Kroniki Astralnych Motyli
#20
 Dzień 9


Ocknęłam się w lesie pod płaskowyżem. Całe szczęście, że nie wstałam od razu w pierwszym odruchu, bo w ten sposób zapewne przebiłabym głową splecioną z żywych gałęzi komorę, w której się znajdowałam. Najwyższy punkt miał niecały metr wysokości. Zatem znów pojawiłam się dokładnie tam, gdzie uprzednio straciłam połączenie. Pojawiłam się? Cóż, wątpliwości w końcu się rozwiały, kiedy spytałam o to pierwszą driadę, którą napotkałam, kiedy zgięta wpół wyszłam na zewnątrz. Powiedziała mi, że owszem, znikam i pojawiam się przy kolejnym nawiązaniu połączenia. Wytłumaczyła mi to z cierpliwym spokojem i obojętnym wyrazem twarzy – co mogło z dużym prawdopodobieństwem być przejawem pobłażliwości zarezerwowanej dla jednostek wolno myślących. 
Wokół siebie widziałam kolejne metrowej wysokości i nieco szersze owalne kokony, gniazda podobne do tego, w którym sama przed chwilą przebywałam. Utworzone były z gałęzi drzew, żywych i pokrytych liśćmi, w większości przypadków gałęzie wyrastały z pnia nisko, albo bezpośrednio z korzeni, tak, że gniazdo znajdowało się na ziemi. Kilka było na drzewach, na wysokości do dwóch metrów. W jednej komorze widziałam skuloną w pozycji embrionalnej driadę. Na środku niewielkiej polany, obszaru praktycznie gołej ziemi, leżały trzy okrągłe, rzeźbione kamienie. Z czystej ciekawości chciałam sprawdzić, czy przypadkiem nie emitują jakiejś odmiennej od otoczenia energii, ale jakoś nie miałam ochoty robić tego tak na widoku. Nawet, jeśli driady nie przyglądały mi się szczególnie uważnie, przeciwnie, zdawały się nie zwracać na mnie uwagi. Kilka razy spróbowałam sprawdzić ich reakcje na moje poczynania. Emitowałam trochę światła z palców, demonstracyjnie przyglądając się temu. Usiłowałam naśladować driady i skłonić drzewa do podarowania mi owoców. Dobra, to nie miało na celu jedynie prowokacji. Byłam serio ciekawa, jak takie owoce smakują. I jakie to uczucie, kiedy drzewo samo podaje je wprost do rąk. Próbowałam swoich sił na drzewach, które miały na korze jakieś symbole, uznałam, że to da większą szansę, że trafię na takie, które jest podatne na podobne działania. Widziałam, że driady z powodzeniem oddziaływują także na inne, ale nie miałam pewności, czy zadziała to na każde, czy może na niektóre, które te leśne istoty w jakiś sposób potrafiły rozpoznawać. Po dłuższym czasie nieudanych prób, powoli ruszyłam krętą ścieżką w stronę płaskowyżu. Lamgdo – przypomniałam sobie. Driady powiedziały, że to miejsce nazywa się Lamgdo. Szłam od innej strony, nie tak, jak za pierwszym razem, kiedy tu dotarłam, ale drogą, którą podążyły driady po zakończeniu wczorajszych osobliwych rytuałów.
Nie zostałam złożona w ofierze. Żyłam i miałam się dobrze, a miejsce w kręgu otoczonym kamieniami zajęło kilka ciał martwych zwierząt. Nie zostały one zabite przez driady, wyglądały po prostu jakby padły z przyczyn naturalnych, ze starości albo może od chorób. Leśne nimfy pospiesznie ułożyły z nich stos wewnątrz kręgu i odsunęły się poza zasięg wyznaczony przez końce ułożonych z kamieni ramion gwiazdy. Po chwili w rozbłysku światła i trzeszczeniu iskier martwe ciała rozpłynęły się, pozostawiając na skale tylko kości, całkowicie oczyszczone, suche i praktycznie całkowicie rozdzielone. Driady nie wykazywały większego zainteresowania nimi, tyle tylko, że usunęły je poza krąg.
