03-01-2018, 15:25
Wampia słusznie zwraca uwagę, że uznawanie jakiejś tezy za prawdziwą na podstawie konkretnego badania naukowego nie ma nic wspólnego z rzeczywistym stanem rzeczy. Pojedyncze prace badawcze nigdy nie stanowią odpowiedzi na stawiane przez siebie pytanie, a mogą co najwyżej podsuwać hipotezy, proponować rozwiązania, czy sugerować dalszy kierunek poszukiwań. Dopiero zbiór wielu prac z obiektywną oceną metod badawczych pozwala zbliżyć się do prawdziwego wniosku. W środowisku naukowców taką praktykę nazywa się Evidence Based Science i w annałach czasopism pod jej szyldem można znaleźć ostateczne i najobiektywniejsze wnioski badanych zjawisk. Każdy samowolny amator nauki powinien więc wiedzieć, że znalezienie jednego artykułu na poparcie jakiejś tezy nie jest wystarczające, żeby podzielić się faktycznym, naukowym stanowiskiem.
Przytoczone badanie jest prawdopodobnie badaniem pilotowym - na mało istotnej statystycznie ilości osób, pochodzącej ze zbyt jednorodnej kulturowo grupy. Co więcej, najwyraźniej do metodyki tego badania posłużono się skalą samego przygnębienia, która nie jest adekwatna do rozpoznania depresji, ta przecież ma znacznie więcej objawów niż smutek. Niemniej ten cień podejrzenia, że LD ma coś z depresją wspólnego - jest wartościowym owocem tego badania, bo pozwoli przyszłym badaczom przyjrzeć się temu rzetelniej.
Sam szczerze wątpię, że LD i depresja pozostają w bezpośrednim stosunku przyczynowo-skutkowym. Ma to sens, że jednostki depresyjne skupiają się na śnie w tendencji do eskapizmu. Jest też możliwe, że wynika to ze spłycenia snu w zaburzeniach nastroju. Wykluczyłbym jednak hipotezę, że przygnębienie jest wynikiem frustracji, wynikającej z różnicy własnej sprawczości we śnie świadomym a na jawie
Faktycznie gry komputerowe dają użytkownikowi większą kontrolę niż można ją uzyskać w świadomym śnie. Przecież w LD ciągle coś idzie nie tak
Gdyby sen świadomy był podległy kontroli jak wyobraźnia, to dawno bym się nim znudził. To właśnie treść LD niezależna od woli jest najbardziej fascynująca, to nią głównie dzielimy się w dziennikach snów, inaczej czytalibyśmy tu tylko o perfekcyjnych fantazjach seksualnych
Przytoczone badanie jest prawdopodobnie badaniem pilotowym - na mało istotnej statystycznie ilości osób, pochodzącej ze zbyt jednorodnej kulturowo grupy. Co więcej, najwyraźniej do metodyki tego badania posłużono się skalą samego przygnębienia, która nie jest adekwatna do rozpoznania depresji, ta przecież ma znacznie więcej objawów niż smutek. Niemniej ten cień podejrzenia, że LD ma coś z depresją wspólnego - jest wartościowym owocem tego badania, bo pozwoli przyszłym badaczom przyjrzeć się temu rzetelniej.
Sam szczerze wątpię, że LD i depresja pozostają w bezpośrednim stosunku przyczynowo-skutkowym. Ma to sens, że jednostki depresyjne skupiają się na śnie w tendencji do eskapizmu. Jest też możliwe, że wynika to ze spłycenia snu w zaburzeniach nastroju. Wykluczyłbym jednak hipotezę, że przygnębienie jest wynikiem frustracji, wynikającej z różnicy własnej sprawczości we śnie świadomym a na jawie
Faktycznie gry komputerowe dają użytkownikowi większą kontrolę niż można ją uzyskać w świadomym śnie. Przecież w LD ciągle coś idzie nie tak
Gdyby sen świadomy był podległy kontroli jak wyobraźnia, to dawno bym się nim znudził. To właśnie treść LD niezależna od woli jest najbardziej fascynująca, to nią głównie dzielimy się w dziennikach snów, inaczej czytalibyśmy tu tylko o perfekcyjnych fantazjach seksualnych





