09-09-2018, 09:55
@incestus Nie wiedziałem, że lęk przed krwią jest czymś wrodzonym. Własną, może, ale cudzą? To ciekawe.
@Rebeliusz
Intrygujący kierunek tłumaczeń, ale porównałbym go do stwierdzenia, że gdy grzmi to tak naprawdę aniołowie grają w kręgle. Więc pudło.
Jeżeli chodzi o podejście żołnierzy ( @incestus ) to odnoszę wrażenie nie tyle starają się znaleźć usprawiedliwienie dla swoich działań, co znacznie prościej jest zwyczajnie zdehumanizować przeciwnika. (tak wiesz, zamiast znajdować silne wzmocnienie pozytywne dla skontrowania zinternalizowanego silnego wzmocnienia negatywnego, zwyczajnie na drodze niejako przymusowo indukowanej terapii osłabia się pewne, bardzo silne wzmocnienie negatywne, w bardzo konkretnej sytuacji i przeciwko konkretnemu podmiotowi. Jednocześnie to co sugerujesz ma sens, ale bardziej jako odwrócenie uwagi, albo proces wspierający desensytyzację - jako nagrodza za to że się dobrze znieczula bo czyni coś dobrego dla partii/religii/systemu wartości). W końcu zabójstwo zwykle jest traumą tak dla zabijanego jak i zabijającego - przynajmniej po raz pierwszy. Szczególnie jeżeli ten pierwszy jest bliskim człowiekiem.
@Rebeliusz Jeżeli jednak skutecznie odbierzemy mu cechy ludzkie to już nie zabijemy człowieka, a jakieś podłe bydlę. Ten motyw jest dość popularny - podczas WWII niemcy byli nazywani przez brytyjczyków nocnikami ("jerries") ze względu na charakterystyczny kształt hełmu. Z kolei teraz polscy żołnierze określają członków afgańskiej armii mianem Anusiaków (jak w kreskówce) - formacja ma skrót ANA. W czasie powstawania ustroju nazistowskiego w niemczech XX wieku, zanim przyszedł świetny Goebbels, szczytem propagandy było zestawianie ze sobą zdjęć żydów i wijącego się robactwa. Widzimy już pojawiający się wzór. Ale nie dzieje się tak dlatego, że ludzie mają wrodzoną potrzebę gnojenia somsiada złodzieja, a dlatego, że ktoś to indukuje kulturowo - wychowuje w ten konkretny sposób. Zauważ że w Austrii donos jest czymś pozytywny, jak somsiad złodziej myje passata na podjeździe to łamie kilka przepisów i niechybnie ktoś na niego doniesie, bo koleś zachowuje się aspołecznie naruszając ogólnie przyjęte zasady. Z kolei w Polsce taki donos jest karygodny, ale raczej powstanie z zawiści, niż z chęci o to, żeby somsiad przestał zatruwać glebę wodą z resztkami płynu do mycia pojazdów.
Co do żołnierzy jeszcze - dochodzi do głosu ludzka skłonność do wykonywania poleceń i oddawania odpowiedzialności temu kto polecenia wydaje. Poczytaj o Milgramowskim eksperymencie z rażeniem prądem - tylko 2% zwykłych obywateli wstrzymało się przed "porażeniem" pomocnika eksperymentatora prądem o, jak wierzyli, napięciu zdolnym zabić drugiego człowieka. Innymi słowy spora część z nich "tylko wykonuje rozkazy".
W pewnych wypadkach zwróciłbym Twoją uwagę na Freudowskie rozumienie nienawiści jako niezwykle pomocnej emocji, która pomaga niszczyć to co zagraża Twojemu Ego i Tobie w ogóle. Porównałbym ją do nieco agresywnej formy białych krwinek, z tym, że obiektem jej ataku są idee i normy, a nie organizmy.
To do czego dążę to stwierdzenie, że oczywiście są jednostki powykrzywiane i patologiczne. Jednak większość jest zupełnie normalna i zdolna do przemocy. I jest to absolutnie naturalne i dobre. Więc nie demonizuj się niepotrzebnie - to czego się obawiasz to jak najbardziej zdrowa, i z kulturowego punktu widzenia akceptowalna w pewnych warunkach, część Ciebie.