Dotarłam do niższej części płaskowyżu, niewidocznej od strony pierwszej drogi, którą tu dotarłam. To porośnięte łąką wzniesienie znajdowało się na lewo od pierwszej drogi, przylegało do skalnego uskoku głównej części, w niewielkim stopniu przysłoniętego ziemią i roślinnością. W jednym miejscu w skale wykuto kręte wąskie schody, prowadzące na górę, obok tego wejścia znajdowała się płaskorzeźba. Jak na płaskorzeźbę, nawiasem mówiąc, całkiem nieźle wypukła. Przedstawiała kobietę o smukłym ciele, ubraną w długą prostą tunikę, ze skrzyżowanymi na klatce piersiowej rękami. Oczywiście jak chyba większość rzeczy w tym pokręconym świecie, rzeźba musiała mieć w sobie coś upiornego dlatego kobieta miała głowę jakiegoś morskiego mięczaka, ozdobioną wspaniałymi mackami. 
- Bądź pozdrowiona, kapłanko Cthulhu – mruknęłam, lekko pochylając głowę jakby w ukłonie.
Za mną na środku łąki, znajdowała się kolejna wieżyczka, złożona z okrągłego podestu, kilku, w tym przypadku pięciu kolumn i zwieńczającej ją wydłużonej kopuły. Ta budowla miała nieco większą średnicę niż oglądane wcześniej, a środkowa część podestu obniżała się. Na tej podstawie umieszczone było cylindryczne urządzenie, samo także zakończone u góry czymś pomiędzy kopułą a stożkiem. Do połowy wysokości walec poryty był geometrycznie regularnymi szczelinami, powyżej obracały się kamienne obręcze. Z pęknięć w podeście wokół wyłaniały się przewody, pnące się po kamiennym walcu i wrastające w szczeliny. Jak korzenie. Jak te żywe światłowody w moim domu. Dotknęłam nawet tego tutaj, żeby sprawdzić, z czego jest zrobione. Przypominało to stadium pośrednie między gładką gumą a żywą tkanką. Powiedziałabym – raczej lekko niepokojące niż obrzydliwe. Ta maszyna nie emitowała wyładowań, w które mogłabym uparcie pchać paluchy i narażać się na lekkie porażenie.
Na kamiennym podeście, rzeźbionym wokół zagłębienia w motyw falujących promieni słońca, zobaczyłam kilka okruchów zwierzęcych kości. Przypuszczalnie wiatr przemieścił je tu z głównej części płaskowyżu.
Po schodach weszłam na górę. Skaliste schody, kawałek trawy i znów płaska skała. Nawet dość regularnie przechodzące tędy lekkie driady nie zdołały jeszcze wyryć w ziemi ścieżki. W tym momencie na płaszczyźnie przebywała tylko jedna driada, nie zajmowała się raczej niczym szczególnym. Obeszłam kilka razy cały płaskowyż. Oglądałam z bliska skały i kolumny, niskie mury i fragmenty budowli, które równie dobrze mogły po prostu tak wyglądać albo stanowić ruiny niegdyś większej całości. Wynurzające się z ziemi owalne głazy, wielkie jaja ciemniejsze od pozostałych skał, wyrzeźbiono w oblicza brodatych starców o oczach z oszlifowanych kryształów. Gdyby ustawić je pionowo, taka twarz byłaby wyższa ode mnie. Na jedną z nich wpełzłam na czworaka, dotarłam do kryształowych oczu i położyłam rękę na jednym z nich. Skupiłam się, żeby emitować światło z całej wewnętrznej strony dłoni. Oko, wcześniej ciemnoniebieskie, wypełnione światłem nabrało bardziej morskiego odcienia.
- Dobrze się bawisz?
