20-08-2018, 17:55
Była to zimowa i piękna noc w Gdańsku. Stałem sobie na przystanku czekając na kumpli z polibudy, gdy nagle usłyszałem odgłosy bójki. Odwróciwszy sie ujrzałem jakąś kobietę bijącą menela. Zaczęło się od tego, że on jej podwędził butelkę z winem i otworzył. Ta wkurzona wyrwała mu ją z rąk, po czym stwierdziła że wino do niczego się nie nadaje i walnęła go nim w łep. Następnie próbowała go ukatrupić. Ten krwawiąc próbował się dalej bronić, jednak nie udało mu się i padł na ziemię, barwiąc śnieg na czerwono. Kobieta w ramach rekompenstaty przeszukałą również zawartość kieszeni bezdomnego pana - znalazła tam 400zł. Nastolatka stojąca obok powiedziała w moją stronę, że kiedyś ukradła swojemy ojcu podobną kwotę. Wtedy odpowiedziałem jej, że ona nie zrobiła moralnie niczego złego jak Ci dwaj przed chwilą, bo w końcu kradła pieniądze swojej rodzinie, a co zostaje w rodzinie, jest święte.





