25-02-2018, 10:14
Położyłem się spać jak zwykle o dwudziestej i zacząłem serfować na granicy. Straciłem poczucie tego kim jestem, gdzie jestem i co robię. Raz wydawało mi się, że śpię w szkole, ktoś obok mnie przechodził i patrzał jak na jakiegoś wariata, raz spałem na plaży i grzałem się w promieniach słońca, raaz po prostu unosiłem się w trójwymiarowej pustce. Generalnie teleportowało mnie w różne miejsca i zabierało świadomość chwili obecnej i mojego stanu. Przytomność była jedynym czynnikiem, który pozostał.
W jednym z dalszych mini-snów (jakoś 30 minut po rozpoczęciu serwofania, poczucie prawdziwego ciała było szczątkowe, nie zanikło całkiem). Leżała przede mną stara kobieta. Libido mi się podniosło, a ona była chętna. Jednak nie chciałem jej penetrować, więc wsadziłem swoją rękę w mocno zużytą i niewysoce atrakcyjną pochwę (przynajmniej ogolona, żeby przypominała te dziecięce). Była tak rozepchana, że bezproblemowo mogłem wsadzić całą rękę. W trakcie masturbowania partnerki, czułem jakbym walił tym samym samego siebie. Gdy ona doszła, ja doszedłem też i wybudziłem się z polucją.
Pomijając część nocy, obudziłem się o północy. Księżyc był ładny, pomarańczowy, po sprawdzeniu powiadomień i wiadomości na telefonie poszedłem serfować dalej. Wkrótce znalazłem się we śnie, popatrzyłem na swoje dłonie. Były dosyć kobiece. Poszedłem obejrzeć się w lustrze. Moje przypuszczenie się sprawdziło, byłem dziewczyną. W sumie moje jedno z moich marzeń się dzięki temu spełniło. Ubrany byłem w niebieską koszulę i jeansy. Po dogłebnym przeanalizowaniu doszedłem do wniosku, że byłem w ciele Ziry. Fryzura, wyraz twarzy i strój odpowiadał temu ze zdjecia które niegdyś mi wysłała.
Wyszedłem z domu, była noc, niebo fioletowe od latarni. Aura otoczenia dosyć niepokojąca, ale znajoma. Przypominała tę z koszmarów albo z moich dziwacznych snów odbywających sie w mojej wsi, ale nie zanosiło się aby był to koszmar. Poszedłem w stronę sklepiku wiejskiego, jedynego w okolicy. Po chwili usłyszałem radosne krzyki, wycia samochodów i odgłosy imprezy.
Pobiegłem (czy też poleciałem) momentalnie w stronę z którego się wydobywały. W między czasie obok mnie ze znacznie większą prędkością przejechał wóz strażacki, driftując. Zacząłem go gonić. Dotarłem tak aż do skupiska ludzi obserwujących zakręt niedaleko domu państwa ****. Wśród nich zauważyłem panią Grażynkę, moją ulubioną sąsiadkę, która wrzeszczała na cały regulator dopingując karetce, która na sygnale wzięła zakręt, również driftując. Postanowiłem się jej wypytać o co w tym wszystkim chodzi.
- Czy może mi pani powiedzieć, co się tutaj dzieje?
- Jak to Kamilku, nie widzisz, wyścigi! AAAaaaaa - krzyknęła w radosnej ekstazie, przykładając pięści do policzków i skacząc jak dziecko, kierując oczy do góry - aaaaaaaa... Ty nie wiesz jak ja się cieszę na to wydarzenie.
Tak więc w naszej wsi urządzono serię nielegalnych wyścigów samochodowych.
Nagle na ramieniu poczułem czyjąś dłoń. Znajoma (jak mi się wydawało) głowa przybliżyła się do mojego ucha, poczym wyszeptała:
- Nie zapomnij, że to sen...
odwróciłem się momentalnie, nikogo tam nie było.
Następnie obserwowałem sobie druftujące pojazdy i dalej gadałem sobie z Grażynką. Narzekała coś o komisji wojskowej, że na obiad ma za mało warzyw, ogólnie mówiła głupoty te same co w rzeczywistości zdarzyło mi się słuchać czekając z nią niegdyś na autobus. W międzyczasie Wóz strażacki i karetka zderzyły się na wysokości sklepu i zaczęły się palić. Kierowca tego pierwszego próbował ugasić pożar, ale sam zajął się ogniem. Potem przyleciał śmigłowiec telewizyjnym obszar w którym znajdował się ogień został zabezpieczony a wyścig wstrzymany.
[Jakieś dziwne efekty, tak jak analogowy telewizor śnieży]
Ojciec zerwał pościel z mego łoża i krzyknął, żebym przestał się masturbować. Mój penis wielkości 2 metrów, wsparty na dwóch kółkach, przypomnający armatę wyrzucał co jakieś 3-5 sekund kulę armatnią. Wyrzucał to dobre określenie, bo te kule nie leciały, tylko się staczały z lufy i pionowo opadały w dół. Członek mój przypominał takie wielkie jedno działo, które ma się przyjemnosć oglądać w filmach o wojnie secesyjnej.
