20-10-2017, 10:12
DZIEŃ 4
Data: 2017.10.20
Ilość przespanych godzin: 7h
Ilość zapamiętanych snów: 3
Cel: Inkubacja snu do inspiracji malarskiej
#1
Wraz z wycieczką szkolną byłem na wycieczce w Krakowie. Miałem ubraną czerwoną bluzę z kapturem, jeansowe spodnie i zielone adidasy. Idąc krakowskim deptakiem po prawej stronie wśród sklepów i targowisk zauważyłem małą szkołę plastyczną, której wnętrze było widać, ponieważ nie było ścian tylko szyby. Zorientowałem się, że w owej szkółce siedzi moja koleżanka Andzia, więc po cichu wszedłem do budynku i przywitałem się z nią. Wchodząc zauważyłem też, że ta szkoła połączona jest z ważywniakiem i można kupić tam coś dobrego do jedzenia, ale to nie było w tej chwili najważniejsze, bo naprzeciwko Andzi stała sztaluga z płótnem na którym namalowane były w niestandardowych odległościach małe kółka z otoczkami bardzo kontrastującymi od siebie (np. czerwony-niebieski) a środku kółeczek znajdowała się cyfra. Powiedzieliśmy sobie cześć, popatrzyliśmy sobie głęboko w oczy i tyle. Wyszedłem, sprawdziłem co mam w plecaku, a były tam kanapki i dołączyłem do reszty grupy, jednak po chwili Andzia wybiegła ze szkoły i mocno mnie przytuliła. Miała mocno poFAL(LEN)owane czarne włosy, ciemne spodnie z paskiem i kurtkę. Poczułem do niej znów to co kiedyś czyli miłość. Wszystkiemu przyglądała się moja klasa, a niziutka nauczycielka w blond włosach powiedziała, że się śpieszymy i nie możemy spowalniać grupy. Andzia spytała sie mnie gdzie idziemy, lecz ja odpowiedziałem, że nie wiem.
#2
Przez skype rozmawiałem z "gangstą" mojego miasta tzn. Z największymi kozaczkami, palaczami i alkoholikami z patusiarskich rodzin. Byli oni przy szkole podstawowej do której kiedyś chodziłem, jednak nie wiedziałem w jakim celu do mnie dzwonią i chcą, abym do nich przyszedł. Gdy już byłem na miejscu nie zastałem owych "ziomeczków" a pełną gromadę dzieci ubraną w stroje do baseball'u. Dzieci w wieku szkoły podstawowej biegały po boisku z maczugą w ręku, która wydawała specyficzny odgłos kiedy uderzało się nią o głowę przeciwnika.
#3
Byłem w Krakowskim MDKu po którym biegało pełno dzieci z autyzmem, miał odbyć się tam integracyjny koncert Taco Hemingway'a. Wszedłem do holu gdzie zobaczyłem kilku swoich kolegów siedzących na kanapie, a obok nich stał stolik z którego brałem kanapki z czosnkiem, po każdym następnym zjedzonym kawałkiem chleba pojawiał się nowy. Pamiętam też, że wchodząc do owego holu uderzyłem jednego ze swoich znajomych, a on wyszedł z placówki. Po wejściu na główną salę okazało się, że to moja sala z WF'u. W końcu wyszedł Taco, a dzieci z autyzmem za nim zaczęły tańczyć i śpiewać. Na koncercie było wyjątkowo mało ludzi, ale ta większość z garstki siedziała na materacach na przeciwko Taco, ja w rogu wraz ze swoim saksofonem. Po wyjściu z MDKu znalazłem się przed kościołem w którym odbywała się jakaś msza z krzyżem na zewnątrz.
Przerywam na jakiś czas kurs, w pierwszym tygodniu mialem 4 dni ze snami





