26-06-2018, 10:01
25-26.06.2K18
Czas snu ok. 7,5h
Morfeusz nie przestaje mnie zaskakiwać. Zabrał mnie dziś w podróż do dziwnego sennego świata ... po co ja wam gadam takie truizmy ekchem kontynuując Widziany przeze mnie obraz świata raz był normalny(trójwymiarowy świat na który patrzyłem własnymi oczyma) a innym razem jakbym grał w grę ,platformówkę(np. Mario) czyli w 2D. W opisie snu postaram się wszystko wyjaśnić co jak gdzie i kiedy.
1) Duże miasto gdzieś na bliskim wschodzie ,przyjmijmy ,że Irak ,czemu by nie. Widzę normalnie. Załatwiłem tam niedawno jakąś sprawę. Wraz z kilkoma ,żołnierzami i chyba jakąś reporterką wpakowaliśmy się na dwie ciężarówki i pojechaliśmy w stronę nieodległej dość wysokiej góry. Gdy tylko do niej dojechaliśmy zostaliśmy zaatakowani przez irackich terrorystów. Po krótkiej walce nie było już czego z nich zbierać. Dziennikarka powiedziała nam ,że dostała cynk iż niedługo wybuchnie albo wulkan albo jakaś ogromna bomba dlatego musimy udać się do wnętrza góry. Pobiegliśmy więc w stronę szybu ,którego wyjście było na szczycie. Nagle obraz stał się 2D a ja przeniosłem się do czegoś co wyglądało jak sala kinowa pełna ludzi. Grali oni w grę platformówkową której do niedawna bylem bohaterem. Po chwili patrzenia na innych widok przybliżył się do ekranu tak ,że widziałem jedynie obraz gry. Pomimo iż sen był nieświadomy zacząłem czuć ,że to ja teraz kieruję swoją postacią a nie ktoś inny. Do wybuchu zostało jeszcze trochę czasu dlatego też ruszyłem w lewą stronę ekranu. Na czarnym tle zobaczyłem jakiegoś gościa którego twarzy nie było widać ,który kopulował z leżącą Chinką lub Japonką ,może Wietnamką ... na pewno była Azjatką. W porównaniu do mnie byli ogromnie ,lecz w ogóle nie zwracali na mnie uwagi. Ruszyłem dalej. Na następnej growej planszy trafiłem na wielkiego ,niedziałającego robota z przyszłości. Skacząc po platformach wymontowywałem z niego potrzebne mi części. Poczułem ,że zbliża się wielki wybuch ,pobiegłem więc z powrotem w stronę góry. Minąłem nadal zajętą sobą parę i znalazłem się obok wzgórza. Skacząc po stopniach znalazłem się na szczycie gdzie czekali już na mnie żołnierze oraz dziennikarka. Udaliśmy się w głąb góry. Gdy znaleźliśmy się już w środku znowu wszystko widziałem z pierwszej osoby w trzech wymiarach. Weszliśmy do windy górniczej i zaczęliśmy jechać w dół. Usłyszeliśmy przytłumiony wybuch a po chwili poczuliśmy wstrząsy ... obudziłem się
Jestem prawie pewien ,że podczas tego snu działo się coś jeszcze ale nie będę pisał "w ciemno".
Czas snu ok. 7,5h
Morfeusz nie przestaje mnie zaskakiwać. Zabrał mnie dziś w podróż do dziwnego sennego świata ... po co ja wam gadam takie truizmy ekchem kontynuując Widziany przeze mnie obraz świata raz był normalny(trójwymiarowy świat na który patrzyłem własnymi oczyma) a innym razem jakbym grał w grę ,platformówkę(np. Mario) czyli w 2D. W opisie snu postaram się wszystko wyjaśnić co jak gdzie i kiedy.
1) Duże miasto gdzieś na bliskim wschodzie ,przyjmijmy ,że Irak ,czemu by nie. Widzę normalnie. Załatwiłem tam niedawno jakąś sprawę. Wraz z kilkoma ,żołnierzami i chyba jakąś reporterką wpakowaliśmy się na dwie ciężarówki i pojechaliśmy w stronę nieodległej dość wysokiej góry. Gdy tylko do niej dojechaliśmy zostaliśmy zaatakowani przez irackich terrorystów. Po krótkiej walce nie było już czego z nich zbierać. Dziennikarka powiedziała nam ,że dostała cynk iż niedługo wybuchnie albo wulkan albo jakaś ogromna bomba dlatego musimy udać się do wnętrza góry. Pobiegliśmy więc w stronę szybu ,którego wyjście było na szczycie. Nagle obraz stał się 2D a ja przeniosłem się do czegoś co wyglądało jak sala kinowa pełna ludzi. Grali oni w grę platformówkową której do niedawna bylem bohaterem. Po chwili patrzenia na innych widok przybliżył się do ekranu tak ,że widziałem jedynie obraz gry. Pomimo iż sen był nieświadomy zacząłem czuć ,że to ja teraz kieruję swoją postacią a nie ktoś inny. Do wybuchu zostało jeszcze trochę czasu dlatego też ruszyłem w lewą stronę ekranu. Na czarnym tle zobaczyłem jakiegoś gościa którego twarzy nie było widać ,który kopulował z leżącą Chinką lub Japonką ,może Wietnamką ... na pewno była Azjatką. W porównaniu do mnie byli ogromnie ,lecz w ogóle nie zwracali na mnie uwagi. Ruszyłem dalej. Na następnej growej planszy trafiłem na wielkiego ,niedziałającego robota z przyszłości. Skacząc po platformach wymontowywałem z niego potrzebne mi części. Poczułem ,że zbliża się wielki wybuch ,pobiegłem więc z powrotem w stronę góry. Minąłem nadal zajętą sobą parę i znalazłem się obok wzgórza. Skacząc po stopniach znalazłem się na szczycie gdzie czekali już na mnie żołnierze oraz dziennikarka. Udaliśmy się w głąb góry. Gdy znaleźliśmy się już w środku znowu wszystko widziałem z pierwszej osoby w trzech wymiarach. Weszliśmy do windy górniczej i zaczęliśmy jechać w dół. Usłyszeliśmy przytłumiony wybuch a po chwili poczuliśmy wstrząsy ... obudziłem się
Jestem prawie pewien ,że podczas tego snu działo się coś jeszcze ale nie będę pisał "w ciemno".
Dlaczego intuicja podpowiada mi, że z tego koszmaru już się nie obudzę? Bo wcale jeszcze nie poszedłem spać a koszmar dopadł mnie na jawie.





