Pochłaniacz
#18
>> Będę tu pisać inaczej

Chwilę mnie nie było na forum. I z tych samych powodów, dla których tu nie wchodziłam, będę musiała zmienić nieco formę tego wątku.

Zrobiło się u mnie jeszcze więcej roboty, niż zwykle. Na szczęście uwielbiam swoją pracę, ale nadal - czasu mniej. Dlatego też, żeby zupełnie nie zarzucić dziennika snów, musiałam go sobie scalić z bullet journalem i po prostu zapisywać najistotniejsze elementy, odczucia i sceny ze snów oraz ich charakter (LD czy nie), co robię zaznaczając notatki małym półksiężycem. Pozbawiłam się też spiny na ilość zapamiętanych snów, czy tam LD, bo działała demotywująco. Skoro więc nie mam już szczegółowych zapisów i statystyk, w tym wątku będę mogła tylko sytuacyjnie opisać coś, co się będzie wybijało, albo jakieś wzory (powtarzające się motywy), które zauważę.

>> Sen zwykły. Pierwsze wyzwanie, pierwszy koszmar

Ostatni koszmar śnił mi się w wieku, może, 10 lat? Potem, co jakiś czas, miewałam sny nieprzyjemne (np. przedstawiające niemiłą sytuację z ludźmi, których znałam), ale nigdy, tak naprawdę, się nie bałam. Nie budziłam się z krzykiem, nie wypacałam stresu.

Aż do dzisiaj. Wiedziałam jednak, że to się stanie, bo... sama sobie to założyłam. Rzuciłam sobie wyzwanie.

Ale od początku. Od jakiegoś czasu oglądałam m.in. serial o Hannibalu. Zawsze kręciły mnie historie, które mają w sobie jakiś mrok o podłożu psychologicznym. Ten serial jednak tak mi się spodobał, że zaczęłam się zastanawiać, dlaczego sceny w nim przedstawione ani trochę mnie nie przerażają. Są fascynujące, ale się ich nie boję. Zapisałam więc sobie w głowie zadanie: poprzez sen dowiedzieć się, co może mnie przerazić. Bo nie wiedziałam (dlaczego nie wiedziałam to dłuższa historia). I przyśniły mi się ze dwa, może trzy sny, które "próbowały" mnie przestraszyć wykorzystując różne motywy (w tym te z Hannibala), ale im nie wyszło.

Dzisiaj jednak w końcu się udało. Zaczęło się od tego, że prowadzę sportowe auto (a więc z niskim zawieszeniem) przez jakąś boczną drogę, niemal polną. Jest noc, albo bardzo późny wieczór. Jadę dość szybko - na tyle, na ile pozwala mi nawierzchnia - i w pewnym momencie czuję wyraźny uskok. Pewna, że najechałam na jakiś kamień, albo śmieć, zatrzymuję auto i z niego wysiadam, dziękując sobie w myślach, że wzięłam poprawkę na kiepską jakość drogi. Niestety nie mam żadnej latarki, a z jakiegoś powodu reflektory nie oświetlają dobrze nawet najbliższej okolicy. Widzę więc tylko niewyraźny zarys czegoś dość okrągłego (czyli jednak kamień?). Podchodzę bliżej, żeby wziąć to coś w ręce i przekonać się czym jest. Pod palcami czuję miękkość... jakby skóry? Przesuwam ręką wzdłuż i wyczuwam włosy. Wiem już, że trzymam odciętą, ludzką głowę. Odruchowo wyrzucam ją z powrotem na drogę. Czując, jak rośnie we mnie panika, sprawdzam co znajduje się pod autem, pod którym boję się znaleźć resztę ciała. Niczego tam jednak nie ma - ktoś porzucił samą głowę na środku bocznej drogi.

Wsiadam do auta i pędem wracam do domu. Mieszkam ze współlokatorami, więc roztrzęsiona opowiadam im, co zaszło. Poddają całość pod wątpliwość, bo przecież było ciemno i równie dobrze mogłam wymacać zwitek szmat i futra. Postanawiamy, że na drugi dzień, w pełnym świetle, wrócimy na miejsce, żeby to sprawdzić. Jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy. Jadąc z nimi czuję, że narasta we mnie przerażenie - bo co, jeśli to naprawdę będzie głowa? Oczywiście mam nadzieję, że nie. Na miejscu jednak okazuje się, że miałam przeklętą rację.

