogoś w ofierze i podobne rzeczy, wskutek traumy częściowo wyparte przez nas z pamięci. Wobec siostry człowiek ten postawił zarzuty prób podpisania cyrografu. Ona wskazała wtedy na mnie i powiedziała, że ja gdybym mogła i gdybym dostała obietnicę osiągnięcia swoich celów, zrobiłabym to jeszcze chętniej. Potem spytała mnie, co byłabym skłonna poświęcić. Odpowiedziałam, że duszę swoją i dusze całej mojej rodziny. Siostra powiedziała wtedy, że to właśnie jest świadectwo, że ja nie ograniczyłabym się do ofiarowania samej siebie.
# Po kilku godzinach wyczuwam związek tego wątku z tajemniczymi i krwawymi wydarzeniami wypartymi z pamięci z opowiadaniem, które w nieokreślonej przyszłości zamierzam pisać i o którym zaczęłam myśleć od kilku dni
Wraz z jakąś inną osobą, trudną do określenia, szliśmy przez łąki pomiędzy skałami. Nie widziałam twarzy tej drugiej osoby, w ogóle na nią nie patrzyłam, zawsze była gdzieś obok mnie, nawet jak zatrzymywaliśmy się i rozmawialiśmy. W pewnym momencie znaleźliśmy się na szczycie góry. Staliśmy na skalnej półce, jakby celowo równej i wygładzonej, jak balkon. Coraz bardziej zbliżałam się do krawędzi, patrzyłam w dół, gdzie rozciągały się łąki, słońce oświetlało tę głęboką zieleń. Pomyślałam, że pewnie spadnę, tak spokojnie i bez lęku. Naprawdę po chwili spadłam. Skądś miałam wiedzę, że to nie jest realne zagrożenie.
# Ale nie miałam takiej pełnej świadomości jak w LD.
Połamana i ranna jakoś dotarłam do miejsca, gdzie byli inni ludzie. Czułam, że się regeneruję, nie czułam bólu, bardziej lekki dyskomfort. Miałam wrażenie, że mam wybite prawe oko, stojąca przede mną kobieta potwierdziła, że tak. Powiedziała coś w stylu, że jak usunie mi resztki tego oka, to nowe odrośnie mi szybciej. Odpowiedziałam jej, że na to zgodzę się tylko pod warunkiem, że zrobią mi to ze znieczuleniem, bo na żywca to nie mam ochoty. Kobieta podeszła i coś zaczęła ze mną robić, czułam na czole nad tym okiem jakby ukłucia grubej igły, co mnie obudziło.
================================================
Miałam zacząć pracę jako kontroler w autobusie, poruszającym się pomiędzy kilkoma przystankami jakby wewnątrz ogromnej galerii handlowej. Miałam pracować od rana do południa. Dostałam szczegółową instrukcję, typu "wsiądź do autobusu o tej godzinie, zajmij miejsce z tyłu" itp. Miałam spotkać tam drugiego takiego pracownika. Stało się jakoś tak, że autobus uciekł mi na pierwszym z tych pięciu czy sześciu przystanków, goniłam go wzdłuż trasy wyższymi poziomami tej ogromnej galerii. W końcu wsiadłam, dojechałam do końca. Okazało się, że moja siostra również jest zatrudniona w tej firmie na takim samym stanowisku.
Po opuszczeniu autobusu zostałam obezwładniona i doprowadzona przed oblicze kogoś w rodzaju sędziego. Po przeciwnej stronie sali była związana moja siostra. Sędzia zaczął przesłuchiwać nas w sprawie wydarzeń z któregoś z poprzednich tomów książki, w której jakby toczyło się nasze życie. Było tam kilka niejasnych spraw, sekty, cyrografy, poświęcanie kogoś w ofierze i podobne rzeczy, wskutek traumy częściowo wyparte przez nas z pamięci. Wobec siostry człowiek ten postawił zarzuty prób podpisania cyrografu. Ona wskazała wtedy na mnie i powiedziała, że ja gdybym mogła i gdybym dostała obietnicę osiągnięcia swoich celów, zrobiłabym to jeszcze chętniej. Potem spytała mnie, co byłabym skłonna poświęcić. Odpowiedziałam, że duszę swoją i dusze całej mojej rodziny. Siostra powiedziała wtedy, że to właśnie jest świadectwo, że ja nie ograniczyłabym się do ofiarowania samej siebie.
# Po kilku godzinach wyczuwam związek tego wątku z tajemniczymi i krwawymi wydarzeniami wypartymi z pamięci z opowiadaniem, które w nieokreślonej przyszłości zamierzam pisać i o którym zaczęłam myśleć od kilku dni





