22-06-2018, 07:16
Obudziłem się o 1:33, pomyślałem że mam mniej niż 3 godziny do budzika, ale jest okazja to zrobię WILDa, ale coś nie wyszło i miałem sen o jakichś ścigaczach powietrznych podczas wyścigu w mojej miejscowości, jakieś się zderzyły i musiałem isct na wysypisko śmieci aby je naprawić, gdzie znalazłem moje ukochane Mitsubishi, które później dołączyło do wyścigu. Obudziłemfazie koło 3, nie sprawdzałem godziny. Ponowiłem próbę i wszedłem ze świadomością do snu.
Znalazłem się w jakimś ciemnym pomieszczeniu, z lekko świecącymi neonowymi lampami na suficie. Przede mną znajdowało się olbrzymie mahoniowe biurko, a za nim siedział jakiś długowłosy blondyn w białym garniturze. Kazał mi usiąść i wysłuchać pewnej taśmy. Jakoż iż nie miałem planów na LD to usłuchałem go i wysłuchałem taśmy. Nic mnie nie urzekło, tylko zdenerwował jeden trzask na końcu nagrania. Wskazał w powietrzu palcem, abym jeszcze raz wysłuchał, wzrokiem mówiąc że dam radę. Faktycznie, w tych trzaskach dało się usłyszeć jakieś słowa. Tajemniczy gość kiwnął ochoczo głową widząc że coś kumam, wyjął z szuflady jakieś dziwne urządzenie, coś ala samochód do radia podłączony rurkami PCV do mikrofali, włożył tam taśmę, przekręcił parę guziczków i włączył. Dźwięk był spowolniony 100-krotnie. Teraz wszystko miało sens. Chyba. Za każdym razem jak odsluchiwaliy nagranie słyszałem co inne słowa. Spytałem się gościa, czy wie która to z tych wiadomości była prawdziwą, a ten triumfalnym wzrokiem odpowiedział, że ma swoją teorię, a on wiedział, że miałem ją potwierdzić. Prawidłowym zdaniem było "spróbuj do nas dołączyć".
Wyszliśmy z ciemnego pomieszczenia na dach. Okazało się że jego biuro było częścią najwyższego drapacza chmur w Nowym Yorku. Stanęliśmy na środku budynku, pod gołym nocnym niebem i patrzyliśmy w niebo, oczekując czegoś. Natychmiastowo zjawił się helikopter, a z niego wyskoczyli jacyś superbohaterowie, z przewodzącym im jakimś Hrabią, który potrafił podłączać kable ze swojego mózgu do innych, tą czynnością mógł kontrolować każdego, zmieniać synapsy w mózgu - edytować pamięć, wgrywać nowe zdolności. Przed nim klęknęła grupka złożona z różnych dziwolągów. Pierwsza wstała kobieta robot, jak powiedziała: mistrzyni Noboyushi Nagasaki. Drugi wstał jakiś mechaniczny człowiek pająk w przeciwsłonecznych okularach. Misrz Genkigamatsu. Zaczął opowiadać swoją historię, a ten ich przywódca (chyba), podłączył mi kabelek do mózgu bym widział film z jego retrospekcji.
Widziałem jakiegoś młodego gościa, który mechanicznymi ruchami szedł wzdłuż pociągu i zabijał otaczających go ludzi. Ten dzień pamiętany jest w tej bańce jako Masakra Tenshi no Kokoro w tramwaju. Taką przynajmniej dostałem informację. Jesscze jedną informacją było to, że grupa ta była między senną gwardią porządku we wszechświecie. Wracając, młody robot zabijał kogo popadnie, wkrótce władze bańki wysłały inne roboty by go pokonały. Bezskutecznie. Masakra przechodziła pełna parą. Ostatnią nadzieją była Królowa Mrówek, która potrafiła lewitować i walczyć za pomocą magii, ale zadzwonił budzik i nici z kontynuacji.
Znalazłem się w jakimś ciemnym pomieszczeniu, z lekko świecącymi neonowymi lampami na suficie. Przede mną znajdowało się olbrzymie mahoniowe biurko, a za nim siedział jakiś długowłosy blondyn w białym garniturze. Kazał mi usiąść i wysłuchać pewnej taśmy. Jakoż iż nie miałem planów na LD to usłuchałem go i wysłuchałem taśmy. Nic mnie nie urzekło, tylko zdenerwował jeden trzask na końcu nagrania. Wskazał w powietrzu palcem, abym jeszcze raz wysłuchał, wzrokiem mówiąc że dam radę. Faktycznie, w tych trzaskach dało się usłyszeć jakieś słowa. Tajemniczy gość kiwnął ochoczo głową widząc że coś kumam, wyjął z szuflady jakieś dziwne urządzenie, coś ala samochód do radia podłączony rurkami PCV do mikrofali, włożył tam taśmę, przekręcił parę guziczków i włączył. Dźwięk był spowolniony 100-krotnie. Teraz wszystko miało sens. Chyba. Za każdym razem jak odsluchiwaliy nagranie słyszałem co inne słowa. Spytałem się gościa, czy wie która to z tych wiadomości była prawdziwą, a ten triumfalnym wzrokiem odpowiedział, że ma swoją teorię, a on wiedział, że miałem ją potwierdzić. Prawidłowym zdaniem było "spróbuj do nas dołączyć".
Wyszliśmy z ciemnego pomieszczenia na dach. Okazało się że jego biuro było częścią najwyższego drapacza chmur w Nowym Yorku. Stanęliśmy na środku budynku, pod gołym nocnym niebem i patrzyliśmy w niebo, oczekując czegoś. Natychmiastowo zjawił się helikopter, a z niego wyskoczyli jacyś superbohaterowie, z przewodzącym im jakimś Hrabią, który potrafił podłączać kable ze swojego mózgu do innych, tą czynnością mógł kontrolować każdego, zmieniać synapsy w mózgu - edytować pamięć, wgrywać nowe zdolności. Przed nim klęknęła grupka złożona z różnych dziwolągów. Pierwsza wstała kobieta robot, jak powiedziała: mistrzyni Noboyushi Nagasaki. Drugi wstał jakiś mechaniczny człowiek pająk w przeciwsłonecznych okularach. Misrz Genkigamatsu. Zaczął opowiadać swoją historię, a ten ich przywódca (chyba), podłączył mi kabelek do mózgu bym widział film z jego retrospekcji.
Widziałem jakiegoś młodego gościa, który mechanicznymi ruchami szedł wzdłuż pociągu i zabijał otaczających go ludzi. Ten dzień pamiętany jest w tej bańce jako Masakra Tenshi no Kokoro w tramwaju. Taką przynajmniej dostałem informację. Jesscze jedną informacją było to, że grupa ta była między senną gwardią porządku we wszechświecie. Wracając, młody robot zabijał kogo popadnie, wkrótce władze bańki wysłały inne roboty by go pokonały. Bezskutecznie. Masakra przechodziła pełna parą. Ostatnią nadzieją była Królowa Mrówek, która potrafiła lewitować i walczyć za pomocą magii, ale zadzwonił budzik i nici z kontynuacji.





