30-06-2018, 13:55
29-30.06.2K18
Czas snu ok. 7h
1) Znalazłem się na biwaku w lesie wraz z kolegą. Byliśmy czarodziejami choć w późniejszej części snu straciliśmy nasze moce i zapomnielismy o nich. Czas nas gonił musieliśmy czym prędzej stąd zniknąć. Spakowaliśmy szybko co potrzebniejsze rzeczy do plecaków i otworzyliśmy teleport którym przeszliśmy do jakiegoś miasta. Znaleźliśmy się na typowym blokowisku. Gdy wyszliśmy z portalu skapnąłem się ,że zostawiłem po drugiej stronie plecak. Chcieliśmy się szybko po niego wrócić lecz zabrakło nam mocy by ponwnie otworzyć przejście. Przełożyliśmy to na później. Weszliśmy do jednego z bloków i udalismy się ,do mieszkania na ostatnim piętrze w którym mieliśmy się z kimś spotkać. Czułem się jakbym był w filmie szpiegowskim. Nagle gdy już prawie byliśmy na miejscu podbiegła do nas zdyszana dziewczyna i powiedziała ,że to pułapaka ,musimy uciekać. W pierwszej chwili mieliśmy opory ale udało jej się nas przekonać. Zbieglismy po schodach. Gdy wyszliśmy z klatki i schowalismy się za rogiem bloku ,wbiegło do niego kilku uzbrojonych policjantów. Pobiegliśmy dalej ,dobieglismy do przystanku gdzie wskoczyliśmy prawie w ostatniej chwili do odjeżdżajacego autobusu. Stanęliśmy na jego końcu. W trakcie podróży autobus zmienił się w tramwaj ale nikogo to nie skonfundowało. Mieliśmy omowić plan działania ale wpierw postanowiliśmy wyjać ze swoich plecaków (ja też miałem pomimo ,że zostawiłem go w lesie) albumy pilkarskie z biedronki. Poczęliśmy wymieniać się kartami oraz naklejkami. Gdy skonczyliśmy i już mieliśmy zaczać rozmyślanie nad planem działania na przystanku wbił do tramwaju mój historyk z real-u. Był uchachany jak po mefedronie. Od razu do mnie podszedł ,przybił pionę i powiedział "No elo mordo" po czym opowiedział jakiś kawał który rozśmieszył w sumie tylko jego. Poszedł dalej zaczepiając ludzi i opowiadając im luzackie kawały. Na koniec podbił do motirniczego i krzycząc na cały tramwaj powiedział cos w stylu "rozkręcamy tu imprezę!!!"
Moja mina wygladała mniej wiecej tak:
To było chyba zbyt wiele dla mojego mózgu dlatego przeniosłem się na kort tenisowy. Ćwiczyłem serwisy próbujac trafić w małe niebieskie kółko ,niedawno poznana dziewczyna opalała się po drugiej stronie kortu ,natomiast kolegi nigdzie nie było. Po jakimś czasie przyszedł mój stary trener i zarządził byśmy zagrali mecz sparingowy. Zagralismy więc. Już w pierwszym Gemie wybiłem piłkę daleko w aut za niski płotek. Wszyscy trze próbowaliśmy po nią pójść ,lecz nie było to łatwe ponieważ za kortem znajdowało się piaszczyste ,strome i wysokie osuwisko. W pewnym momencie gdy pod moimi nogami osunęło się trochę ziemi i piachu ,moim oczom ukazały się zakopane ,czarne od rozkładu ludzkie stopy. Od razu poinformowałem o tym znalezisku trenera jednakże ten wpierw udawał ,że niczege nie nie widzi a następnie zestresowany zapewnił mnie ,że się tym zajmie. Pomyslałem sobie ,że to bardzo podejrzane
...
Czas snu ok. 7h
1) Znalazłem się na biwaku w lesie wraz z kolegą. Byliśmy czarodziejami choć w późniejszej części snu straciliśmy nasze moce i zapomnielismy o nich. Czas nas gonił musieliśmy czym prędzej stąd zniknąć. Spakowaliśmy szybko co potrzebniejsze rzeczy do plecaków i otworzyliśmy teleport którym przeszliśmy do jakiegoś miasta. Znaleźliśmy się na typowym blokowisku. Gdy wyszliśmy z portalu skapnąłem się ,że zostawiłem po drugiej stronie plecak. Chcieliśmy się szybko po niego wrócić lecz zabrakło nam mocy by ponwnie otworzyć przejście. Przełożyliśmy to na później. Weszliśmy do jednego z bloków i udalismy się ,do mieszkania na ostatnim piętrze w którym mieliśmy się z kimś spotkać. Czułem się jakbym był w filmie szpiegowskim. Nagle gdy już prawie byliśmy na miejscu podbiegła do nas zdyszana dziewczyna i powiedziała ,że to pułapaka ,musimy uciekać. W pierwszej chwili mieliśmy opory ale udało jej się nas przekonać. Zbieglismy po schodach. Gdy wyszliśmy z klatki i schowalismy się za rogiem bloku ,wbiegło do niego kilku uzbrojonych policjantów. Pobiegliśmy dalej ,dobieglismy do przystanku gdzie wskoczyliśmy prawie w ostatniej chwili do odjeżdżajacego autobusu. Stanęliśmy na jego końcu. W trakcie podróży autobus zmienił się w tramwaj ale nikogo to nie skonfundowało. Mieliśmy omowić plan działania ale wpierw postanowiliśmy wyjać ze swoich plecaków (ja też miałem pomimo ,że zostawiłem go w lesie) albumy pilkarskie z biedronki. Poczęliśmy wymieniać się kartami oraz naklejkami. Gdy skonczyliśmy i już mieliśmy zaczać rozmyślanie nad planem działania na przystanku wbił do tramwaju mój historyk z real-u. Był uchachany jak po mefedronie. Od razu do mnie podszedł ,przybił pionę i powiedział "No elo mordo" po czym opowiedział jakiś kawał który rozśmieszył w sumie tylko jego. Poszedł dalej zaczepiając ludzi i opowiadając im luzackie kawały. Na koniec podbił do motirniczego i krzycząc na cały tramwaj powiedział cos w stylu "rozkręcamy tu imprezę!!!"
Moja mina wygladała mniej wiecej tak:
To było chyba zbyt wiele dla mojego mózgu dlatego przeniosłem się na kort tenisowy. Ćwiczyłem serwisy próbujac trafić w małe niebieskie kółko ,niedawno poznana dziewczyna opalała się po drugiej stronie kortu ,natomiast kolegi nigdzie nie było. Po jakimś czasie przyszedł mój stary trener i zarządził byśmy zagrali mecz sparingowy. Zagralismy więc. Już w pierwszym Gemie wybiłem piłkę daleko w aut za niski płotek. Wszyscy trze próbowaliśmy po nią pójść ,lecz nie było to łatwe ponieważ za kortem znajdowało się piaszczyste ,strome i wysokie osuwisko. W pewnym momencie gdy pod moimi nogami osunęło się trochę ziemi i piachu ,moim oczom ukazały się zakopane ,czarne od rozkładu ludzkie stopy. Od razu poinformowałem o tym znalezisku trenera jednakże ten wpierw udawał ,że niczege nie nie widzi a następnie zestresowany zapewnił mnie ,że się tym zajmie. Pomyslałem sobie ,że to bardzo podejrzane
...





