21-07-2018, 16:47
Wielkie dzięki @Freskumm!
No powoli zaczyna się wszystko rozjaśniać i zaczynam kapować o co chodzi. Tak więc robienie mapy snów jest nie tylko metodą osiągania ld, ale czymś o wiele więcej. Zasada prosta postanawiam sobie, że dziś we śnie będę eksplorował swoją mapę snu, oczywiście co noc, analogicznie jak jest to z poszukiwaniem znaków snu tyle, ze mapa okazuje się 100x lepsza :-) Tak więc co noc próbuję eksplorować swoją mapę snu, początkowo może być to trudne, ale z dnia na dzień coraz lepiej pamiętam we śnie by orientować się w tych kierunkach: „Orientuję się w mapie snów i wiem, że śnię.” Muszę przyznać, że jest w tym przebłysk geniuszu i to nie byle jaki. Tak więc chcę zorientować się w mojej mapie snów i wiedzieć, ze śnię i w ten sposób zaczynam śnić świadomie eksplorując swoją mapę snów. Tyle, że o ile zachodnie metody kończą się kiedy osiągamy ld to rosyjska metoda dopiero się zaczyna, kiedy zaczynamy regularnie osiągać ld. Do tej pory wszystko luks doskonała metoda uzyskiwania ld i rozwijania ich tyle, że kiedy już mamy często ld i eksplorujemy sny zaczyna robić się strasznie i niebezpiecznie więc trzeba się poważnie zastanowić czy chce się w to wchodzić…
Mimo iż strasznie to jednak nie zaprzestanę doskonalić mojej mapy snów bo to doskonała metoda doskonalenia pamiętania snów o czym już się przekonałem oraz wspaniała metoda dająca szansę na lepsze zrozumienie swoich snów, przez uporządkowanie swojego świata snów choć trochę przeraża kiedy uświadomiłem sobie, że kataklizm zmywający moje miasto śniłem na północnym zachodzie, choć w dzieciństwie śniłem również o powodziach dokładnie na południowym wschodzie, ale to były małe powodzie nie stanowiące zagrożenia a nie totalny kataklizm. Incydent z Bąbą atomową i wojną światową też był na północnym zachodzie – w tamtym śnie sprzed lat nawet mapę widziałem – to trochę straszne choć do bojaźliwych nie należę





