08-02-2018, 10:37
Sen #1: "Agent 007 zgłasza się do rozpoczęcia misji." Tymi słowami napisanymi do kolegi na messengerze ropocząłem śledzenie brata mniejszego, który podejrzliwym krokiem kierował się w stronę opuszczonej fabryki, w pobliżu szkoły muzycznej w Gdańsku. Instynktownie zasłaniałem się za śmietnikami i skrzynkami na listy, płotami i krzakami aby nie zostać zauważonym. Gdy już wszedł na posesję fabryki, brama momentalnie się zatrzasnęła i nie miałem zbytnio możliwości dostania się do środka. Obkrążyłem ogrodzenie wokół, nie było najmniejszej szansy aby się niepostrzeżenie prześlizgnąć, ale misja nie mogła zostać porzucona.
Postanowiłem skorzystać z płytkiej wiedzy o tym, że śnie i przeskoczyłem przez część ogrodzenia zrobionej z blachy falistej (co z tego że obok była zwykła siatka z dużymi oczkami) w nadzieji że po drugiej stronie nikogo nie będzie, tak też było. Stałem naprzeciwko dużego budynku z cegieł, z gdzieniegdzie położonymi łatami z cementu. Nie chciałem wchodzić do środka, także postanowiłem obserwować co się dzieje wewnątrz z okna. Wziąłem beczkę leżącą nieopodal, podstawiłem pod ścianę i na nią wszedłem.
W środku zauważyłem cały pokój obłożony opakowaniami z klocków LEGO. Prawdopodobnie pustymi, bo podłoga tonęła w tychże zabawkach, a kilka osób przebranych w habity ochoczo się nimi bawiło. Jeden z nich, trzymając wikinga na białym koniu szturmował na zamek swojego kolegi. Jego znajomy obok budował coś na kształt pani Simpson, tylko że nie miał zbytnio niebieskich klocków więc używał różowych i czerwonych w nadzieji, że nikt nie zauważy. Brat którego wcześniej śledziłem wyjął spod sutanny opakowanie klocków z nowo wypuszczonej serii dla nastolatek. Cieszył się jak dziecko, które wygrało miśka na loterii. Aż się serce radowało patrząc na jego radość.
Uznałem, że misja zakończyła się sukcesem. Odkryłem, że bractwo opatów kradnie w Trójmieście klocki i zabawia się nimi w opuszczonej fabryce. Zadowolony z odkrycia kolejnej tajemnicy zdałem relację koledze, udając się na SKM (Szybka Kolej Miejska). Niestety, spóźniłem się na pociąg i zauważyłem jak odjeżdża. "O nie, nie dam Ci uciec". Korzystając z sennych zdolności skoczyłem na dach niebiesko-żółtego pojazdu, jednak krzywo wylądowałem i spadłem obok. Zdenerwowałem się. Postanowiłem znowu skorzystać z moich zdolności i pobiegłem z prędkością bliskiej prędkości dźwięku na następny peron, aby tam już normalnie wsiąść do środka.
Biegłem wzdłuż torów. Z idealnym timingiem wbiegłem przed pociąg zanim wjechał on do tunelu. Gdybym tego nie zrobił, prawdopodobnie musiałbym biec w tunelu za nim i nie zdążyłbym znowu wsiąść. Po chwili byłem już na przystanku, lecz zauważyłem tam *******, więc postanowiłem że wsiądę na kolejnym by z nim nie gadać, bo za nim nie przepadam. Na następnym przystanku spotkałem jakichś znajomych z osiemnastki *******. ale ich olałem i stałem obok nich. Nie poznali mnie na szczęście.
"Pociąg do stacji /*%$#??> odjeżdża za trzy minuty". Nareszcie, byłem na czas. Dokończyłem relację koledze na fejsbuku i wyłączyłem telefon. Pociąg już się zbliżał. Jednak, to nie był mój pociąg. Był to jakiś futurystyczny, dwu osobowy, czarny samochód przypominający Voklswagena Beetle poruszający się po torach. W środku siedziała Kim Kardaszian i pozdrawiała okolicznych podróżnych. "Chyba pomyliłem przystanki."
Postanowiłem skorzystać z płytkiej wiedzy o tym, że śnie i przeskoczyłem przez część ogrodzenia zrobionej z blachy falistej (co z tego że obok była zwykła siatka z dużymi oczkami) w nadzieji że po drugiej stronie nikogo nie będzie, tak też było. Stałem naprzeciwko dużego budynku z cegieł, z gdzieniegdzie położonymi łatami z cementu. Nie chciałem wchodzić do środka, także postanowiłem obserwować co się dzieje wewnątrz z okna. Wziąłem beczkę leżącą nieopodal, podstawiłem pod ścianę i na nią wszedłem.
W środku zauważyłem cały pokój obłożony opakowaniami z klocków LEGO. Prawdopodobnie pustymi, bo podłoga tonęła w tychże zabawkach, a kilka osób przebranych w habity ochoczo się nimi bawiło. Jeden z nich, trzymając wikinga na białym koniu szturmował na zamek swojego kolegi. Jego znajomy obok budował coś na kształt pani Simpson, tylko że nie miał zbytnio niebieskich klocków więc używał różowych i czerwonych w nadzieji, że nikt nie zauważy. Brat którego wcześniej śledziłem wyjął spod sutanny opakowanie klocków z nowo wypuszczonej serii dla nastolatek. Cieszył się jak dziecko, które wygrało miśka na loterii. Aż się serce radowało patrząc na jego radość.
Uznałem, że misja zakończyła się sukcesem. Odkryłem, że bractwo opatów kradnie w Trójmieście klocki i zabawia się nimi w opuszczonej fabryce. Zadowolony z odkrycia kolejnej tajemnicy zdałem relację koledze, udając się na SKM (Szybka Kolej Miejska). Niestety, spóźniłem się na pociąg i zauważyłem jak odjeżdża. "O nie, nie dam Ci uciec". Korzystając z sennych zdolności skoczyłem na dach niebiesko-żółtego pojazdu, jednak krzywo wylądowałem i spadłem obok. Zdenerwowałem się. Postanowiłem znowu skorzystać z moich zdolności i pobiegłem z prędkością bliskiej prędkości dźwięku na następny peron, aby tam już normalnie wsiąść do środka.
Biegłem wzdłuż torów. Z idealnym timingiem wbiegłem przed pociąg zanim wjechał on do tunelu. Gdybym tego nie zrobił, prawdopodobnie musiałbym biec w tunelu za nim i nie zdążyłbym znowu wsiąść. Po chwili byłem już na przystanku, lecz zauważyłem tam *******, więc postanowiłem że wsiądę na kolejnym by z nim nie gadać, bo za nim nie przepadam. Na następnym przystanku spotkałem jakichś znajomych z osiemnastki *******. ale ich olałem i stałem obok nich. Nie poznali mnie na szczęście.
"Pociąg do stacji /*%$#??> odjeżdża za trzy minuty". Nareszcie, byłem na czas. Dokończyłem relację koledze na fejsbuku i wyłączyłem telefon. Pociąg już się zbliżał. Jednak, to nie był mój pociąg. Był to jakiś futurystyczny, dwu osobowy, czarny samochód przypominający Voklswagena Beetle poruszający się po torach. W środku siedziała Kim Kardaszian i pozdrawiała okolicznych podróżnych. "Chyba pomyliłem przystanki."





