11-04-2018, 09:52
Byłam młodzieńcem, bohaterem filmu w klimatach postapokaliptycznych. Z towarzyszem, karykaturalnie wysokim facetem, mieliśmy wykonywać jakieś zadania w mrocznym, wypalonym świecie pod czarno-szkarłatnym niebem. W pewnym momencie znalazłam się zbyt blisko jakiejś działającej maszyny i ucięło mi cztery palce lewej ręki. Straciłam je fizycznie, ale ciało astralne/eteryczne jeszcze je posiadało.
# Powell bodajże podobne rzeczy o amputacjach pisał, więc chyba jemu podświadomość zawdzięcza natchnienie...
Mój wysoki towarzysz jakoś przez koncentrację i skupienie siły woli zdołał to ustabilizować, żeby ciało astralne też ich nie straciło. Potem powiedział mi, że mój znajomy z uczelni, który w tym śnie jakoś normalnie był tym samym sobą co w rzeczywistości, opanował władzę ducha nad materią i na podstawie ciała astralnego odtworzy mi te palce. I rzeczywiście, tamten człowiek zrobił to. Aby używać swoich mocy, musiał czerpać energię z soli.
Potem dowiedziały się o tym jakieś tajne służby i zaczęły mnie ścigać, żeby zrobić ze mnie królika doświadczalnego - oni używali na to określenia "kot Schroedingera". Ukrywałam się w małych klitkach i na półkach w magazynach. W końcu miałam tego dość i stwierdziłam, że niech już mnie wezmą do laboratorium i przebadają a potem dadzą wreszcie spokój.
===========================================
Grałam z V. w dziwną grę, rodzaj toru przeszkód po którym biegało się zdalnie sterowanymi robotami pokrytymi pluszem. Ja miałam zajączka z jasnobrązowym, lśniącym futerkiem. W grze miało się trzy szanse, po trzecim uderzeniu w coś robot-pluszak upadał i rzucał się w drgawkach. Wtedy gracz przegrywał. Irytowałam się, że w tej grze jestem tak słaba. Starałam się w miarę możliwości biegać po podłodze, unikając wskakiwania na biegnące wyżej mostki, ale w ten sposób dostawałam za mało dodatkowych punktów.
Jakoś stało się tak, że nagle razem z tą grą pojawiliśmy się w większym pokoju w mieszkaniu mojej babci. Powiedziałam, że trzeba się stąd przenieść, bo zaraz przyjdą moja babcia i mama i zaczną oglądać wiadomości a chyba nie mamy ochoty słuchać bredzenia polityków. Przeszliśmy do mniejszego pokoju - wyglądającego zupełnie inaczej niż w realu - i zaczęliśmy montować w szafkach kable od tej gry. Było to trudne, ciągle coś wypadało nam z rąk i rozłączało się.
# Powell bodajże podobne rzeczy o amputacjach pisał, więc chyba jemu podświadomość zawdzięcza natchnienie...
Mój wysoki towarzysz jakoś przez koncentrację i skupienie siły woli zdołał to ustabilizować, żeby ciało astralne też ich nie straciło. Potem powiedział mi, że mój znajomy z uczelni, który w tym śnie jakoś normalnie był tym samym sobą co w rzeczywistości, opanował władzę ducha nad materią i na podstawie ciała astralnego odtworzy mi te palce. I rzeczywiście, tamten człowiek zrobił to. Aby używać swoich mocy, musiał czerpać energię z soli.
Potem dowiedziały się o tym jakieś tajne służby i zaczęły mnie ścigać, żeby zrobić ze mnie królika doświadczalnego - oni używali na to określenia "kot Schroedingera". Ukrywałam się w małych klitkach i na półkach w magazynach. W końcu miałam tego dość i stwierdziłam, że niech już mnie wezmą do laboratorium i przebadają a potem dadzą wreszcie spokój.
===========================================
Grałam z V. w dziwną grę, rodzaj toru przeszkód po którym biegało się zdalnie sterowanymi robotami pokrytymi pluszem. Ja miałam zajączka z jasnobrązowym, lśniącym futerkiem. W grze miało się trzy szanse, po trzecim uderzeniu w coś robot-pluszak upadał i rzucał się w drgawkach. Wtedy gracz przegrywał. Irytowałam się, że w tej grze jestem tak słaba. Starałam się w miarę możliwości biegać po podłodze, unikając wskakiwania na biegnące wyżej mostki, ale w ten sposób dostawałam za mało dodatkowych punktów.
Jakoś stało się tak, że nagle razem z tą grą pojawiliśmy się w większym pokoju w mieszkaniu mojej babci. Powiedziałam, że trzeba się stąd przenieść, bo zaraz przyjdą moja babcia i mama i zaczną oglądać wiadomości a chyba nie mamy ochoty słuchać bredzenia polityków. Przeszliśmy do mniejszego pokoju - wyglądającego zupełnie inaczej niż w realu - i zaczęliśmy montować w szafkach kable od tej gry. Było to trudne, ciągle coś wypadało nam z rąk i rozłączało się.