Tutaj następuje przeskok i czuję, że siedzę w mieszkaniu, w fotelu. Mam świadomość tego, że wróciłam jakoś do domu z naszej "wycieczki", ale nie pamiętam drogi powrotnej. I w tym momencie uderza mnie wizja. Trochę, jak halucynacje, nagle widzę wszystko w odcieniach czerwieni. Kontrasty się wyostrzają, elementy otoczenia nabierają wyrazistych cieni wpadających w czerń. Widzę siebie wchodzącą do toalety w supermarkecie, chociaż jednocześnie doskonale zdaję sobie sprawę, że siedzę w fotelu, w mieszkaniu. Nie mogę jednak nic zrobić. Widzę, jak otwieram drzwi do jednej z kabin, a ze środka wytacza się na mnie czyjaś urwana ręka. Szybka zmiana krajobrazu - tym razem jestem na parkingu i wiem, że coś blokuje rurę wydechową mojego auta. Zaczynam w niej grzebać palcami i wyjmuję zwitki włosów, razem z kawałkami skalpu. Chcę krzyczeć, ale nie mogę, czuję tylko, jak ogarnia mnie obrzydzenie i niezgoda na to, co się wydarza. Znowu zmiana otoczenia - jestem ponownie na cholernej bocznej drodze. Tylko ja, moje auto gdzieś z boku, i porzucona na środku głowa. Coś przybliża mnie do niej coraz szybciej, chociaż wiem, że nie poruszam stopami. Widzę, jak się obraca, za moment zobaczę jej martwe oblicze, a moja twarz zostanie w nie wepchnięta. Tym razem udaje mi się krzyczeć - na tyle mocno, by się obudzić.

Zakładam, że to, co mnie przeraziło najbardziej to brak kontroli (ubezwłasnowolnienie?) oraz niepewność (chodzi o moment ze sprawdzeniem, co było na drodze - bo gdybym była pewna, co tam jest, mogłabym to zaakceptować - a tak, mogłam się tylko czegoś spodziewać i na coś mieć nadzieję). Po obudzeniu czułam jakąś formę ulgi - nie tyle dlatego, że koszmar się skończył, a raczej dlatego, że odniosłam wrażenie, jakby cały mój stres zbierający się codziennie został wyładowany w tym śnie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Wiadomości w tym wątku
Pochłaniacz - przez Vee - 19-08-2017, 13:31
RE: Pochłaniacz - przez Vee - 23-08-2017, 22:50
RE: Pochłaniacz - przez Vee - 24-08-2017, 10:27
RE: Pochłaniacz - przez incestus - 24-08-2017, 16:35
RE: Pochłaniacz - przez Vee - 25-08-2017, 08:41
RE: Pochłaniacz - przez incestus - 25-08-2017, 15:01
RE: Pochłaniacz - przez Vee - 25-08-2017, 15:24
RE: Pochłaniacz - przez Isabela - 26-08-2017, 10:48
RE: Pochłaniacz - przez Vee - 26-08-2017, 11:03
RE: Pochłaniacz - przez Isabela - 26-08-2017, 11:18
RE: Pochłaniacz - przez Vee - 26-08-2017, 11:20
RE: Pochłaniacz - przez Isabela - 26-08-2017, 11:28
RE: Pochłaniacz - przez Vee - 26-08-2017, 11:55
RE: Pochłaniacz - przez Isabela - 26-08-2017, 11:58
RE: Pochłaniacz - przez Vee - 26-08-2017, 12:10
RE: Pochłaniacz - przez Vee - 12-09-2017, 21:31
RE: Pochłaniacz - przez Vee - 11-10-2017, 13:22
RE: Pochłaniacz - przez Vee - 18-12-2017, 23:32

Skocz do:

UA-88656808-1