Wiewiórka stała na wyżej położonej części kamiennej twarzy, nad linią włosów wyrzeźbionego starca. W pierwszej chwili nie wiedziałam, dlaczego właściwie jej widok wydał mi się tak dziwny. 
- Co tu robisz? - spytałam. Oczywiście z niewyjaśnionych przyczyn musiałam w którymś momencie uznać, że jako odnoga mojego umysłu Kiri nie może wychodzić poza granicę mojego terenu.
- Jeśli chcesz, możesz mnie odesłać – albo mi się zdawało, albo cały czas była lekko rozbawiona – Albo chociaż poprosić, abym była w mniej… określonej postaci.
Mruknęłam coś, że nie musi. Niech zostanie. Ześlizgnęłam się z twarzy i stanęłam na pasie trawy, okalającym płaską skałę.
- Robiłaś coś ważnego, w czym ci przeszkodziłam?
Na wszystkich nieznanych astralnych bogów, czy ona, ciągle przecież sama będąc mną, musiała stale ze mnie kpić?!
A prawda była taka, że tak jak sama to określiła, bawiłam się. I uparcie, na przekór chciałam bawić się dalej. Zbadać w następnej kolejności kości pozostałe po martwych zwierzętach. Sprawdzić, czy jest w nich coś szczególnego. Potem przenieść je do wyrytych w skale kręgów i innych wzorów i sprawdzić, co – o ile cokolwiek – się stanie. Mogłabym to nazwać nauką przez zabawę.
Kiedy zbierałam rozsypane wokół kości na kupkę, Kiri podążała za mną. 
- I co dalej? - pytała – Zaczniesz je rzucać za siebie i wróżyć z ich ułożenia? Czy może od razu zatańczysz wokół tego stosu taniec deszczu?
Rzuciłam w nią trzymanym akurat kawałkiem kości. Czułam przy tym, że to jest głupie, a przede wszystkim nieskuteczne. Nawet jakbym trafiła, Kiri nie była całkiem materialna. Miałam jednak wrażenie, że w jakimś stopniu kość zmieniła kierunek lotu przed upadkiem. Nie do końca przetoczyła się po ciele Kiri, bardziej tak jakby przeszła przez… ciecz? W fizyce istnieje na to ładne określenie – ośrodek o większej gęstości. Dokładnie tak to teraz wyglądało.
Schyliłam się, żeby podnieść kość. Gdyby Kiri nadal stała w tym samym miejscu, z czystej ciekawości spróbowałabym jej dotkąć, żeby przekonać się, czy rzeczywiście stała się nieco bardziej materialna. Wiewiórka jednak odeszła nieco dalej. Szukając jej wzrokiem, zauważyłam coś, na co jakimś cudem wcześniej nie zwróciłam uwagi. Nie wiem dlaczego, możliwe, że po prostu już przywykłam do różnych rzeźbień na skałach. A te kamienne drzwi wyglądały prawie tak, jakby także były tylko płaskorzeźbą.
Powinnam teraz zerwać się, podejść szybkim krokiem, a może nawet podbiec do tych drzwi. 
Położyłabym rękę na chłodnej wygładzonej powierzchni, pokrytej płytko rytym wzorem i poczuła po chwili narastające drżenie. Potem zapewne zatrzęsłaby się cała ziemia, z siłą, od której popękałaby skalna płaszczyzna a po zboczach zeszłaby lawina kamieni. Na koniec albo te drzwi by się otworzyły, albo ostatni wstrząs całkowicie zniszczył płaskowyż Lamgdo.
Nie zrobiłam tego. Nie rzuciłam się w stronę drzwi i nie sprowokowałam potężnej niszczycielskiej siły do działania. Może po prostu nie miałam już tego dnia ochoty na kolejne działanie całkowicie na oślep. Podeszłam do siedzącej na kamieniu driady i zwyczajnie spytałam o te drzwi.
