19-11-2017, 11:51
Sen #1: Stałem na szczycie galerii handlowej. Obserwowałem okolice miasta wypatrując srebrnego mercedesa, który był elementem gry obmyślonej przez znajomych. Z moich wspomnień wynikało, że w bagażniku owego pojazdu znajduje się moja koleżanka, która została porwana przez włoską mafię. Naprawdę ciekawa gra. Wytężyłem wzrok i rozejrzałem się ponownie. Mam. Poszukiwany samochód znajdował się dwie ulice stąd i poruszał się w stronę skate parku. Pomyślałem, że biegnąc szybciej niż samochód zdołam go dogonić, lecz postanoowiłem polecieć. Rozpędziłem się na pseudo rampie wykonanej z kontenerów, które nie wiadomo skąd się pojawiły, i z zawrotną szybkością wzbiłem się ku górze. Poleciałem z dobre 2 kilometry, lądując na jakimś ogrodzeniu. Widoki podczas skoku były nieziemskie. Ogarniając moimi oczami całą panoramę miasta, widząc każdy szczegół dachu, każdego pieszego przechodzącego przez ulicę, każdy pojazd mknący do celu czułem się jak wszystko widzący ptak. Zapierała mnie duma, uczucie wyższości, aż do wcześniej wspomnianego lądowania. Ów lądowanie było bardzo bolesne i nie mogłem się po nim poruszać. Widząc to, moi znajomi podeszli do mnie i powiedzieli:
- Przegrałeś, misja się nie powiodła. ***** została porwana i już jej nie uratujesz.
W oddali widziałem jak srebrny mercedes przejeżdża przez skrzyżowanie tym samym oddalając się ode mnie.
Sen #2: Nasze auto było zepsute, a trzeba było jechać do kościoła, więc postanowiłem wraz z mamą pójść pieszo, jednak po chwili zmęczyłem się i szukałem alternatywnego sposobu przemieszczenia. Grzebiąc w pamięci odkryłem, że już wcześniej w tym nierealnym świecie latałem, unosząc lewą rękę ku górze niczym superman. Tak więc uczyniłem tak jak kiedyś i wzleciałem w niebo. Panorama była nieziemska, postanowiłem polatać po okolicy i pozwiedzać. Niezwykle zielony i realny las, pola, domy i ulice, wszystko było piękne i szczegółowe, nie chciało się od tego odrywać wzroku. Jednak czas naglił, wziąłem mamę za rękę, wbrew jej oporom. Powiedziałem by się nie bała, poleciałem z nią pod kościół i ją wysadziłem. Sam postanowiłem jeszcze polatać i pozwiedzać te cudowne widoki. Nad miejscowym stadionem widziałem grupkę ludzi. Obserwowałem ich troszkę jak grają w piłkę. W międzyczasie w moim sercu pojawiło się uczucie wyższości nad nimi. Jestem wyżej, mam większą moc, jestem bardziej świadomy co się wokół nas dzieje. "Jestem wyżej w hierarchii, wy jesteście tylko nędznymi kreaturami, znajduję się wyżej od was." Postanowiłem przy nich wylądować i powiedzieć im to w twarz. Uniosłem drugą rękę, która służyła za hamulec i osiadlem na ziemi w rozkroku, ruchem jednostajnie opóźnionym. W tym momencie wszystko wróciło do normy, znowu byłem zwykłym miłym sobą i postanowiłem dołączyć do ich gry.
Powyższe dwa sny są dedykowane mojej koleżance z czatu oneironautycznego, która marzy o lataniu. Dzięki Tobie mam też motywację do świadomych NREMów, których próby przekładają się niezwykle żywymi i szczegółowymi snami. Dziękuję
Sen #3: Poraz pierwszy znalazłem się w mieszkaniu mojej koleżanki. Był to ogromny kilkudziesięciometrowy, kwadratowy pokój, o niebieskich ścianach i olbrzymimi regałami służącymi za ściany. "Wreszcie tu jestem" pomyślałem i spojrzałem na *******. Była niezwykle piękna, szczególnie w tych okularach i rozpuszczonych włosach, w jedwabnej sukience i marynarce. Będąc w tym pokoju i patrząc na nią wspominałem miłe chwile które razem przeżyliśmy. Cieszyłem się, że się przyjaźnimy. Chcę aby trwało to wieczność...
... lecz jednocześnie czuję, że te odczucia są puste i sztuczne.
- Przegrałeś, misja się nie powiodła. ***** została porwana i już jej nie uratujesz.
W oddali widziałem jak srebrny mercedes przejeżdża przez skrzyżowanie tym samym oddalając się ode mnie.
Sen #2: Nasze auto było zepsute, a trzeba było jechać do kościoła, więc postanowiłem wraz z mamą pójść pieszo, jednak po chwili zmęczyłem się i szukałem alternatywnego sposobu przemieszczenia. Grzebiąc w pamięci odkryłem, że już wcześniej w tym nierealnym świecie latałem, unosząc lewą rękę ku górze niczym superman. Tak więc uczyniłem tak jak kiedyś i wzleciałem w niebo. Panorama była nieziemska, postanowiłem polatać po okolicy i pozwiedzać. Niezwykle zielony i realny las, pola, domy i ulice, wszystko było piękne i szczegółowe, nie chciało się od tego odrywać wzroku. Jednak czas naglił, wziąłem mamę za rękę, wbrew jej oporom. Powiedziałem by się nie bała, poleciałem z nią pod kościół i ją wysadziłem. Sam postanowiłem jeszcze polatać i pozwiedzać te cudowne widoki. Nad miejscowym stadionem widziałem grupkę ludzi. Obserwowałem ich troszkę jak grają w piłkę. W międzyczasie w moim sercu pojawiło się uczucie wyższości nad nimi. Jestem wyżej, mam większą moc, jestem bardziej świadomy co się wokół nas dzieje. "Jestem wyżej w hierarchii, wy jesteście tylko nędznymi kreaturami, znajduję się wyżej od was." Postanowiłem przy nich wylądować i powiedzieć im to w twarz. Uniosłem drugą rękę, która służyła za hamulec i osiadlem na ziemi w rozkroku, ruchem jednostajnie opóźnionym. W tym momencie wszystko wróciło do normy, znowu byłem zwykłym miłym sobą i postanowiłem dołączyć do ich gry.
Powyższe dwa sny są dedykowane mojej koleżance z czatu oneironautycznego, która marzy o lataniu. Dzięki Tobie mam też motywację do świadomych NREMów, których próby przekładają się niezwykle żywymi i szczegółowymi snami. Dziękuję
Sen #3: Poraz pierwszy znalazłem się w mieszkaniu mojej koleżanki. Był to ogromny kilkudziesięciometrowy, kwadratowy pokój, o niebieskich ścianach i olbrzymimi regałami służącymi za ściany. "Wreszcie tu jestem" pomyślałem i spojrzałem na *******. Była niezwykle piękna, szczególnie w tych okularach i rozpuszczonych włosach, w jedwabnej sukience i marynarce. Będąc w tym pokoju i patrząc na nią wspominałem miłe chwile które razem przeżyliśmy. Cieszyłem się, że się przyjaźnimy. Chcę aby trwało to wieczność...
... lecz jednocześnie czuję, że te odczucia są puste i sztuczne.





