14-01-2018, 14:37
Miałem, gdzieś lecieć samolotem. Na początku były problemy ze znalezieniem dla mnie miejsca, wszyscy siadali, gdzie chcieli. Przy moim miejscu siedziało dwóch wielkich kryminalistów. Swoje siedzenia ustawili zbyt blisko tych za nimi i nie dało się tam wejść. Jednak, gdy tam przyszedłem przestawili swoje krzesła i sobie poszli. Usiadłem i zapiąłem pasy. Trochę się rozejrzałem. Samolot był wielkim szarym pomieszczeniem, okna były umieszczone wysoko, tak że nie było widać co jest za nimi. Na środku przed nami był ekran pokazujący ogień i wybuch. Wtedy, gdy samolot zaczął się wznosić ten ekran schodził w dół. Spodziewałem się przeciążenia, ale nic nie poczułem.
Wracałem do domu (przed tym było więcej akcji, ale zapomniałem). Ulica przed wejściem była zablokowana, strażacy odgrodzili kilka metrów zasłaniając wszystko szarą folią. Wchodząc pod tą folię zauważyłem jak dwoje małych dzieci zostało wyniesionych i położonych na trawie przy krawężniku, twarze ich były owinięte folią, były martwe. Spytałem się jednego strażaka czy był pożar. Potwierdził i dodał, że najpierw musieli zburzyć mieszkanie sąsiadów. Nie wiedziałem o co chodzi. Wyszedłem spod folii. Próbowałem się przedrzeć z drugiej strony. Tam też przejście było pilnowane. Inni też chcieli przejść. Nie udało mi się i nie dotarłem do drzwi. Wtedy się obudziłem.
Wracałem do domu (przed tym było więcej akcji, ale zapomniałem). Ulica przed wejściem była zablokowana, strażacy odgrodzili kilka metrów zasłaniając wszystko szarą folią. Wchodząc pod tą folię zauważyłem jak dwoje małych dzieci zostało wyniesionych i położonych na trawie przy krawężniku, twarze ich były owinięte folią, były martwe. Spytałem się jednego strażaka czy był pożar. Potwierdził i dodał, że najpierw musieli zburzyć mieszkanie sąsiadów. Nie wiedziałem o co chodzi. Wyszedłem spod folii. Próbowałem się przedrzeć z drugiej strony. Tam też przejście było pilnowane. Inni też chcieli przejść. Nie udało mi się i nie dotarłem do drzwi. Wtedy się obudziłem.





