23-12-2017, 09:50
Dzisiaj po 12 godzinach snu postanowiłem spróbować WILDa. Leżąc tak w relaksie doświadczyłem... Niczego. Po prostu leżałem odprężony, moje ciało odmawiało wejścia w sen. Leżałem na plecach, rozluźniony i nic. Pojawiały się myśli, nawet jak intencjonalnie dałem się im ponieść były to normalne myśli jak za dnia, nie traciłem przy tym świadomości. Przerzucając się na bok aby wymusić sen, także niczego nie doświadczyłem, świadomość równie nie znikała, a zmysły działały jak na czuwaniu. Najprawdopodobniej 12 godzin (8 faz snu) to granica, ile mogę spać w jednym ciągu. Niby byłem nadal śpiący, ale musiałem wstać i zacząć żyć.
Co do snów to śniło mi się, że cofnąłem czas. Była to bardzo piękna perspektywamojego życia, gdzie wszystko szło tak jak chciałem, gdzie byłem szczęśliwy i nie miałem problemów, które popełniłem zanim czas poszedł do tyłu.
Co do snów to śniło mi się, że cofnąłem czas. Była to bardzo piękna perspektywamojego życia, gdzie wszystko szło tak jak chciałem, gdzie byłem szczęśliwy i nie miałem problemów, które popełniłem zanim czas poszedł do tyłu.





