12-11-2017, 17:43
Data snu: 12.11.2017
Godzina snu: 23.00-08.00
#1-Chyba "Władca pierścieni".Jestem ja Gandalf oraz powracający czarnoksiężnik z mordoru. Tym czasem u mnie powoli zbliża studniówka/bal.W raz z Gandalfem znajdujemy się na zielonej łące z pagórkami, bardzo słoneczny dzień, prawdopodobnie południe. Z daleka za sobą widzę las, gdzie podobno ukrywa się czarnoksiężnik, wydaje mi się że go widziałem, i tam ukrywa się w głębi.Pokazuję to dla gandalfa ,on odwraca się i widzimy coś.Ktoś nas obserwuje stamtąd.Szybko znaleźliśmy się koło tego lasu,jest cień, im dalej się wchodzi, robi się coraz mroczniej.Rozglądamy się, i po chwili zawracamy.Na trawie zauważyliśmy jakiś dziwny prawie nie widoczny znak, który pojawia się wszędzie.Mówi mi że to oznacza jakiegoś ojca, nie wiadomo kogo, lecz pomyślałem o czarnoksiężniku.Po lewej stronie zrobiła się jakaś głęboka dziura, nie zaglądam tam.
Znalazłem się na krótko w dawnej szkole.Idę do sali z jakimś zaproszeniem, gdzie trwają przygotowania do imprezy, i siadam na kogoś czekając.
Rozpoczęła się impreza/bal.Na zewnątrz jest już ciemno i nic nie widać.Ja wraz ze znajomymi/kolegami znajdujemy się pod ogromnym namiotem i tańczymy, jednak czarnoksiężnik nie daje mi spokoju, bo chyba znajdujemy się nie daleko tego miejsca.Przed moimi oczyma pojawia się obraz, jak jakiś facet puka do czyichś drzwi, no i ginie.Namiot opustoszał.
#2-Dostałem prace chyba w urzędzie gminy.Teraz sobie siedzę na korytarzu , gdzie są tunele jak na budowie, i do których można wpaść.Przychodzi jakiś facet w garniturze i proponuje mi nowe stanowisko.Zgadzam się na to i prowadzi mnie do gabinetu, w którym znajduje się kilka innych osób.Od razu po wejście, i na pierwszy rzut oka, rozpoznałem te osoby, tylko nie mogłem dojść kim one są i czym się zajmuję, na pewno je znam.Proponuje mi żebym został lektorem, cokolwiek to oznacza, i daje mi papiery.Tekst wydał mi się nie zrozumiały, więc pomyślałem że mam to zmienić na prostszy język, jak to nie dawno robiliśmy w szkole.Odwiedził mnie brat cioteczny z synem, chwile pogadaliśmy i wyszedłem, sprawdzić to w necie.Gdy wróciłem, zamiast tekstu zastałem jakieś rysunki, i nie wiadomo jeszcze co, kilka stron.Ponuro i szaro.
Godzina snu: 23.00-08.00
#1-Chyba "Władca pierścieni".Jestem ja Gandalf oraz powracający czarnoksiężnik z mordoru. Tym czasem u mnie powoli zbliża studniówka/bal.W raz z Gandalfem znajdujemy się na zielonej łące z pagórkami, bardzo słoneczny dzień, prawdopodobnie południe. Z daleka za sobą widzę las, gdzie podobno ukrywa się czarnoksiężnik, wydaje mi się że go widziałem, i tam ukrywa się w głębi.Pokazuję to dla gandalfa ,on odwraca się i widzimy coś.Ktoś nas obserwuje stamtąd.Szybko znaleźliśmy się koło tego lasu,jest cień, im dalej się wchodzi, robi się coraz mroczniej.Rozglądamy się, i po chwili zawracamy.Na trawie zauważyliśmy jakiś dziwny prawie nie widoczny znak, który pojawia się wszędzie.Mówi mi że to oznacza jakiegoś ojca, nie wiadomo kogo, lecz pomyślałem o czarnoksiężniku.Po lewej stronie zrobiła się jakaś głęboka dziura, nie zaglądam tam.
Znalazłem się na krótko w dawnej szkole.Idę do sali z jakimś zaproszeniem, gdzie trwają przygotowania do imprezy, i siadam na kogoś czekając.
Rozpoczęła się impreza/bal.Na zewnątrz jest już ciemno i nic nie widać.Ja wraz ze znajomymi/kolegami znajdujemy się pod ogromnym namiotem i tańczymy, jednak czarnoksiężnik nie daje mi spokoju, bo chyba znajdujemy się nie daleko tego miejsca.Przed moimi oczyma pojawia się obraz, jak jakiś facet puka do czyichś drzwi, no i ginie.Namiot opustoszał.
#2-Dostałem prace chyba w urzędzie gminy.Teraz sobie siedzę na korytarzu , gdzie są tunele jak na budowie, i do których można wpaść.Przychodzi jakiś facet w garniturze i proponuje mi nowe stanowisko.Zgadzam się na to i prowadzi mnie do gabinetu, w którym znajduje się kilka innych osób.Od razu po wejście, i na pierwszy rzut oka, rozpoznałem te osoby, tylko nie mogłem dojść kim one są i czym się zajmuję, na pewno je znam.Proponuje mi żebym został lektorem, cokolwiek to oznacza, i daje mi papiery.Tekst wydał mi się nie zrozumiały, więc pomyślałem że mam to zmienić na prostszy język, jak to nie dawno robiliśmy w szkole.Odwiedził mnie brat cioteczny z synem, chwile pogadaliśmy i wyszedłem, sprawdzić to w necie.Gdy wróciłem, zamiast tekstu zastałem jakieś rysunki, i nie wiadomo jeszcze co, kilka stron.Ponuro i szaro.





