16-02-2018, 06:05
Wstałem o 0:23, przeczytałem parę wiadomości na fejsie i postanowiłem zrobić WILDa. Odwracając strone na której spałem (z głowy wskazującej północ na południe) i obserwując przestrzeń pod powiekami wchodziłem w sen. Co chwila zdawało mi się, że słyszę swój budzik. Sen rozpoczął się przed moim domem, jednak okolica wokół niego była lekko odmieniona. NIe było wzniesień, i dołków ziemia była równa i płaska w całym obszarze. Za domem znajdowała się dziwna plantacja fioletowych kapust. Zawuażyłem, że pod lasem coś się dzieje i udałem się w tamtą stronę.
Zadzwonił budzik. Jakiś dziwny, nie mój.
Obudziłem się w łóżku, wyskoczyłem z łóżka jak to mam od niedawna w rutynie. Zastanawiając się kiedy piosenka Hayami Saori została stawiona spojrzałem na godzinę. 2:28, jednak z trudem mogłem ujrzeć godzinę. W ogóle moje oczy były jakieś zaklejone, przez co ciężko było mi przesunąć palcem po ekranie. Próbowałem tak z dobre kilkanaście sekund, po czym zauważyłem jak w pokoju obok zaświeciło się światło. Musiałem obudzić domowników, więc z impetem uderzyłem telefonem o stół, aby się wyłączył. Byłem świadomy tego, że nie mam możliwości otworzenia klapy i wyjęcia baterii z obwodu lepszym sposobem.
Jednak nie udało się wyłączyć tym sposobem budzika, co gorsza, tylko muzyka się przez to zmieniła na jakąś elektroniczną muzykę taneczną, która wprost proporcjonalnie do czasu przyspieszała. Leciała ciszej niż piosenka co poprzednio, więc raczej nie powinna obudzić domowników, więc położyłem się spowrotem do łózka w nadzieji że kiedyś to coś przestanie grać. Gdy się tak jednak położyłem na moją twarz zaczęły padać dziwne promienie.
Spojrzałem za okno. Intensywnie świecił księżyc. Co z tego że był w złej fazie, był piękny. Nieco większy niż normalnie, ale piekny. Zabarwiał czarne niebo na granat. W ogóle, jakiś taki dziwny. Wryłem się w niego jak zahipnotyzowany. Wielki, biały, świecący rogal miał na mnie dziwny wpływ. Zaczął on pulsować wraz z niebem w rytm basów z muzyki grającej na telefonie. Całe niebo falowało i świeciało. A ja poczułem w środku mnie jakieś dzikie instynkty. Czułem jakiś dziwny przyrost siły, jak moje caiło się zmienia. Narastała we mnie agresja, zęby się powiększały, zmysły wyostrzały. Po chwili zmieniłem się w jakąś bestię. Wyskoczyłem za okno i wrzasnąłem w stronę księżyca. Był to bardzo potworny krzyk, który powodował, że rzeczywistość wokół falowała tak jak niebo. Księżyc tej mocy miał jakieś dziwne działanie.
Krzycąc tak obudziłem się z przyspieszoną akcją serca i strachem. Przerażony i z wytrzeszczonymi oczami obróciłem się na bok, zwinąłem w kulkę i zasnąłem jak dziecko w nadzieji że ponownie taki sen się nie przytrafi.
Zadzwonił budzik. Jakiś dziwny, nie mój.
Obudziłem się w łóżku, wyskoczyłem z łóżka jak to mam od niedawna w rutynie. Zastanawiając się kiedy piosenka Hayami Saori została stawiona spojrzałem na godzinę. 2:28, jednak z trudem mogłem ujrzeć godzinę. W ogóle moje oczy były jakieś zaklejone, przez co ciężko było mi przesunąć palcem po ekranie. Próbowałem tak z dobre kilkanaście sekund, po czym zauważyłem jak w pokoju obok zaświeciło się światło. Musiałem obudzić domowników, więc z impetem uderzyłem telefonem o stół, aby się wyłączył. Byłem świadomy tego, że nie mam możliwości otworzenia klapy i wyjęcia baterii z obwodu lepszym sposobem.
Jednak nie udało się wyłączyć tym sposobem budzika, co gorsza, tylko muzyka się przez to zmieniła na jakąś elektroniczną muzykę taneczną, która wprost proporcjonalnie do czasu przyspieszała. Leciała ciszej niż piosenka co poprzednio, więc raczej nie powinna obudzić domowników, więc położyłem się spowrotem do łózka w nadzieji że kiedyś to coś przestanie grać. Gdy się tak jednak położyłem na moją twarz zaczęły padać dziwne promienie.
Spojrzałem za okno. Intensywnie świecił księżyc. Co z tego że był w złej fazie, był piękny. Nieco większy niż normalnie, ale piekny. Zabarwiał czarne niebo na granat. W ogóle, jakiś taki dziwny. Wryłem się w niego jak zahipnotyzowany. Wielki, biały, świecący rogal miał na mnie dziwny wpływ. Zaczął on pulsować wraz z niebem w rytm basów z muzyki grającej na telefonie. Całe niebo falowało i świeciało. A ja poczułem w środku mnie jakieś dzikie instynkty. Czułem jakiś dziwny przyrost siły, jak moje caiło się zmienia. Narastała we mnie agresja, zęby się powiększały, zmysły wyostrzały. Po chwili zmieniłem się w jakąś bestię. Wyskoczyłem za okno i wrzasnąłem w stronę księżyca. Był to bardzo potworny krzyk, który powodował, że rzeczywistość wokół falowała tak jak niebo. Księżyc tej mocy miał jakieś dziwne działanie.
Krzycąc tak obudziłem się z przyspieszoną akcją serca i strachem. Przerażony i z wytrzeszczonymi oczami obróciłem się na bok, zwinąłem w kulkę i zasnąłem jak dziecko w nadzieji że ponownie taki sen się nie przytrafi.