Generalnie nie byłem w swoim pokoju, ściany były zielone, a za oknem był krajobraz niczym namalowany w paint'cie. Zniknąłem momentalnie ojca, pstryknięciem palców powróciłem moje ciało do normalności i wstałem. Sprawdziłem godzinę i datę. 72 nonemvember 2727 roku, godzina 72:27. Zrobiłem dodatkowy TR z nosem, poczym się wybudziłem w rzeczywistości.
W jednym z dalszych mini-snów (jakoś 30 minut po rozpoczęciu serwofania, poczucie prawdziwego ciała było szczątkowe, nie zanikło całkiem). Leżała przede mną stara kobieta. Libido mi się podniosło, a ona była chętna. Jednak nie chciałem jej penetrować, więc wsadziłem swoją rękę w mocno zużytą i niewysoce atrakcyjną pochwę (przynajmniej ogolona, żeby przypominała te dziecięce). Była tak rozepchana, że bezproblemowo mogłem wsadzić całą rękę. W trakcie masturbowania partnerki, czułem jakbym walił tym samym samego siebie. Gdy ona doszła, ja doszedłem też i wybudziłem się z polucją.
Pomijając część nocy, obudziłem się o północy. Księżyc był ładny, pomarańczowy, po sprawdzeniu powiadomień i wiadomości na telefonie poszedłem serfować dalej. Wkrótce znalazłem się we śnie, popatrzyłem na swoje dłonie. Były dosyć kobiece. Poszedłem obejrzeć się w lustrze. Moje przypuszczenie się sprawdziło, byłem dziewczyną. W sumie moje jedno z moich marzeń się dzięki temu spełniło. Ubrany byłem w niebieską koszulę i jeansy. Po dogłebnym przeanalizowaniu doszedłem do wniosku, że byłem w ciele Ziry. Fryzura, wyraz twarzy i strój odpowiadał temu ze zdjecia które niegdyś mi wysłała.
Wyszedłem z domu, była noc, niebo fioletowe od latarni. Aura otoczenia dosyć niepokojąca, ale znajoma. Przypominała tę z koszmarów albo z moich dziwacznych snów odbywających sie w mojej wsi, ale nie zanosiło się aby był to koszmar. Poszedłem w stronę sklepiku wiejskiego, jedynego w okolicy. Po chwili usłyszałem radosne krzyki, wycia samochodów i odgłosy imprezy.
Pobiegłem (czy też poleciałem) momentalnie w stronę z którego się wydobywały. W między czasie obok mnie ze znacznie większą prędkością przejechał wóz strażacki, driftując. Zacząłem go gonić. Dotarłem tak aż do skupiska ludzi obserwujących zakręt niedaleko domu państwa ****. Wśród nich zauważyłem panią Grażynkę, moją ulubioną sąsiadkę, która wrzeszczała na cały regulator dopingując karetce, która na sygnale wzięła zakręt, również driftując. Postanowiłem się jej wypytać o co w tym wszystkim chodzi.
- Czy może mi pani powiedzieć, co się tutaj dzieje?
- Jak to Kamilku, nie widzisz, wyścigi! AAAaaaaa - krzyknęła w radosnej ekstazie, przykładając pięści do policzków i skacząc jak dziecko, kierując oczy do góry - aaaaaaaa... Ty nie wiesz jak ja się cieszę na to wydarzenie.
Tak więc w naszej wsi urządzono serię nielegalnych wyścigów samochodowych.
Nagle na ramieniu poczułem czyjąś dłoń. Znajoma (jak mi się wydawało) głowa przybliżyła się do mojego ucha, poczym wyszeptała:
- Nie zapomnij, że to sen...
odwróciłem się momentalnie, nikogo tam nie było.
Następnie obserwowałem sobie druftujące pojazdy i dalej gadałem sobie z Grażynką. Narzekała coś o komisji wojskowej, że na obiad ma za mało warzyw, ogólnie mówiła głupoty te same co w rzeczywistości zdarzyło mi się słuchać czekając z nią niegdyś na autobus. W międzyczasie Wóz strażacki i karetka zderzyły się na wysokości sklepu i zaczęły się palić. Kierowca tego pierwszego próbował ugasić pożar, ale sam zajął się ogniem. Potem przyleciał śmigłowiec telewizyjnym obszar w którym znajdował się ogień został zabezpieczony a wyścig wstrzymany.
[Jakieś dziwne efekty, tak jak analogowy telewizor śnieży]
Ojciec zerwał pościel z mego łoża i krzyknął, żebym przestał się masturbować. Mój penis wielkości 2 metrów, wsparty na dwóch kółkach, przypomnający armatę wyrzucał co jakieś 3-5 sekund kulę armatnią. Wyrzucał to dobre określenie, bo te kule nie leciały, tylko się staczały z lufy i pionowo opadały w dół. Członek mój przypominał takie wielkie jedno działo, które ma się przyjemnosć oglądać w filmach o wojnie secesyjnej.
Generalnie nie byłem w swoim pokoju, ściany były zielone, a za oknem był krajobraz niczym namalowany w paint'cie. Zniknąłem momentalnie ojca, pstryknięciem palców powróciłem moje ciało do normalności i wstałem. Sprawdziłem godzinę i datę. 72 nonemvember 2727 roku, godzina 72:27. Zrobiłem dodatkowy TR z nosem, poczym się wybudziłem w rzeczywistości.