To tak przed śniadaniem - i witam, bo to też mój debiut tutaj.
@Rebeliusz
Intrygujący kierunek tłumaczeń, ale porównałbym go do stwierdzenia, że gdy grzmi to tak naprawdę aniołowie grają w kręgle. Więc pudło.
Jeżeli chodzi o podejście żołnierzy ( @incestus ) to odnoszę wrażenie nie tyle starają się znaleźć usprawiedliwienie dla swoich działań, co znacznie prościej jest zwyczajnie zdehumanizować przeciwnika. (tak wiesz, zamiast znajdować silne wzmocnienie pozytywne dla skontrowania zinternalizowanego silnego wzmocnienia negatywnego, zwyczajnie na drodze niejako przymusowo indukowanej terapii osłabia się pewne, bardzo silne wzmocnienie negatywne, w bardzo konkretnej sytuacji i przeciwko konkretnemu podmiotowi. Jednocześnie to co sugerujesz ma sens, ale bardziej jako odwrócenie uwagi, albo proces wspierający desensytyzację - jako nagrodza za to że się dobrze znieczula bo czyni coś dobrego dla partii/religii/systemu wartości). W końcu zabójstwo zwykle jest traumą tak dla zabijanego jak i zabijającego - przynajmniej po raz pierwszy. Szczególnie jeżeli ten pierwszy jest bliskim człowiekiem.
@Rebeliusz Jeżeli jednak skutecznie odbierzemy mu cechy ludzkie to już nie zabijemy człowieka, a jakieś podłe bydlę. Ten motyw jest dość popularny - podczas WWII niemcy byli nazywani przez brytyjczyków nocnikami ("jerries") ze względu na charakterystyczny kształt hełmu. Z kolei teraz polscy żołnierze określają członków afgańskiej armii mianem Anusiaków (jak w kreskówce) - formacja ma skrót ANA. W czasie powstawania ustroju nazistowskiego w niemczech XX wieku, zanim przyszedł świetny Goebbels, szczytem propagandy było zestawianie ze sobą zdjęć żydów i wijącego się robactwa. Widzimy już pojawiający się wzór. Ale nie dzieje się tak dlatego, że ludzie mają wrodzoną potrzebę gnojenia somsiada złodzieja, a dlatego, że ktoś to indukuje kulturowo - wychowuje w ten konkretny sposób. Zauważ że w Austrii donos jest czymś pozytywny, jak somsiad złodziej myje passata na podjeździe to łamie kilka przepisów i niechybnie ktoś na niego doniesie, bo koleś zachowuje się aspołecznie naruszając ogólnie przyjęte zasady. Z kolei w Polsce taki donos jest karygodny, ale raczej powstanie z zawiści, niż z chęci o to, żeby somsiad przestał zatruwać glebę wodą z resztkami płynu do mycia pojazdów.
Co do żołnierzy jeszcze - dochodzi do głosu ludzka skłonność do wykonywania poleceń i oddawania odpowiedzialności temu kto polecenia wydaje. Poczytaj o Milgramowskim eksperymencie z rażeniem prądem - tylko 2% zwykłych obywateli wstrzymało się przed "porażeniem" pomocnika eksperymentatora prądem o, jak wierzyli, napięciu zdolnym zabić drugiego człowieka. Innymi słowy spora część z nich "tylko wykonuje rozkazy".
W pewnych wypadkach zwróciłbym Twoją uwagę na Freudowskie rozumienie nienawiści jako niezwykle pomocnej emocji, która pomaga niszczyć to co zagraża Twojemu Ego i Tobie w ogóle. Porównałbym ją do nieco agresywnej formy białych krwinek, z tym, że obiektem jej ataku są idee i normy, a nie organizmy.
To do czego dążę to stwierdzenie, że oczywiście są jednostki powykrzywiane i patologiczne. Jednak większość jest zupełnie normalna i zdolna do przemocy. I jest to absolutnie naturalne i dobre. Więc nie demonizuj się niepotrzebnie - to czego się obawiasz to jak najbardziej zdrowa, i z kulturowego punktu widzenia akceptowalna w pewnych warunkach, część Ciebie.
To tak przed śniadaniem - i witam, bo to też mój debiut tutaj.





