14-01-2018, 00:00
Powoli wygrzebałem się z podstępnych sideł pościeli i niezdarnym ruchem stoczyłem się z łóżka. Postawiłem stopy na drewnianej podłodze i na chwilę rzuciłem się w wir myśli. Usilnie starałem się wyłuskać choćby pojedyncze skrawki snu ze wzburzonych odmętów potoku, jednak moje próby spełzły na niczym. Na moment ogarnęła mnie pustka. Na szczęście szybko wydostałem się z jej mrocznych głębin, co umożliwiło mi dokończenie śniadania. Wziąłem do ust pokaźną ilość herbaty i powoli ją przełknąłem, rozkoszując się wyraźnym akcentem owoców cytrusowych. Niespodziewany, aczkolwiek wyjątkowo rozkoszny smak miał swoje źródło najprawdopodobniej w samochodzie, który stał nieopodal. Niepowstrzymana ciekawość sprawiła, że byłem zmuszony natychmiastowo odłożyć porcelanowy kubek wypełniony czarnym napojem na dębowy blat stołu.
Zbliżyłem się do pojazdu, który przykuł moją uwagę. Opel Octavia o bliżej nieokreślonym kolorze sprawiał wrażenie opuszczonego. Pociągnąłem za klamkę tylnych drzwi i zgodnie z moimi oczekiwaniami, na wytartej kanapie obitej słabej jakości tapicerką leżał Sławomir. Miał otwarte oczy, więc zapytałem go, czy również wyczuł truskawkowy aromat.
- Może piwo? - odparł spokojnym głosem.
Zirytowany zajrzałem do kieszeni, jednak zamiast butelki, namacałem w niej coś małego o obłym kształcie. W międzyczasie Incestus przekręcił kluczyk w stacyjce i odpalił silnik zdezelowanego pojazdu. Ruszyliśmy z impetem do przodu i chwilę później znaleźliśmy się na zapuszczonym polu, dawno już porzuconym przez swojego właściciela. Szare chmury leniwie płynęły przez nieboskłon, a silny wiatr mierzwił moje potargane włosy. W oddali ujrzałem niewyraźną sylwetkę postaci i natychmiastowo ruszyłem w jej stronę.
Kudłaty krążył bezsensownie wokół popiołów gasnącego ogniska. Co jakiś czas zatrzymywał się i przez chwilę wpatrywał się w palenisko nieobecnym wzorkiem. Zapragnąłem zatrzymać go i zapytać o cel jego ciągłej wędrówki, jednak włochatego nie było już tutaj od dawna. Sięgnąłem do kieszeni, jednak ona okazała się pusta. Westchnąłem zrezygnowany i ruszyłem w dalszą podróż. Wszakże nie mogłem się już zatrzymać.





