03-10-2017, 17:55
Cytat:Wiem, że świat nie kręci się wokół mnie haha, gdyby tak było to zapewne siedziałbym teraz w złotej willi i zapijał najstarsze whisky świata w towarzystwie kobiety swojego życia, bez zmartwień o to, że za kilka miesięcy przekręcę się z głodu.Tak tylko dorzucę. Niekoniecznie. To właściwie nie tak działa. Urojenia ksobne czepiają się takich tematów, co do których umysł potrafiłby w nie wierzyć. Zwykle też charakter ksobny pozostaje dla doświadczającego ukryty.
Co do stagnacji w LD jeśli chodzi o poziom klarowności, bo wspominałeś o tym w innym wątku. To z pewnością kwestia nastawienia, a szczególnie przyzwyczajenia do niepełnej jakości. Może wykorzystaj swoją wiarę w MTJ do pomocy w tej kwestii, lub innego problemu w LD

Cytat:Chcę obiektywnie zbadać czy sen to coś więcej niż kreacja mózgu, bez ingerencji jakichkolwiek zabobonów o bogach, zjawach, demonach itd. Jestem mocno przekonany o tym, że sen kryje w sobie więcej niż przyjęło się sądzić.Nie ma co liczyć, że poznamy albo doświadczymy niepodważalnego dowodu na takie kwestie. Natomiast jak zaakceptujemy ten brak kontroli i pozbędziemy się napięcia z tego powodu, to uczynimy swoje myślenie bardziej otwartym. Być może wtedy taki dowód rzeczywiście poznamy

Pozwolę sobie przytoczyć fajne omówienie tematu, człowieka, z którym niedawno dyskutowałem o sceptycyzmie:
Cytat:Widzisz, z sceptycyzmem to jest tak. Z samego założenia, jest jak najbardziej w porządku. Gorzej jak... no właśnie, doklejamy sobie etykietę sceptyka. Wtedy, sceptycyzm tak naprawdę staje się wiarą. Wiarą w nie wiarę. Z czegoś, co może być wspaniałym narzędziem poznania, wtedy bardzo łatwo może zamienić się w kolejne kraty.Ja myślę, że mądrze jest bardzo stopniowo ten sceptycyzm odpuszczać i w ten sposób dążyć do tego złotego środka. I po drodze uważać, żeby nie polecieć na drugi skraj. Ale co do badania zjawisk nadnaturalnych we śnie, to tak jak tłumaczył Incestus. Tam raczej nie ma na to pola
Mój światopogląd również, ciągle ewoluuje. Ciągle odkrywam coś nowego, jak również odkrywam, że w pewnych kwestiach się myliłem. To normalne. Jednak czasem, by być w stanie coś zbadać, trzeba wejść w to w 100%. Należy z wiary uczynić narzędzie. Uwierzyć, by móc czegoś doświadczyć, coś odkryć. Ha, o tym również wiele, mistycznych filozofii wspomina i dokładnie tak to tłumaczy. O tym, że wiara jest kluczem. Jest narzędziem i paradoksalnie tak długo jest tym narzędziem... no właśnie, do póki nie dokleisz do tego etykietki - jestem wierzący (pogląd) - i nie zamkniesz się na wiarę w to coś. Granica jest bardzo płynna, jednak można ją uchwycić i balansując na niej, dokonywać poznania. Wszystko rozbija się o korzystania z dobroci naszego umysłu, czy idąc dalej - fałszywego ja - jako z narzędzia, nie zaś dać się temu narzędziu kierować.
let's worship cats






