10-06-2018, 13:54
09-10.06.2K18
Czas snu ok. 8,5h
1) (...) Uciekałem przed kim albo czymś. Dobiegłem do meksykańskiej granicy od strony USA. Na bezkresnej pustyni stały wbite w ziemię paliki a pomiędzy nimi rozpostarta była niebieska wstążka. Ot cała granica ,przekroczyłem ją i pobiegłem dalej. Po kilkuset metrach natrafiłem na miasteczko ,uznałem ,że łatwiej będzie mi się w nim schować przed tym co mnie goni. Jednak gdy do niego dobiegłem ,okazało się iż jest to atrapa\plac ćwiczeń dla meksykańskich komandosów. Zauważyli mnie ,próbowałem uciekać ale szybciutko mnie dopadli. Jakiś oficer powiedział ,że zabierają mnie na brutalne przesłuchanie ...
2) Warszawa ,lato ,gorąco ,zmyślone miejsce. Jeździłem na wózku inwalidzkim ,czekałem na autobus. W pewnym momencie podszedł do mnie jakiś gość i zaproponował żebym zrobił jakąś zboczoną rzecz(nie pamiętam jaką) na pewnym konkursie. Początkowo się zgodziłem ponieważ w czasie rozmowy odjechał mój autobus a następny dopiero za 20 minut. Zaprowadził mnie do miejskiego parku stanęliśmy pod samolotem Douglas c-47 (taki sam jest w filmie Madagaskar) który zawieszony był na trzech wielkich drzewach. W około było wielu bardzo dziwnych ludzi. W tej chwili rozmyśliłem się z robienia jakiejkolwiek rzeczy w tym podejrzanym miejscu ,z podejrzanymi ludźmi. Wyczekałem odpowiedniej chwili i szybciutko opuściłem to dziwne miejsce na swoim wózeczku. Na szczęście szybko przyjechał mój autobus. Usiadłem z przodu i wpatrywałem się w pasek pokazujący następny przystanek który gdy tylko na niego patrzyłem przestawał wyświetlać to co powinien ...
3) 2 wojna światowa okres prawdopodobnie 3 bądź 4 wielkiej deportacji Polaków do ZSRR(1940-41 r.). Wnioskuję po zaistniałej sytuacji którą zaraz opiszę ,pewnych szczegółach oraz tym ,że Niemcy współpracowali z Rosjanami. Na początku snu był wiosenny lub letni dzień później zaczęło się robić ciemno aż na koniec nastała całkowita nocna ciemność. A więc tak ,byłem prowadzony wraz z ok. 30 innymi ludzi ,cywilami na wywózkę bądź rozstrzelanie przez krasnoarmiejców. Obstawiałem tą drugą opcję ,dlatego postanowiłem za wszelką cenę uciec. nie było to łatwe ponieważ cały czas otaczali nas wrodzy żołnierze. Lecz w pewnym momencie gdy szliśmy koło niewielkiej rzeczki obok opalających i kąpiących się tam ludzi wyskoczyłem z kordonu i pobiegłem ile sił w nogach do wolności. Rosjanie zaczęli do mnie strzelać co wywołało panikę postronnych ludzi ,co zaowocowało chaosem który pozwolił mi się oddalić. Skoczyłem do rzeki i jak najszybciej potrafiłem przepłynąłem ją i uciekłem w las. Gdy trochę odbiegłem uświadomiłem sobie ,że znalazłem się po niemieckiej stronie granicy lecz nie oznaczało to ,że nie muszę się ukrywać. Szedłem dalej. Nagle zobaczyłem nadjeżdżającego po leśnej drodze Niemca w Kubelwagenie. Szybko upadłem w błoto i schowałem się za drzewem jednak ten zauważył mnie i celując do mnie z P-08 kazał mi wstać i podejść do siebie(nadal siedział w samochodzie). Zrobiłem to ,gdy byłem już pół metra od niego odwrócił się żeby zawołać idących za nim żołnierzy. Wykorzystałem tą okazję i wyszarpnąłem saperkę przymocowaną do auta. Zdzieliłem nią mojego