07-12-2017, 19:11
Sen #1: Byliśmy w restauracji. Słońce tak świeciło, że aż oczy boały, wszystko wokół było tak rozświetlone, piękne i żywe, a mimo to sztuczne a do tego swym blaskiem zasłaniające osobę siedzącą naprzeciwko mnie. Bardzo chciałem ją zobaczyć, jednak nie wiedziałem co zrobić aby jasność przygasła. Gdybym dostał tylko jakiś sygnał. Nagle z iluzorycznego światła wyłoniła się pokryta strupami ręka. Od razu poznałem do kogo ona należy, ścisnąłem ją mocno. W następnej chwili ujrzałem trędowatego człowieka. Wiedziałem kto to. Poznałem po cudownych włosach, prześlicznych oczach i przepięknym uśmiechu. Rozpłakałem się. Położyłem głowę na stole, moja towarzyszka uczyniła to samo i patrzeliśmy sobie długo w oczy, ja przy tym ciągle wylewałem łzy, ona ciągle uśmiechnięta.
Po takim długim milczeniu spytałem się:
- Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałaś...
I łzy popłynęły mi jeszcze rzewniej.
- Próbowałam, ale Ty ciągle byłeś ślepy.
Mimo iż w tych słowach poczułem ogromny ból, to na twarzy ciągle był widoczny ciepły, promienny uśmiech.
Czemu wcześniej tego nie zauważyłem? Byłem ślepy, zaślepiony iluzją promiennego życia, czy też nie chciałem zobaczyć w jakim stanie była najważniejsza osoba w moim życiu. Nie mogłem tego zrozumieć, mimo iż usilnie próbowałem.
Obudziłem się o 4:30 na w pół senny i w majakach. Pokazałem wywyższająco palcem na telefon który miał ustawiony alarm abym obudził się do szkoły i rzekłem: "Budziku, Ty chuju, po co mnie budzisz.", po czym wstałem odbijając się agresywnie nogami od kaloryfera i wyłączyłem go. Chwilę potem zdałem sobie sprawę z tego co zrobiłem i zacząłem się śmiać. W czasie stanu poobudzeniowego człowiek potrafi dziwne rzeczy wyczynić.
Po takim długim milczeniu spytałem się:
- Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałaś...
I łzy popłynęły mi jeszcze rzewniej.
- Próbowałam, ale Ty ciągle byłeś ślepy.
Mimo iż w tych słowach poczułem ogromny ból, to na twarzy ciągle był widoczny ciepły, promienny uśmiech.
Czemu wcześniej tego nie zauważyłem? Byłem ślepy, zaślepiony iluzją promiennego życia, czy też nie chciałem zobaczyć w jakim stanie była najważniejsza osoba w moim życiu. Nie mogłem tego zrozumieć, mimo iż usilnie próbowałem.
Obudziłem się o 4:30 na w pół senny i w majakach. Pokazałem wywyższająco palcem na telefon który miał ustawiony alarm abym obudził się do szkoły i rzekłem: "Budziku, Ty chuju, po co mnie budzisz.", po czym wstałem odbijając się agresywnie nogami od kaloryfera i wyłączyłem go. Chwilę potem zdałem sobie sprawę z tego co zrobiłem i zacząłem się śmiać. W czasie stanu poobudzeniowego człowiek potrafi dziwne rzeczy wyczynić.





