01-09-2018, 19:07
30-31 Sierpień.
Miałem długi sen dobrze zapamiętany sen. Zaczynał się od tego że pluskałem się w jakimś jeziorku w ciepły dzień. Tafla była trochę brązowa ale wiele jezior tak ma. Kraj obraz przypominał typową polską wieś na pojezierzu z łąkami, żółtymi polami, odrobiną drzewek i względnie nowymi domkami jedno rodzinnymi. Teren był lekko pofałdowany. Akcja miała miejsce w wakacje, bo z tym mi się taki krajobraz kojarzy. Jedynym mankamentem było to że takich widoków nie mam bez pośrednio nad jeziorami
ale to pierdoła.
Od początku pluskałem sobie pływając na plecach lub brodząc, i przyczepiła się do mnie jakaś hinduska. Na samiutkim początku byłem szpiegiem w Indiach. To skojarzenie wzięło się z tego że czytam dużo szpiegostwie ostatnio a, do tego był upał i ciapata woda.
Wystraszyłem się bo szpieg nie powinien zwracać na siebie uwagi. Patrze na nią to europejka i gada zrozumiałem językiem. W tym momencie wyrenderowała się polska wieś i została do końca snu. Z ignorowałem ją -huj jej w dupę - dobrodziłem do brzegu i w długą. Gonili mnie. Szalony pościg ale miałem przewagę bo wyszedłem pierwszy z wody i znałem okolice(skąd???). Udało mi ich się prawie zgubić przebiegając przez ogródki działkowe. Zajebiście wywiodłem frajerów w pole, tylko złapać dystans i jestem wolny. a tu bach! przede mną lampart.
Lampart to dobre słowo bo oznacza każdego wielkiego kota, a ten wyglądał jak lwica lub puma ale w mojej głowie był na przemian tygrysem lub panterą. Biec w pobliżu lamparta to raczej kiepski pomysł, zbliżać się do niego też a stać lub wycofać się nie mogę bo mnie złapią. Do tego wyrenderował się naglę mój kot, żeby miał dylemat "Co z kotem???". Stwierdziłem że kot jak jest mądry to z lampartem jakoś da sobie rade, a ja spokojnie podszedłem do najbliższego płotu przeskoczyłem go i po paru krokach zacząłem biec jak pojebany z nadzieją że lampart mnie nie widzi. Przez chwilę żal mi było moich oprawców którzy na niego w padną - huj im w dupę - i więcej mnie to nie dręczyło.
Spotkałem jakie jakieś dzieci na rowerach. Zdziwił ich mój widok. Pogadaliśmy chwile i dalej jeździliśmy razem
Potem byliśmy na imprezie. Milusio dognałem się z dziewczyną z rowerów, w miedzy czasie cały czas zmieniała się jej aprycja w stronę tej w moim typie. W końcu zmieniła się w blondynkę kumpele. Pomyślałem że ona ma chłopaka wiec nagle się on pojawił zrobiła sie chryja ale uszło na sucho.
31-01
Nie wyspałem się a ze nie zapisałem do sennika to nic już nie pamiętam...
Miałem długi sen dobrze zapamiętany sen. Zaczynał się od tego że pluskałem się w jakimś jeziorku w ciepły dzień. Tafla była trochę brązowa ale wiele jezior tak ma. Kraj obraz przypominał typową polską wieś na pojezierzu z łąkami, żółtymi polami, odrobiną drzewek i względnie nowymi domkami jedno rodzinnymi. Teren był lekko pofałdowany. Akcja miała miejsce w wakacje, bo z tym mi się taki krajobraz kojarzy. Jedynym mankamentem było to że takich widoków nie mam bez pośrednio nad jeziorami
ale to pierdoła.Od początku pluskałem sobie pływając na plecach lub brodząc, i przyczepiła się do mnie jakaś hinduska. Na samiutkim początku byłem szpiegiem w Indiach. To skojarzenie wzięło się z tego że czytam dużo szpiegostwie ostatnio a, do tego był upał i ciapata woda.
Wystraszyłem się bo szpieg nie powinien zwracać na siebie uwagi. Patrze na nią to europejka i gada zrozumiałem językiem. W tym momencie wyrenderowała się polska wieś i została do końca snu. Z ignorowałem ją -huj jej w dupę - dobrodziłem do brzegu i w długą. Gonili mnie. Szalony pościg ale miałem przewagę bo wyszedłem pierwszy z wody i znałem okolice(skąd???). Udało mi ich się prawie zgubić przebiegając przez ogródki działkowe. Zajebiście wywiodłem frajerów w pole, tylko złapać dystans i jestem wolny. a tu bach! przede mną lampart.
Lampart to dobre słowo bo oznacza każdego wielkiego kota, a ten wyglądał jak lwica lub puma ale w mojej głowie był na przemian tygrysem lub panterą. Biec w pobliżu lamparta to raczej kiepski pomysł, zbliżać się do niego też a stać lub wycofać się nie mogę bo mnie złapią. Do tego wyrenderował się naglę mój kot, żeby miał dylemat "Co z kotem???". Stwierdziłem że kot jak jest mądry to z lampartem jakoś da sobie rade, a ja spokojnie podszedłem do najbliższego płotu przeskoczyłem go i po paru krokach zacząłem biec jak pojebany z nadzieją że lampart mnie nie widzi. Przez chwilę żal mi było moich oprawców którzy na niego w padną - huj im w dupę - i więcej mnie to nie dręczyło.
Spotkałem jakie jakieś dzieci na rowerach. Zdziwił ich mój widok. Pogadaliśmy chwile i dalej jeździliśmy razem
Potem byliśmy na imprezie. Milusio dognałem się z dziewczyną z rowerów, w miedzy czasie cały czas zmieniała się jej aprycja w stronę tej w moim typie. W końcu zmieniła się w blondynkę kumpele. Pomyślałem że ona ma chłopaka wiec nagle się on pojawił zrobiła sie chryja ale uszło na sucho.
31-01
Nie wyspałem się a ze nie zapisałem do sennika to nic już nie pamiętam...
<3