oprawcę a następnie wbiłem w oponę wozu. Uciekłem w las. Od tego momentu biegłem po lesie na czworaka ,bo uznałem ,że tak będzie szybciej przedzierać się pod gałęziami oraz moja sylwetka będzie mniejsza. Dodam ,że w tej pozycji biegłem nienaturalnie szybko a mówiąc szybko mam na myśli to iż popierdzielałem jak Sonic po mefedronie. Biegnąc dalej na mej drodze stanął czołg MS-1 lecz nie zdążył mi nic zrobić gdyż biegłem zbyt szybko. Po jakimś czasie stanąłem w miejscu zastanawiając się co począć. Postanowiłem ukryć się gdzieś w lesie lecz podczas mojej podróży nie znalazłem ani jednej dobrze osłoniętej miejscówki. Nagle nie wiadomo skąd nadjechał Polski partyzant na koniu ,zasalutował mi i odjechał. Po chwili dostrzegłem grzybiarzy których spytałem o drogę do jakiegoś bezpiecznego miejsca. Kazali mi iść w stronę z której przyjechał partyzant. Znowu biegłem na czworaka. Dobiegłem do dużego ścierniska na skraju lasu. Było już kompletnie ciemno więc wyjąłem swoją współczesną latarkę i zacząłem iść. Po chwili wyłączyłem ją gdyż uznałem ,że jestem z nią zbyt widoczny. Nagle gdy byłem już jakieś 100 metrów od lasu wybiegły z niego dwie osoby kierujące się w moją stronę. W pierwszej chwili myślałem ,że to moi prześladowcy mnie znaleźli ale nim skończyłem myśleć ci byli już przy mnie. Okazało się ,że to byli ci sami grzybiarze których spotkałem niedawno ,chłopak oraz dziewczyna. Postanowili mi towarzyszyć w podróży. Zgodziłem się jednocześnie każąc im wyłączyć latarki. Ruszyliśmy w drogę ...
Ogólnie podczas snów czułem wielki niepokój a w 1 oraz 3 uczucie zaszczucia i strachu.
Czas snu ok. 8,5h
1) (...) Uciekałem przed kim albo czymś. Dobiegłem do meksykańskiej granicy od strony USA. Na bezkresnej pustyni stały wbite w ziemię paliki a pomiędzy nimi rozpostarta była niebieska wstążka. Ot cała granica ,przekroczyłem ją i pobiegłem dalej. Po kilkuset metrach natrafiłem na miasteczko ,uznałem ,że łatwiej będzie mi się w nim schować przed tym co mnie goni. Jednak gdy do niego dobiegłem ,okazało się iż jest to atrapa\plac ćwiczeń dla meksykańskich komandosów. Zauważyli mnie ,próbowałem uciekać ale szybciutko mnie dopadli. Jakiś oficer powiedział ,że zabierają mnie na brutalne przesłuchanie ...
2) Warszawa ,lato ,gorąco ,zmyślone miejsce. Jeździłem na wózku inwalidzkim ,czekałem na autobus. W pewnym momencie podszedł do mnie jakiś gość i zaproponował żebym zrobił jakąś zboczoną rzecz(nie pamiętam jaką) na pewnym konkursie. Początkowo się zgodziłem ponieważ w czasie rozmowy odjechał mój autobus a następny dopiero za 20 minut. Zaprowadził mnie do miejskiego parku stanęliśmy pod samolotem Douglas c-47 (taki sam jest w filmie Madagaskar) który zawieszony był na trzech wielkich drzewach. W około było wielu bardzo dziwnych ludzi. W tej chwili rozmyśliłem się z robienia jakiejkolwiek rzeczy w tym podejrzanym miejscu ,z podejrzanymi ludźmi. Wyczekałem odpowiedniej chwili i szybciutko opuściłem to dziwne miejsce na swoim wózeczku. Na szczęście szybko przyjechał mój autobus. Usiadłem z przodu i wpatrywałem się w pasek pokazujący następny przystanek który gdy tylko na niego patrzyłem przestawał wyświetlać to co powinien ...
