11-03-2018, 03:41
Witam 
Jest taki jeden sen, z przed kilku lat, o którym do dzisiaj nie mogę zapomnieć. To znaczy nie pamiętam konkretnych szczegółów, bo o tym to niestety szybko zapomniałam. Ale chodzi o samą zaistniałą sytuację, bo to było niezwykle świadome...
Otóż śniło mi się.. że mogę zasypiać! Tak! A każdy taki sen był dla mnie możliwością spotkania, czy też skomunikowania się, z pewną osobą którą na prawdę znam z realnego życia i która do dzisiaj z resztą, jest dla mnie ważna. Problem w tym, że wtedy nie miała nawet pojęcia o moim istnieniu. Zarówno w śnie jak i na jawie.
Tymczasem ja w tym śnie wiedziałam, że kiedy nie śpię, jestem w swoim realnym świecie, w którym ''ona'' mnie rzeczywiście nie zna, jest daleko, a ja muszę po prostu zwyczajnie przeżywać swoje własne życie. Osobno. Ale kiedy zasypiałam, to tak jakbym się przenosiła do innego wymiaru, w którym się znamy, niezależnie od tego jak jest na prawdę. Jesteśmy sobie potrzebni i możemy rozmawiać! Tak jakby taki sen był dla nas jedyną możliwością kontaktu. Bo przecież normalnie się nie znamy. No i żeby zadziałało, ''ona'' 'prawdopodobnie' w tym samym czasie także musiała śnić. To wydaje się logicznie w każdym razie :p
No więc ja tak własnie w tym głównym śnie robiłam.. Czyli przeżywałam swój dzień, zasypiałam i rozmawialiśmy.. Niestety nie pamiętam o czym. Wiem tylko, że oboje zdawaliśmy sobie sprawę czym dla nas jest taki sen i w ogóle możliwość spania. Ale teraz nie jestem nawet pewna, czy mogliśmy się wtedy w ogóle widzieć.Czy czasem się tylko nie słyszeliśmy. Nie wiem...
No a potem zwyczajnie na prawdę się obudziłam :/
A teraz kiedy udało mi się na krótko, jednorazowo jak na razie, spotkać z nią w realu, mam takie wrażenie jakby ta osoba była moją Bratnią Duszą, albo nawet i samym Bliźniaczym Płomieniem.. Po tym potkaniu odczułam potrzebę zgłębiania mojej wiedzy na ten temat. I dobrze, bo jak się okazało, wcześniej miałam może nie znikome, ale naprawdę małe o tym pojęcie. Ale choć odpowiedniej wiedzy nie posiadałam, to moje odczucia okazały się być na prawdę bardzo podobne do tych, o których piszą...
Wiem, że brzmi to zawile.. Sen w śnie, spotkania z osobą która mnie nie zna... Ale to w końcu forum o snach, więc taka tematyka nie jest raczej obca. A ja mam nadzieje że dobrze wam to wszystko wyjaśniłam.. A powiedziałam na prawdę o wszystkim co pamiętam!
Przypomniał mi się ostatnio ten sen i postanowiłam o niego wreszcie zapytać. O co tu w ogóle według was chodzi? Czy rzeczywiście śniłam świadomie? Czy weszłam w jakiś inny wymiar śnienia? A może to tylko zwykłe figle mojego umysłu? Czy wy też kiedykolwiek czegoś podobnego doświadczyliście? I wreszcie, czy sprawa tego snu, oraz tych tzw. dusz i płomieni może mieć cokolwiek ze sobą wspólnego?
Już teraz dziękuję za każdą odpowiedź

Jest taki jeden sen, z przed kilku lat, o którym do dzisiaj nie mogę zapomnieć. To znaczy nie pamiętam konkretnych szczegółów, bo o tym to niestety szybko zapomniałam. Ale chodzi o samą zaistniałą sytuację, bo to było niezwykle świadome...
Otóż śniło mi się.. że mogę zasypiać! Tak! A każdy taki sen był dla mnie możliwością spotkania, czy też skomunikowania się, z pewną osobą którą na prawdę znam z realnego życia i która do dzisiaj z resztą, jest dla mnie ważna. Problem w tym, że wtedy nie miała nawet pojęcia o moim istnieniu. Zarówno w śnie jak i na jawie.
Tymczasem ja w tym śnie wiedziałam, że kiedy nie śpię, jestem w swoim realnym świecie, w którym ''ona'' mnie rzeczywiście nie zna, jest daleko, a ja muszę po prostu zwyczajnie przeżywać swoje własne życie. Osobno. Ale kiedy zasypiałam, to tak jakbym się przenosiła do innego wymiaru, w którym się znamy, niezależnie od tego jak jest na prawdę. Jesteśmy sobie potrzebni i możemy rozmawiać! Tak jakby taki sen był dla nas jedyną możliwością kontaktu. Bo przecież normalnie się nie znamy. No i żeby zadziałało, ''ona'' 'prawdopodobnie' w tym samym czasie także musiała śnić. To wydaje się logicznie w każdym razie :p
No więc ja tak własnie w tym głównym śnie robiłam.. Czyli przeżywałam swój dzień, zasypiałam i rozmawialiśmy.. Niestety nie pamiętam o czym. Wiem tylko, że oboje zdawaliśmy sobie sprawę czym dla nas jest taki sen i w ogóle możliwość spania. Ale teraz nie jestem nawet pewna, czy mogliśmy się wtedy w ogóle widzieć.Czy czasem się tylko nie słyszeliśmy. Nie wiem...
No a potem zwyczajnie na prawdę się obudziłam :/
A teraz kiedy udało mi się na krótko, jednorazowo jak na razie, spotkać z nią w realu, mam takie wrażenie jakby ta osoba była moją Bratnią Duszą, albo nawet i samym Bliźniaczym Płomieniem.. Po tym potkaniu odczułam potrzebę zgłębiania mojej wiedzy na ten temat. I dobrze, bo jak się okazało, wcześniej miałam może nie znikome, ale naprawdę małe o tym pojęcie. Ale choć odpowiedniej wiedzy nie posiadałam, to moje odczucia okazały się być na prawdę bardzo podobne do tych, o których piszą...

Wiem, że brzmi to zawile.. Sen w śnie, spotkania z osobą która mnie nie zna... Ale to w końcu forum o snach, więc taka tematyka nie jest raczej obca. A ja mam nadzieje że dobrze wam to wszystko wyjaśniłam.. A powiedziałam na prawdę o wszystkim co pamiętam!
Przypomniał mi się ostatnio ten sen i postanowiłam o niego wreszcie zapytać. O co tu w ogóle według was chodzi? Czy rzeczywiście śniłam świadomie? Czy weszłam w jakiś inny wymiar śnienia? A może to tylko zwykłe figle mojego umysłu? Czy wy też kiedykolwiek czegoś podobnego doświadczyliście? I wreszcie, czy sprawa tego snu, oraz tych tzw. dusz i płomieni może mieć cokolwiek ze sobą wspólnego?
Już teraz dziękuję za każdą odpowiedź





