02-10-2017, 17:16
Sen zaczyna się w nieznanej łazience. Przeglądam się w lustrze stojącym po lewej stronie przy zlewie. Mam przeczucie, że moje odbicie w jakiś sposób się zmieni. I tak się dzieje, tyle, że przed lustrem stoi dziewczyna, a ja w oddali jako obserwator widzę jej zakrwawione odbicie. Krzyknęła przestraszona. Odbicie po chwili wróciło do normy. Chciała umyć ręce. Odkręciła wodę, poleciała czerwona. Nie mogła zakręcić przez co krew strumieniem popłynęła za drzwi tworząc na zewnątrz kałużę. Przyszła sprzątaczka. Powiedziała, że tak się dzieje z wodą, ponieważ coś jest nie tak ze stężeniem krwi i poszła poprawiać wężyk przy umywalce. Dziewczyna uwierzyła, że krew w rurach to normalne. Ja natomiast przeczuwałem, że tam panują wampiry. Wyszła, a ja za nią. Szliśmy ciemnym korytarzem. Zaczął nas zaczepiać jakiś wielkolud mający skórę o zabarwieniu oliwkowym. Zaczął się do mnie przymilać. Udało mi się go wyminąć. Przyszli następni, podobni. Pomyślałem, że nie dość, że wampiry to jeszcze geje... Zatrzymali nas tam. Udało mi się jednak odejść i się oparłem o ścianę zamiast wyjść z tunelu. Czekałem na tą dziewczynę. Wydaje mi się, że chyba już zniknęła, ja już byłem sobą. Teraz ci geje wampiry zaczęli jakieś swoje ćwiczenia albo tańce. Jeden z nich był stary i miał grubą szarą skórę jak u słonia.





