17-10-2018, 13:07
Jest świt, jest jeszcze ciemno i zimno, jestem przed wejściem do swego domu. Widzę oblodzony patyk, przyglądam, się mu w końcu liże go jest słodki i nie jest tak zimny jak powinien być. Pojawia się kuzyn. Dziwię się co tu robi o tak wczesnej porze. Tłumaczy coś mętnie z czego zrozumiałem, że przyszedł, aby spróbować trawki, której mi dał. Mówię, że nie ma sprawy tylko niech podejdzie pod tylne drzwi i tam go wpuszczę aby rodzice nie widzieli. Kuzyn jednak decyduje, że wspólnie okrążymy dom. Kiedy okrążamy dom, zmienia się sceneria, staje się jasno, słonecznie pojawia się jakieś miasteczko i przestaje to przypominać okolice mojego domu. Jest tam gęsta zabudowa, jakieś uliczki, sklepy, całe miasteczko. Mimo to próbuję utrzymywać kierunek, ale w końcu się gubię. Pytam kuzyna czy wie jak dojść do domu. Odpowiada, że oczywiście, ze wie i zaczyna prowadzić.





