16-07-2018, 22:03
09-13.07.2K18
Przez 3 dni robiłem WBTB ,lecz po ponownym obudzeniu jedyne co pamiętałem to niewielkie urywki ze snu. #Sąsiad #Pierd...wiertarka. W nocy z 12 na 13 lipca musiałem wstać wcześniej ... oczywiście w dniu w którym było zero wiercenia
13-14.07.2K18
Czas snu ok. 10h
Stadion. Trybuny w kształcie prostokąta. Za trybuną zaś ogromny supermarket połączony ze stadionem. Pomimo iż odstępy pomiędzy regałami z produktami były dużo to i tak była ich cała masa. Każdy z innymi produktami. Czyli w sumie tak jak w normalnym sklepie. Skończyła się pierwsza połowa piłkarskiego widowiska. Nie wiem kto grał z kim. Jedni mieli czerwone koszulki oraz białe spodenki natomiast drudzy niebieskie koszulki tudzież takie same spodenki. Pomachałem z trybun mojej rodzinie idącej z koszykami przez sklep. Gdy i ja znalazłem się w sklepie nie mogłem ich nigdzie dostrzec. Ruszyłem więc oglądać wystawione towary. Moją uwagę przykuł ogromny żelek w kształcie węża. Bardzo chciałem go zjeść ,niestety zorientowałem się iż w kieszeniach nie mam ani grosza. Rozejrzałem się za jakimś z członków rodziny. Nikogo w pobliżu. Nagle zauważyłem iż przygląda mi się jakiś dzieciak. Poczułem się trochę nieswojo ,dlatego odłożyłem szybko żelka i udałem się dalej. Zadzwonił mój telefon ,odebrałem. Przeniosło mnie na przedmieścia amerykańskiego miasta w środku nocy. Goniła nas(mnie i mojego kompana) policja. Uciekaliśmy samochodem. Czułem się jakbym grał w GTA. Taranowanie aut strzelanina wybuchy no po prostu super. W pewnym momencie zauważyłem iż nasz poobijany samochód ledwo zipie i zaraz może odmówić działania. Lawirując pomiędzy wozami policyjnymi uciekłem na polanę poza miastem. Stanąłem w cieniu i czekałem aż policjanci zgubią trop. Gdy wydawało się ,że już udało nam się zwiać ni stąd ni zowąd podjechał radiowóz i wbił w nasze auto z pełnym impetem. Wybuchliśmy. Wróciłem do sklepu. Poszedłem na dział "prasa" i począłem oglądać różne gazety. Gdy skończyłem poszedłem szlajać się po innych zakamarkach supermarketu. Usłyszałem gwizdek rozpoczynający drugą połowę ,pobiegłem na swoje miejsce
14-15.07.2K18
Czas snu ok. 11h
Pierwszą połowę snu pamiętam bardzo mgliście. Czułem się jak w filmie dramatycznym. Chodzi o to ,że byłem jego uczestnikiem lecz czułem ,że nie mogę zmienić przyszłości.
Przyjechałem skądś do średniawego miasta. W podróży do tego miejsca spotkałem trzech mężczyzn i dwie kobiety którzy postanowili się do mnie przyłączyć. Blondynka ,brunetka ,wysoki mięśniak ,gość w okrągłych okularach i facet z małym irokezem. Za kwaterę obraliśmy strych w domu jakiejś babci. Rozmowy ,aklimatyzacja takie tam. Następnego dnia poszliśmy do pracy. Minęło kilka dni(czułem to). Coś złego się stało. Zamiast do pracy poszliśmy do malutkiego budynku po drugiej stronie miasta. Ustaliliśmy tam ,że ktoś zły z rządu czyha na nasze ,życie i musimy rozpocząć powstanie w tym mieście. Ze skrytek w podłodze wyciągnięto broń. Ja dostałem kar98 i tylko sześć nabojów co mnie zaskoczyło wszystkie miały czarne pociski. Powstanie rozpocząć mieliśmy kolejnego dnia. Rozdzieliliśmy się. Ja miałem iść do naszej kwatery. Szedłem nocą przez blokowiska czułem ,że zaraz ktoś mnie dopadnie. Nie wierząc własnemu szczęściu dotarłem na nasz strych. Powiedziałem naszej przestraszonej gospodyni żeby uciekała z miasta ponieważ nie jest w nim bezpiecznie. Usiadłem na łóżku i rozmyślałem w samotności nad swoim losem. Chciałem popełnić samobójstwo. W ostatniej chwili przyszła jedna z dziewczyn. Zaczęliśmy rozmawiać.
15-16.07.2K18
Czas snu. ze 3 godzinki
Z racji pewnych komplikacji musiałem dzisiaj spać na dmuchanym materacu do pływania. Chociaż spać to trochę za mocno powiedziane ,bo przez 4 godziny nie udało mi się zasnąć nawet na chwilę. Dawno nie miałem takiego problemu z zaśnięciem. Zapewne to wina tego iż spałem w innym niż zazwyczaj miejscu.
Wstałem i postanowiłem się przejść. Przespacerowałem się po osiedlu słuchając śpiewu ptaków. Gdy wróciłem położyłem się i zasnąłem na podłodze. Nawet nie próbowałem wbić na ten niewygodny materac.
Zostałem obudzony 3 godziny później. Z racji zmęczenia niczego nie zapamiętałem.