- To przejście do Lamgdo-S’Thir – odpowiedziała driada – Punkt styku.
Reszta, której nie wypowiedziała na głos i której nie musiała wypowiadać, brzmiała „to żadna tajemnica”. To akurat było dla mnie bardziej niż oczywiste. „Punkt styku” też, jak mi się zdawało, zrozumiałam. Przejście najprawdopodobniej przenikało wyższe wymiary.
Wróciłam do swojej kupki kości. Możliwe, ze gdyby driada w tym momencie gdzieś sobie poszła, spróbowałabym przynajmniej zobaczyć, co kryje się za tymi drzwiami. A może nie. Trudno powiedzieć.
Nieraz słyszałam, że po zażyciu LSD ludzie stwierdzali, że tych wszystkich wrażeń było stanowczo za dużo. Chyba w tym momencie zrozumiałam, co mieli na myśli. Tu kusiło tajemnicze przejście, tu pozostawał płaskowyż ze swoimi rzeźbami i kolejną dziwną maszyną a możliwe, że czymś jeszcze, co mi umknęło, była jeszcze ta polana z kokonami, będąca jeśli nie osadą, to przynajmniej obozowiskiem driad. I cały ten obszar lasu wokół, gdzie nie wiadomo kto rozwieszał na drzewach prymitywne lalki i pentagramy, gdzie jelenie miały runy na porożu i zapewne kryło się jeszcze więcej niewiadomego przeznaczenia urządzeń z kamienia i brązowego metalu. A ja nie mogłam przebywać w kilku miejscach jednocześnie, nawet ta Kraina Czarów nie dawała mi takiej możliwości. Pozostawał tylko żal, że każdy wybór równał się odłożeniu na później pozostałych możliwości. A „później” mogło być nieokreśloną przyszłością.
Usiłowałam wczuć się w otoczenie. Wsłuchiwać się. Zrelaksować się i skierować uwagę na otoczenie. Medytuję, kurczę blade. Jestem cholerną oazą spokoju, jestem milczącym obserwatorem. Jestem płynącą chmurą… czy może płynącą rzeką… Mniejsza z tym.
- Przez tak wzburzoną wodę nie zobaczysz dna.
Nie, nie usłyszałam w głowie głosu objawienia. Aż taki zaszczyt na mnie nie spłynął, cudu oświecenia nie dostąpiłam. W którymś momencie po prostu driada musiała zacząć mnie obserwować i teraz przysiadła na skale przede mną.
- Najpierw zatrzymaj tę gonitwę myśli, potem obserwuj – odezwała się, kiedy popatrzyłam na nią ponuro – Musisz otworzyć umysł. Uczynić go przezroczystym.
Podziękowałam jej za radę i spróbowałam najpierw się wyciszyć. Nie miałam większego wyboru, jako że obecnie jednoczesne osiągnięcie spokoju i wczuwanie się w otoczenie zdawało się niewykonalne. Driada tymczasem zniknęła z mojego pola widzenia. Nie wiedziałam, gdzie dokładnie poszła, ale nie próbowałam oglądać się za siebie. Jeśli uda mi się wyciszyć wystarczająco, może zdołam ją wyczuć. Postanowiłam potraktować to jako wyzwanie.
Oczywiście nie zdołałam uzyskać zadowalającego efektu, chociaż po jakimś czasie rzeczywiście, czułam dużo większy spokój. Potem na płaskowyżu zaczęły pojawiać się kolejne driady. Korzystając z tego uzyskanego spokoju, próbowałam skupiać uwagę na nich. Nie wszystkich naraz, pojedynczo. Za którymś razem dosięgnęłam chyba umysłu jednej z nich. Popłynęła do mnie fala liczb i kształtów. Potem uczucie wytężonej uwagi i czujności. To nie wyglądało tak jak w przypadku Kiri, tu nie miałam wątpliwości, że mam do czynienia z obcym, odrębnym ode mnie umysłem. Spróbowałam wyszukać wzrokiem tę driadę, ale w polu widzenia miałam cztery i mogła to być dowolna z nich. Zrezygnowałam.