3) 2 wojna światowa okres prawdopodobnie 3 bądź 4 wielkiej deportacji Polaków do ZSRR(1940-41 r.). Wnioskuję po zaistniałej sytuacji którą zaraz opiszę ,pewnych szczegółach oraz tym ,że Niemcy współpracowali z Rosjanami. Na początku snu był wiosenny lub letni dzień później zaczęło się robić ciemno aż na koniec nastała całkowita nocna ciemność. A więc tak ,byłem prowadzony wraz z ok. 30 innymi ludzi ,cywilami na wywózkę bądź rozstrzelanie przez krasnoarmiejców. Obstawiałem tą drugą opcję ,dlatego postanowiłem za wszelką cenę uciec. nie było to łatwe ponieważ cały czas otaczali nas wrodzy żołnierze. Lecz w pewnym momencie gdy szliśmy koło niewielkiej rzeczki obok opalających i kąpiących się tam ludzi wyskoczyłem z kordonu i pobiegłem ile sił w nogach do wolności. Rosjanie zaczęli do mnie strzelać co wywołało panikę postronnych ludzi ,co zaowocowało chaosem który pozwolił mi się oddalić. Skoczyłem do rzeki i jak najszybciej potrafiłem przepłynąłem ją i uciekłem w las. Gdy trochę odbiegłem uświadomiłem sobie ,że znalazłem się po niemieckiej stronie granicy lecz nie oznaczało to ,że nie muszę się ukrywać. Szedłem dalej. Nagle zobaczyłem nadjeżdżającego po leśnej drodze Niemca w Kubelwagenie. Szybko upadłem w błoto i schowałem się za drzewem jednak ten zauważył mnie i celując do mnie z P-08 kazał mi wstać i podejść do siebie(nadal siedział w samochodzie). Zrobiłem to ,gdy byłem już pół metra od niego odwrócił się żeby zawołać idących za nim żołnierzy. Wykorzystałem tą okazję i wyszarpnąłem saperkę przymocowaną do auta. Zdzieliłem nią mojego oprawcę a następnie wbiłem w oponę wozu. Uciekłem w las. Od tego momentu biegłem po lesie na czworaka ,bo uznałem ,że tak będzie szybciej przedzierać się pod gałęziami oraz moja sylwetka będzie mniejsza. Dodam ,że w tej pozycji biegłem nienaturalnie szybko a mówiąc szybko mam na myśli to iż popierdzielałem jak Sonic po mefedronie. Biegnąc dalej na mej drodze stanął czołg MS-1 lecz nie zdążył mi nic zrobić gdyż biegłem zbyt szybko. Po jakimś czasie stanąłem w miejscu zastanawiając się co począć. Postanowiłem ukryć się gdzieś w lesie lecz podczas mojej podróży nie znalazłem ani jednej dobrze osłoniętej miejscówki. Nagle nie wiadomo skąd nadjechał Polski partyzant na koniu ,zasalutował mi i odjechał. Po chwili dostrzegłem grzybiarzy których spytałem o drogę do jakiegoś bezpiecznego miejsca. Kazali mi iść w stronę z której przyjechał partyzant. Znowu biegłem na czworaka. Dobiegłem do dużego ścierniska na skraju lasu. Było już kompletnie ciemno więc wyjąłem swoją współczesną latarkę i zacząłem iść. Po chwili wyłączyłem ją gdyż uznałem ,że jestem z nią zbyt widoczny. Nagle gdy byłem już jakieś 100 metrów od lasu wybiegły z niego dwie osoby kierujące się w moją stronę. W pierwszej chwili myślałem ,że to moi prześladowcy mnie znaleźli ale nim skończyłem myśleć ci byli już przy mnie. Okazało się ,że to byli ci sami grzybiarze których spotkałem niedawno ,chłopak oraz dziewczyna. Postanowili mi towarzyszyć w podróży. Zgodziłem się jednocześnie każąc im wyłączyć latarki. Ruszyliśmy w drogę ...
Ogólnie podczas snów czułem wielki niepokój a w 1 oraz 3 uczucie zaszczucia i strachu.
Dlaczego intuicja podpowiada mi, że z tego koszmaru już się nie obudzę? Bo wcale jeszcze nie poszedłem spać a koszmar dopadł mnie na jawie.





