13-09-2017, 21:18
12.09.2017
Obudziłem się rano na kilka minut przed budzikiem z bardzo długiego snu, który składał się z kilku niezwiązanych ze sobą scen:
Obudziłem się rano na kilka minut przed budzikiem z bardzo długiego snu, który składał się z kilku niezwiązanych ze sobą scen:
- Jechałem wózkiem widłowym po mieście,
- Byłem w szkole, stałem po środku wielkiej sali/korytarza. Przez ogromne okna z boku wpadało złociste światło słońca. Wokół było tłoczno, było mnóstwo nastolatków, najwyraźniej odbywał się jakiś event związany ze szkołą, nauką, itp. Widziałem jedną salę, było w niej ciemno, w środku były klatki z ogromnymi pająkami. Nagle pająki się uwolniły, a w szkole nastał chaos,
- Stałem na sporym placu, na przeciwko widziałem wieżę strażniczą, ogólnie okolica wyglądała jak jakaś tajna baza wojskowa. Z lewej stały różne czołgi jeden za drugim, od najstarszego modelu na przedzie, do najnowszego na tyle. Czołgi ruszyły, pierwsze były bardzo powolne, te z tyłu od razu je wyprzedziły, wszystkie przejechały tuż przede mną. Na zakręcie te najnowsze czołgi, pędząc z prędkością ze 100km/h, zaczęły driftować, normalnie brakowało tylko Running in the 90's w tle xD,
- Widziałem niewielki pagórek, na szczycie stał królewski tron, na którym siedział Poncjusz Piłat. Jego mina wyrażała rozpacz, niemożność zrobienia niczego, co mogłoby zmienić przyszłość. Po prawej siedzącego Piłata stał Jezus w brunatnej szacie, z pochyloną głową, jego twarz wyrażała obojętność, wyglądał jak człowiek, który przeżył wiele okropnych rzeczy i zamknął się na zewnętrzny świat, jego wzrok był nieobecny. Piłat, wciąż z rozpaczą na twarzy, podniósł się powoli z tronu i zrobił kilka kroków w bok, w lewo. Wtedy Jezus usiadł na tronie, poruszając się tak samo powoli, jak Piłat, gdy wstawał. Ogólnie, scena ta była bardzo podniosła, zapierająca dech w piersiach, przeładowana emocjonalnie, ciężka.





