01-09-2018, 13:54
Kolejny znaleziony sen do mapy - północny zachód sfera druga
Znajomy zabrał mnie ze sobą aby pokazać mi swoja działkę. Okazało się, ze leży ona blisko, zaraz za wzgórzem po drugiej stronie rzeki. Mimo, że była ona niemal na skraju miasta teren wyglądał na całkowicie dziewiczy - wzgórze porośnięte trawą, rzeka rząd drzew i polna droga pnąca się pod górę. Działka była duża porośnięta jęczmieniem.
Znajomy zabrał mnie ze sobą aby pokazać mi swoja działkę. Okazało się, ze leży ona blisko, zaraz za wzgórzem po drugiej stronie rzeki. Mimo, że była ona niemal na skraju miasta teren wyglądał na całkowicie dziewiczy - wzgórze porośnięte trawą, rzeka rząd drzew i polna droga pnąca się pod górę. Działka była duża porośnięta jęczmieniem.
Patrzyłem na ta działkę, zastanawiając się czy jej od niego nie kupić - wiedziałem, ze on chce się jej pozbyć. Z drugiej strony znając jego chciwość wiedziałem, że cena była by znacznie za duża w stosunku do wartości. Kiedy tak siedziałem zastanawiając się, zauważyłem, że przez rzekę ciągnie sznur ludzi idąc dalej polną droga w górę - uświadomiłem sobie, że jest to ważna trasa turystyczna. Spojrzałem w kierunku w którym szli ludzie i zauważyłem zapierający dech w piersiach widok.
Przy szczycie góry były wspaniałe formacje skalne, piękny las i cudowne stare budynki przypominające zamki i świątynie. Po drugiej stronie przełęczy dostrzegłem kilka innych równie niezwykłych budowli - pomyślałem, że to dziwne iż tak blisko mojego domu znajdują się tak wspaniałe rzeczy a ja do tej pory ich nie widziałem.
Podziwiając te widoki i próbując zlokalizować je w stosunku do mojego domu sięgnąłem po papierosa i uświadomiłem sobie, że został mi tylko jeden i odłamany kawałek drugiego. Zapytałem znajomego czy nie ma tu gdzieś w pobliżu sklepu. Znajomy wskazał kierunek, zeszliśmy ze skarpy i zauważyłem mały wiejski sklepik i kilka budynków zlokalizowanych w zagłębieniu terenu sprawiające sielskie wrażenie.
W sklepie poprosiłem o papierosy i karty do rozegrania tysiąca. Młoda dziewczyna, która tam sprzedawała potasowała karty i zaczęła rozdawać na trzy kupki - zastanawiałem się czy będę grał z sobą czy z nią, ale kiedy karty zostały rozdane podeszło dwóch starszych mężczyzn wzięło karty i zaczęliśmy licytację - przelicytował mnie ten z prawej mówiąc 200. Przyjrzałem się kartom i zrozumiałem, że nie jestem w stanie tyle ugrać, mogę jednak go złapać - co wkrótce potem nastąpiło.
Po wyjściu ze sklepu pomyślałem, że czas wracać do domu. Zaproponowałem znajomemu spacer na skróty on jednak powiedział, że niedaleko jest przystanek i ruszyliśmy w zupełnie innym kierunku. W chwilę potem doszliśmy do jakiegoś miasteczka - było to dla mnie zupełnym zaskoczeniem ponieważ nie wiedziałem, że jest tu jakieś miasto.
W zasadzie było to malutkie miasteczko jednak zbudowane z niezwykłym rozmachem. jakby ktoś wziął malutki fragment jakiejś metropolii i wkomponował w sielski krajobraz.
Zapytałem co to za miasto - to miasteczko Cud odpowiedział znajomy. Przeszliśmy przez olbrzymie skrzyżowanie z torowiskiem i po chwili znaleźliśmy się na wąskiej asfaltowej dróżce przy słupie przystanku.
Zaraz za przystankiem był duży stary drewniany dom. Czekając na autobus poszliśmy tam się rozejrzeć. Było tam pełno kurzu i pajęczyn - stara konstrukcja nie budziła zaufania więc wróciliśmy na przystanek. Były tam dwie miłe dziewczyny, z którymi chwile rozmawiałem. Wyciągnąłem z kieszeni kilka dziwnych monet - uświadamiając sobie, że nieświadomie pożyczyłem znajomemu znów pieniądze i jak zwykle z odzyskaniem ich będę miał kłopoty. Jedna z wyciągniętych monet okazała się niebieskim guzikiem chyba z modeliny z orzełkiem z jednej strony i kwiatem z drugiej - inna była bardzo niezwykła. Wyglądała jak z kamienia, kiedy się jej przyjrzałem okazało się, że jest tam coś w rodzaju kolorowego hologramu z białym gołębiem w okręgu w środku.
Kumplowi bardzo spodobała się tam moneta i zaczął coś mówić o sprzedaniu jej w Austrii - ubawiło mnie to zwłaszcza, że wiedziałem iż w rzeczywistości to nowy model dwuzłotówki - chociaż robił nieźle wrażenie.
Autobusy przejeżdżały, próbowałem czytać nazwy miejscowości na tabliczkach, jednak nazwy nic mi nie mówiły.





