25-06-2018, 20:15
Miałem podobny sen:
Sen 01-02.08.2016Sen składa się z dwóch części, które nie są ze sobą bezpośrednio połączone.Najpierw podróż. Znajduję się w grupie znanych mi osób w hali odlotów. Budynek jest tak wielki, że mieści pod dachem cały samolot. Ja wspinam się do wejścia znajdującego się w przedniej części. Jeden z pasażerów ma kłopot z bagażem. Błękitną torbę sportową, którą chciał wnieść jako bagaż podręczny, musi oddać do luku bagażowego.Samego lotu nie pamiętam. Scena załadunku powtarza się, tylko jest to powrót. Kiedy jestem we wnętrzu samolotu, siadam na fotelu skierowanym tyłem w kierunku lotu. Maszyna odrywa się od ziemi. Wszyscy pasażerowie są spokojni. I nagle maszyna zaczyna spadać w dół. Przez okno widzę jeszcze oddalające się białe urwisko (trochę jak klify w Dover). Wzrasta prędkość i następuje szarpniecie. W świadomości pojawia mi się słowo „śmierć” i towarzyszy mu biel i mgła.Druga część snu. Duże miasto, wczesny wieczór. Niebo jest ciemnobłękitne, a budynki oświetlone na żółto i pomarańczowo przez reflektory. Idę ze znajomą ze studiów. Nie widzieliśmy się od dawna i wymieniamy się informacjami i nowinami. Wędrujemy ciasnymi uliczkami, na których jest coraz więcej ludzi. Słychać muzykę i gwar rozmów. Rozsiadamy się na małym placu, w środku zabudowań uniwersyteckich. Pojawiają się inne osoby, które znam (a w rzeczywistości rozjechały się po świecie, chociaż utrzymujemy kontakt). Rzucamy do siebie piłką i gramy w gry słowne. /Budzik, przebudzenie.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Sen 01-02.08.2016Sen składa się z dwóch części, które nie są ze sobą bezpośrednio połączone.Najpierw podróż. Znajduję się w grupie znanych mi osób w hali odlotów. Budynek jest tak wielki, że mieści pod dachem cały samolot. Ja wspinam się do wejścia znajdującego się w przedniej części. Jeden z pasażerów ma kłopot z bagażem. Błękitną torbę sportową, którą chciał wnieść jako bagaż podręczny, musi oddać do luku bagażowego.Samego lotu nie pamiętam. Scena załadunku powtarza się, tylko jest to powrót. Kiedy jestem we wnętrzu samolotu, siadam na fotelu skierowanym tyłem w kierunku lotu. Maszyna odrywa się od ziemi. Wszyscy pasażerowie są spokojni. I nagle maszyna zaczyna spadać w dół. Przez okno widzę jeszcze oddalające się białe urwisko (trochę jak klify w Dover). Wzrasta prędkość i następuje szarpniecie. W świadomości pojawia mi się słowo „śmierć” i towarzyszy mu biel i mgła.Druga część snu. Duże miasto, wczesny wieczór. Niebo jest ciemnobłękitne, a budynki oświetlone na żółto i pomarańczowo przez reflektory. Idę ze znajomą ze studiów. Nie widzieliśmy się od dawna i wymieniamy się informacjami i nowinami. Wędrujemy ciasnymi uliczkami, na których jest coraz więcej ludzi. Słychać muzykę i gwar rozmów. Rozsiadamy się na małym placu, w środku zabudowań uniwersyteckich. Pojawiają się inne osoby, które znam (a w rzeczywistości rozjechały się po świecie, chociaż utrzymujemy kontakt). Rzucamy do siebie piłką i gramy w gry słowne. /Budzik, przebudzenie.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk





