21-12-2017, 16:44
21 Grudnia 2017 Po czteropaku Zamkowych
Jestem na lotniskowcu. Miałem iść do zwykłego wojska, ale jednak zaciągnąłem się do ONZ. W chodzę po schodach w środku okrętu i wszędzie siedzą żołnierze pijący piwo i gadający jakiej ostatnio nie zaliczyli. Dochodzę do dowódcy, też luźny gość. Nie pamiętam jak się nazywał. Ucieszony że do nich dołączyłem postanowił że pomogę mu w starcie myśliwca. Idziemy do odrzutowca, wskakuje na dziób (nie do kabiny) i pomogłem wejść do kabiny pierwszemu pilotowi, zaraz po tym wskoczył na dziób ten dowódca i pomaga drugiemu pilotowi wejść. Pierwszy pilot zaczął startować, nie mogliśmy zamknąć kabiny bo drugi pilot jeszcze nie był gotowy. Tutaj prawa fizyki nie miały co robić, bo lecieliśmy szybko a nas nie zdmuchło. Dowódca powiedział żeby nas wysadzili nie daleko statku. Myśliwiec zawrócił i gdy był już nie opodal statku zaczął lecieć do góry nogami. My spadliśmy do wody. Było ciemno ale pod wodą widzieliśmy światełka. Dno było pełne wraków i min ciśnieniowych. Dotarliśmy do bazy ONZ. Powiedział że dobrze się spisałem i się spytał dlaczego ONZ a nie zwykłe wojsko. Powiedziałem że szczerze mówiąc to nie wiem, ale nie żałuję bo tu jest spoko. Dowódca powiedział że w zwykłym wojsku latał bym z jakimś ciulowym kałachem a tu mają nowoczesny sprzęt. Spytał się co chce teraz robić i zaproponował mi żebym pogadał z chlopakami z SOA (odpowiednik gromu) bo są po misji i zrobili porządną robotę, że może się czegoś nauczę. Powiedziałem że nie chcę, zawsze chciałem postrzelać z nowoczesnej broni i zapytałem czy mają tu strzelnice. Dowódca powiedział że świetnie i żeby mnie tam zaprowadzili. Poszedłem na strzelnice i zobaczyłem to czego się nie spodziewałem. Strzelnica była malutka, pełno w niej było żołnierzy a zamiast karabinów to były automaty takie jak były kiedyś do Tekena. Sie spytałem co to ma do ch**a znaczyć. Powiedzieli mi że to nowoczesny sprzęt i nie muszą się wychylać za ukrycia. Ja sobie myślę okej. Usłyszeliśmy wybuch, koło strzelnicy była taka górka a przed nią znaki że są miny. Poszedłem z ziomkiem na tą górkę a tam auto talibów po wybuchu. Ziomek mówił że ktoś z naszych ich ustrzelił. Schodzimy z tej górki i ten kolega nie fartownie wszedł w jedną z tych min. Rozsadziło i myślałem że gościu nie ma już nóg ale jak upadł na ziemie okazało się że jednak ma. Tu sen sie rozmył. Mam wrażenie że sen miał o wiele więcej kontentu, ale nie pamiętam. Tzn wydaje mi się że wszystko tu napisałem ale jednak coś...
Jestem na lotniskowcu. Miałem iść do zwykłego wojska, ale jednak zaciągnąłem się do ONZ. W chodzę po schodach w środku okrętu i wszędzie siedzą żołnierze pijący piwo i gadający jakiej ostatnio nie zaliczyli. Dochodzę do dowódcy, też luźny gość. Nie pamiętam jak się nazywał. Ucieszony że do nich dołączyłem postanowił że pomogę mu w starcie myśliwca. Idziemy do odrzutowca, wskakuje na dziób (nie do kabiny) i pomogłem wejść do kabiny pierwszemu pilotowi, zaraz po tym wskoczył na dziób ten dowódca i pomaga drugiemu pilotowi wejść. Pierwszy pilot zaczął startować, nie mogliśmy zamknąć kabiny bo drugi pilot jeszcze nie był gotowy. Tutaj prawa fizyki nie miały co robić, bo lecieliśmy szybko a nas nie zdmuchło. Dowódca powiedział żeby nas wysadzili nie daleko statku. Myśliwiec zawrócił i gdy był już nie opodal statku zaczął lecieć do góry nogami. My spadliśmy do wody. Było ciemno ale pod wodą widzieliśmy światełka. Dno było pełne wraków i min ciśnieniowych. Dotarliśmy do bazy ONZ. Powiedział że dobrze się spisałem i się spytał dlaczego ONZ a nie zwykłe wojsko. Powiedziałem że szczerze mówiąc to nie wiem, ale nie żałuję bo tu jest spoko. Dowódca powiedział że w zwykłym wojsku latał bym z jakimś ciulowym kałachem a tu mają nowoczesny sprzęt. Spytał się co chce teraz robić i zaproponował mi żebym pogadał z chlopakami z SOA (odpowiednik gromu) bo są po misji i zrobili porządną robotę, że może się czegoś nauczę. Powiedziałem że nie chcę, zawsze chciałem postrzelać z nowoczesnej broni i zapytałem czy mają tu strzelnice. Dowódca powiedział że świetnie i żeby mnie tam zaprowadzili. Poszedłem na strzelnice i zobaczyłem to czego się nie spodziewałem. Strzelnica była malutka, pełno w niej było żołnierzy a zamiast karabinów to były automaty takie jak były kiedyś do Tekena. Sie spytałem co to ma do ch**a znaczyć. Powiedzieli mi że to nowoczesny sprzęt i nie muszą się wychylać za ukrycia. Ja sobie myślę okej. Usłyszeliśmy wybuch, koło strzelnicy była taka górka a przed nią znaki że są miny. Poszedłem z ziomkiem na tą górkę a tam auto talibów po wybuchu. Ziomek mówił że ktoś z naszych ich ustrzelił. Schodzimy z tej górki i ten kolega nie fartownie wszedł w jedną z tych min. Rozsadziło i myślałem że gościu nie ma już nóg ale jak upadł na ziemie okazało się że jednak ma. Tu sen sie rozmył. Mam wrażenie że sen miał o wiele więcej kontentu, ale nie pamiętam. Tzn wydaje mi się że wszystko tu napisałem ale jednak coś...





