22-07-2018, 12:21
Jechałem sobie autobusem, gdzieś na środku na siedzeniu przy przejściu po lewej stronie. Obok mnie siedziała ******, spoglądając na mnie słodko i niewinnie. Wyglądała przepięknie. Opierała mi się o ramie i mruczyła. Za oknem rozpościerały się drzewa porozmieszczane losowo na polu żyta. Świeciało słońce, wszystko miało cukierkowe kolory.
Zmierzaliśmy wszyscy do wielkiej hali sportowej, wielkości 5 boisk piłkarskich. W nich miał się odbyć jakiś event dla uczniów z całej !@#$%^. Tuż po wyjściu z autobusu, wraz z moją towarzyską zaczęliśmy zwiedzać ten olbrzymi budynek. Znaczy próbowaliśmy. Ta hala to było nic innego jak hala, po prostu wchodząc do środka było się w wielkim prostopadłościanie, nie wyglądało na to żeby był jakiś podział na pomieszczenia. Jedyne osobne pomieszczenie wydawało znajdować się w piwnicy, do drzwi które wyglądały jak wejście do kuchni znajdowały się tuż za schodami prowadzącymi w dół, jednak były zamknięte.
Później okazało sie, ze w tej hali ma się odbyć festiwal jedzenia na czas. Podekstytowany usiadłem na widowni, był to mój ulubiony sport. Później Juri ogłosiło, że można się jeszcze zapisać, więc jak ktoś chciał mógł wstać i podejść do nich. Zrobiłem to natychmiastowo, czułem że ten konkurs to moje życiowe marzenie. Przy stoliku dano mi trzy kawałki ciasta, sernik, sernik i sernik. Zdziwiłem się, bo inni na talerzach mieli jakieś warzywa czy też kiełbasy, mieli o wiele trudniej. Podszedłem do miejsca które mi wyznaczyli. Tam czekała na mnie już ******, okazalo sie że też bierze udział w konkursie. Aż mi ciasto spadło z wrażenia, przez co się popłakałem. Pobiegłem niczym dziecko do komisji i płaczliwym głosem powiedziałem co się stało. Ci kazali udać mi się do kuchni po kolejne kawałki, mieli podobno tego w zapas. Poszedłem tam, walcząc z czasem. Czułem, że jeżeli nie zdążę, kucharze zjedzą resztki zanim nawet dojdę do drzwi.
Niestety obudziłem się tuż przed drzwiami, co wywołało u mnie niemiłosierny smutek.
Zmierzaliśmy wszyscy do wielkiej hali sportowej, wielkości 5 boisk piłkarskich. W nich miał się odbyć jakiś event dla uczniów z całej !@#$%^. Tuż po wyjściu z autobusu, wraz z moją towarzyską zaczęliśmy zwiedzać ten olbrzymi budynek. Znaczy próbowaliśmy. Ta hala to było nic innego jak hala, po prostu wchodząc do środka było się w wielkim prostopadłościanie, nie wyglądało na to żeby był jakiś podział na pomieszczenia. Jedyne osobne pomieszczenie wydawało znajdować się w piwnicy, do drzwi które wyglądały jak wejście do kuchni znajdowały się tuż za schodami prowadzącymi w dół, jednak były zamknięte.
Później okazało sie, ze w tej hali ma się odbyć festiwal jedzenia na czas. Podekstytowany usiadłem na widowni, był to mój ulubiony sport. Później Juri ogłosiło, że można się jeszcze zapisać, więc jak ktoś chciał mógł wstać i podejść do nich. Zrobiłem to natychmiastowo, czułem że ten konkurs to moje życiowe marzenie. Przy stoliku dano mi trzy kawałki ciasta, sernik, sernik i sernik. Zdziwiłem się, bo inni na talerzach mieli jakieś warzywa czy też kiełbasy, mieli o wiele trudniej. Podszedłem do miejsca które mi wyznaczyli. Tam czekała na mnie już ******, okazalo sie że też bierze udział w konkursie. Aż mi ciasto spadło z wrażenia, przez co się popłakałem. Pobiegłem niczym dziecko do komisji i płaczliwym głosem powiedziałem co się stało. Ci kazali udać mi się do kuchni po kolejne kawałki, mieli podobno tego w zapas. Poszedłem tam, walcząc z czasem. Czułem, że jeżeli nie zdążę, kucharze zjedzą resztki zanim nawet dojdę do drzwi.
Niestety obudziłem się tuż przed drzwiami, co wywołało u mnie niemiłosierny smutek.





