24-05-2018, 16:49
23-24.2K18
Czas snu ok. 7h
Przed snem:
Normalna afirmacja z zapamietywaniem snów coraz lepiej każdego dnia + wczoraj opisany sposób na alfa budzik + przypomniałem sobie cały dzień od tyłu(podobno pamięć wsteczna pomaga) =
Rano obudziłem się nie pamiętam jak. Czy to samoistnie ,przez budzik czy też ktoś mnie obudził. Nie obudziłem się też do WBTB ,być może byłem zbyt mało stanowczy dla mojego mózgu. Nad ranem nie udało mi się kompletnie niczego przypomnieć. Jednakże dwie godziny po przebudzeniu sny same o sobie dały znać ,nawet nie myślałem wtedy o nich ,od tak przyleciały. No spoko. Oto co udało mi się przypomnieć ,nie cały sen ale zawsze coś.
1)Byłem wraz z ciocią ,wujkiem oraz ich 8 letnim synem w ciemnym niezbyt przyjemnym miescie (...) Poszliśmy na dworzec kolejowy żeby pojechać do domu. Doszliśmy do niego ale okazało się ,że kasa biletowa znajduje się w małej drewnianej budce koło bocznicy kolejowej. Udaliśmy się więc tam. Miejsce wygladało tak: po lewej z 15 szyn ustawionych równolegle do siebie do nas natomiast prostopadle. Kończyły się na niewysokim betonowym murku który biegł prosto do wspomnianej budki z biletami. Na prawo od tego przejścia była tylko ziemia i drzewa. Dodam ,że była zima i wszedzie leżała gruba warstwa śniegu.
Gdy znaleźliśmy się w zasięgu wzroku owej chatki z biletami. Mój brat cioteczny złapał mnie za rękę i pociagnął biegiem w jej stronę. Nie mogłem jej puścić. Nagle z dużą prędkością nadjechał pociąg ,myślałem ,że w nas wjedzie lecz ten zatrzymał się kilka centymetrów przed murkiem po którym biegliśmy. Gdy myślałem ,że już jest dobrze i nic nas nie przejedzie ,niewiadomo skąd nadjechał drugi. Pendolino tylko ,że pomalowane na biało czerwono a nie niebiesko. Nie zwalniał a wręcz przyśpieszał. Mój braciszek tego nie zauważył i biegł dalej. Rzuciłem więc jego oraz siebie na ziemię. Wylądowaliśmy na miękkim śnieżnym puchu. Za to kilka metrów przed nami pociąg wbił się w mur z impetem orząc wszystko na swojej drodze. Gdy w końcu się zatrzymał ,przewrócił się o mało nas nie przygniatając. A my jak gdyby nigdy nic wstaliśmy i poszliśmy dalej. Weszliśmy do budki ,w środku znajdowały się dwie panie. Jedna normalnie przy biurku druga natomiast siedziała za parawano-osłoną zrobioną z dwóch otwartych okien. Wyglądało to dosyć komicznie gdy mówiła zza okiennej szyby. Okazało się ,że jest panią od informacji a ta przy stole sprzedawała bilety. Po chwili doszła do nas ciocia z wujkiem i wspólnie kupiliśmy bilety do domu. W międzyczasie przybyła jakaś babeczka potrzebująca informacji (...) jechaliśmy ciemnym pociągiem coś się działo ...
Czas snu ok. 7h
Przed snem:
Normalna afirmacja z zapamietywaniem snów coraz lepiej każdego dnia + wczoraj opisany sposób na alfa budzik + przypomniałem sobie cały dzień od tyłu(podobno pamięć wsteczna pomaga) =
Rano obudziłem się nie pamiętam jak. Czy to samoistnie ,przez budzik czy też ktoś mnie obudził. Nie obudziłem się też do WBTB ,być może byłem zbyt mało stanowczy dla mojego mózgu. Nad ranem nie udało mi się kompletnie niczego przypomnieć. Jednakże dwie godziny po przebudzeniu sny same o sobie dały znać ,nawet nie myślałem wtedy o nich ,od tak przyleciały. No spoko. Oto co udało mi się przypomnieć ,nie cały sen ale zawsze coś.
1)Byłem wraz z ciocią ,wujkiem oraz ich 8 letnim synem w ciemnym niezbyt przyjemnym miescie (...) Poszliśmy na dworzec kolejowy żeby pojechać do domu. Doszliśmy do niego ale okazało się ,że kasa biletowa znajduje się w małej drewnianej budce koło bocznicy kolejowej. Udaliśmy się więc tam. Miejsce wygladało tak: po lewej z 15 szyn ustawionych równolegle do siebie do nas natomiast prostopadle. Kończyły się na niewysokim betonowym murku który biegł prosto do wspomnianej budki z biletami. Na prawo od tego przejścia była tylko ziemia i drzewa. Dodam ,że była zima i wszedzie leżała gruba warstwa śniegu.
Gdy znaleźliśmy się w zasięgu wzroku owej chatki z biletami. Mój brat cioteczny złapał mnie za rękę i pociagnął biegiem w jej stronę. Nie mogłem jej puścić. Nagle z dużą prędkością nadjechał pociąg ,myślałem ,że w nas wjedzie lecz ten zatrzymał się kilka centymetrów przed murkiem po którym biegliśmy. Gdy myślałem ,że już jest dobrze i nic nas nie przejedzie ,niewiadomo skąd nadjechał drugi. Pendolino tylko ,że pomalowane na biało czerwono a nie niebiesko. Nie zwalniał a wręcz przyśpieszał. Mój braciszek tego nie zauważył i biegł dalej. Rzuciłem więc jego oraz siebie na ziemię. Wylądowaliśmy na miękkim śnieżnym puchu. Za to kilka metrów przed nami pociąg wbił się w mur z impetem orząc wszystko na swojej drodze. Gdy w końcu się zatrzymał ,przewrócił się o mało nas nie przygniatając. A my jak gdyby nigdy nic wstaliśmy i poszliśmy dalej. Weszliśmy do budki ,w środku znajdowały się dwie panie. Jedna normalnie przy biurku druga natomiast siedziała za parawano-osłoną zrobioną z dwóch otwartych okien. Wyglądało to dosyć komicznie gdy mówiła zza okiennej szyby. Okazało się ,że jest panią od informacji a ta przy stole sprzedawała bilety. Po chwili doszła do nas ciocia z wujkiem i wspólnie kupiliśmy bilety do domu. W międzyczasie przybyła jakaś babeczka potrzebująca informacji (...) jechaliśmy ciemnym pociągiem coś się działo ...
Dlaczego intuicja podpowiada mi, że z tego koszmaru już się nie obudzę? Bo wcale jeszcze nie poszedłem spać a koszmar dopadł mnie na jawie.