Dalsze ćwiczenia w tym miejscu wydały mi się za mało komfortowe. Wstałam i przywołałam gestem Kiri. Zrobiłam to bez zastanowienia, jakbym po prostu była częścią ustalonej wcześniej sceny. Ręka powędrowała do amuletu. Miałam przyjemne poczucie, że przynajmniej teraz dobrze wiem, co robię.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Wiadomości w tym wątku
Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 21-08-2017, 17:51
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez incestus - 21-08-2017, 18:11
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 21-08-2017, 18:22
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 29-08-2017, 02:52
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 02-09-2017, 23:44
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez incestus - 03-09-2017, 10:52
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 16-10-2017, 23:23
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 17-10-2017, 01:31
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 02-11-2017, 00:29
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez incestus - 02-11-2017, 21:23
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 02-11-2017, 21:43
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez incestus - 02-11-2017, 23:27
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 03-11-2017, 00:35
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-11-2017, 20:54
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 20-11-2017, 03:21
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 26-11-2017, 04:53
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 04-12-2017, 03:53
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 10-12-2017, 03:29
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 23-12-2017, 01:58
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 01-01-2018, 20:40
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 07-01-2018, 23:53
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 13-01-2018, 22:35
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 14-01-2018, 13:52
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 21-01-2018, 23:16
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 25-01-2018, 20:23
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 26-01-2018, 18:20
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 11-02-2018, 20:24
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 12-02-2018, 17:03
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 12-02-2018, 21:46
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Skipper - 15-02-2018, 00:30
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-02-2018, 00:38
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Skipper - 15-02-2018, 00:50
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 16-02-2018, 19:39
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 27-02-2018, 00:19
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 05-03-2018, 17:44
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Solnik - 05-03-2018, 18:19
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 08-03-2018, 22:16
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 09-03-2018, 15:21
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 30-06-2018, 21:13
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 01-07-2018, 22:34
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-07-2018, 23:03
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 29-11-2018, 19:41
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 29-11-2018, 21:53
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 29-11-2018, 21:56
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 29-11-2018, 22:10
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 26-12-2018, 00:50
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 26-12-2018, 13:08
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 04-03-2019, 00:26
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 04-03-2019, 19:54
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 04-03-2019, 21:39
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 07-04-2019, 23:32
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 29-07-2019, 22:35
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 02-08-2019, 00:23
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 09-11-2019, 00:35
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 17-11-2019, 18:20
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 30-11-2019, 03:10
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 09-12-2019, 12:28
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 10-12-2019, 23:21
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 11-12-2019, 19:58
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 12-12-2019, 13:01
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-12-2019, 23:11
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 20-12-2019, 02:30
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 23-12-2019, 02:59
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 06-01-2020, 23:21
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 08-01-2020, 19:12
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 09-01-2020, 23:59
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 23-01-2020, 00:57
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 23-01-2020, 21:03
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez incestus - 23-01-2020, 22:29
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 24-01-2020, 13:32
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 02-02-2020, 03:22
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 10-02-2020, 22:59
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-02-2020, 01:19
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 22-02-2020, 03:36
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 04-03-2020, 02:13
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 05-03-2020, 23:29
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 06-03-2020, 20:39
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-04-2020, 23:26
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 28-04-2020, 01:17
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 28-04-2020, 11:25
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 24-03-2021, 22:38
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 31-12-2021, 15:51
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 07-01-2022, 02:59
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 17-01-2022, 14:32
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 17-01-2022, 20:21
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 11-09-2022, 11:51
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 16-09-2022, 02:04
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 20-07-2023, 16:17

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  iSenowe Kroniki Filmowe Slavia 6 3,947 12-05-2018, 22:40
Ostatni post: Slavia

Skocz do:

UA-88656808-1