08-09-2018, 19:39
Sen: Siedziałem sobie na zapleczu w pracy z ****, mieliśmy dzień wolny ale i tak postanowiliśmy tam przyjść. Usiedliśmy przy tym małym stole co starcza na tyle by położyć jeden talerz i zaczęliśmy rozmawiać. Głównie to ona zadawała pytania, bo chciała mnie lepiej poznac. Moment kulminacyjny nastąpił przy pytaniu, w którym się spytała jakiego człowieka uważam ze swój autorytet i którego najbardziej podziwiam.
- Eliot Rodger - odpowiedziałem bez zawachania
Ta wytrzeszczyła oczy i pyrskła śmiechem. Nie mogła uwierzyć, że podziwiam jakiegoś prawiczka-omege z internetu i że jestem w stanie swobodnie wprowadzać go do rozmowy.
Dwa dni później jak przyszedłem do pracy moja koleżanka powiedziała, że o mnie śniła. Się spytałem kiedy i się okazało że czas wskazywał na moment, w którym śniłem sen powyżej. Jej sen był dosyć podobny do mojego, ale nie wnikałem zbytnio w szczegóły by analizować czy był to wspólny sen.
- Eliot Rodger - odpowiedziałem bez zawachania
Ta wytrzeszczyła oczy i pyrskła śmiechem. Nie mogła uwierzyć, że podziwiam jakiegoś prawiczka-omege z internetu i że jestem w stanie swobodnie wprowadzać go do rozmowy.
Dwa dni później jak przyszedłem do pracy moja koleżanka powiedziała, że o mnie śniła. Się spytałem kiedy i się okazało że czas wskazywał na moment, w którym śniłem sen powyżej. Jej sen był dosyć podobny do mojego, ale nie wnikałem zbytnio w szczegóły by analizować czy był to wspólny sen.