Przez 3 dni robiłem WBTB ,lecz po ponownym obudzeniu jedyne co pamiętałem to niewielkie urywki ze snu. #Sąsiad #Pierd...wiertarka. W nocy z 12 na 13 lipca musiałem wstać wcześniej ... oczywiście w dniu w którym było zero wiercenia

13-14.07.2K18
Czas snu ok. 10h
Stadion. Trybuny w kształcie prostokąta. Za trybuną zaś ogromny supermarket połączony ze stadionem. Pomimo iż odstępy pomiędzy regałami z produktami były dużo to i tak była ich cała masa. Każdy z innymi produktami. Czyli w sumie tak jak w normalnym sklepie. Skończyła się pierwsza połowa piłkarskiego widowiska. Nie wiem kto grał z kim. Jedni mieli czerwone koszulki oraz białe spodenki natomiast drudzy niebieskie koszulki tudzież takie same spodenki. Pomachałem z trybun mojej rodzinie idącej z koszykami przez sklep. Gdy i ja znalazłem się w sklepie nie mogłem ich nigdzie dostrzec. Ruszyłem więc oglądać wystawione towary. Moją uwagę przykuł ogromny żelek w kształcie węża. Bardzo chciałem go zjeść ,niestety zorientowałem się iż w kieszeniach nie mam ani grosza. Rozejrzałem się za jakimś z członków rodziny. Nikogo w pobliżu. Nagle zauważyłem iż przygląda mi się jakiś dzieciak. Poczułem się trochę nieswojo ,dlatego odłożyłem szybko żelka i udałem się dalej. Zadzwonił mój telefon ,odebrałem. Przeniosło mnie na przedmieścia amerykańskiego miasta w środku nocy. Goniła nas(mnie i mojego kompana) policja. Uciekaliśmy samochodem. Czułem się jakbym grał w GTA. Taranowanie aut strzelanina wybuchy no po prostu super. W pewnym momencie zauważyłem iż nasz poobijany samochód ledwo zipie i zaraz może odmówić działania. Lawirując pomiędzy wozami policyjnymi uciekłem na polanę poza miastem. Stanąłem w cieniu i czekałem aż policjanci zgubią trop. Gdy wydawało się ,że już udało nam się zwiać ni stąd ni zowąd podjechał radiowóz i wbił w nasze auto z pełnym impetem. Wybuchliśmy. Wróciłem do sklepu. Poszedłem na dział "prasa" i począłem oglądać różne gazety. Gdy skończyłem poszedłem szlajać się po innych zakamarkach supermarketu. Usłyszałem gwizdek rozpoczynający drugą połowę ,pobiegłem na swoje miejsce
14-15.07.2K18
Czas snu ok. 11h
Pierwszą połowę snu pamiętam bardzo mgliście. Czułem się jak w filmie dramatycznym. Chodzi o to ,że byłem jego uczestnikiem lecz czułem ,że nie mogę zmienić przyszłości.
Przyjechałem skądś do średniawego miasta. W podróży do tego miejsca spotkałem trzech mężczyzn i dwie kobiety którzy postanowili się do mnie przyłączyć. Blondynka ,brunetka ,wysoki mięśniak ,gość w okrągłych okularach i facet z małym irokezem. Za kwaterę obraliśmy strych w domu jakiejś babci. Rozmowy ,aklimatyzacja takie tam. Następnego dnia poszliśmy do pracy. Minęło kilka dni(czułem to). Coś złego się stało. Zamiast do pracy poszliśmy do malutkiego budynku po drugiej stronie miasta. Ustaliliśmy tam ,że ktoś zły z rządu czyha na nasze ,życie i musimy rozpocząć powstanie w tym mieście. Ze skrytek w podłodze wyciągnięto broń. Ja dostałem kar98 i tylko sześć nabojów co mnie zaskoczyło wszystkie miały czarne pociski. Powstanie rozpocząć mieliśmy kolejnego dnia. Rozdzieliliśmy się. Ja miałem iść do naszej kwatery. Szedłem nocą przez blokowiska czułem ,że zaraz ktoś mnie dopadnie. Nie wierząc własnemu szczęściu dotarłem na nasz strych. Powiedziałem naszej przestraszonej gospodyni żeby uciekała z miasta ponieważ nie jest w nim bezpiecznie. Usiadłem na łóżku i rozmyślałem w samotności nad swoim losem. Chciałem popełnić samobójstwo. W ostatniej chwili przyszła jedna z dziewczyn. Zaczęliśmy rozmawiać.
15-16.07.2K18
Czas snu. ze 3 godzinki
Z racji pewnych komplikacji musiałem dzisiaj spać na dmuchanym materacu do pływania. Chociaż spać to trochę za mocno powiedziane ,bo przez 4 godziny nie udało mi się zasnąć nawet na chwilę. Dawno nie miałem takiego problemu z zaśnięciem. Zapewne to wina tego iż spałem w innym niż zazwyczaj miejscu.
Wstałem i postanowiłem się przejść. Przespacerowałem się po osiedlu słuchając śpiewu ptaków. Gdy wróciłem położyłem się i zasnąłem na podłodze. Nawet nie próbowałem wbić na ten niewygodny materac.
Zostałem obudzony 3 godziny później. Z racji zmęczenia niczego nie zapamiętałem.
Dlaczego intuicja podpowiada mi, że z tego koszmaru już się nie obudzę? Bo wcale jeszcze nie poszedłem spać a koszmar dopadł mnie na jawie.





