13-09-2017, 05:17
Dziś kolejne sny ze zwiększoną realnością i z jakąś napomkniętą informacją wiedzy o śnie, której i tak nie wykorzystuje żeby mieć LD.
Sen #1: Z okazji kolejnej rocznicy naszej szkoły dyrektorka postanowiła zorganizować wydarzenie polegające na łapaniu papug. Nikt nie rozumiał celu, jednak każdy dawał z siebie wszystko i próbował złapać latające ptaki. Jednak najdziwniejsze stało się potem. Do łapanki dołączyły pająki, takie potężne skurwysyny wielkości pięści. Rozłożyły swe pajęczyny po całej szkole. Ze strachu przed nimi uciekłem aż na dach. Tam siedziała już jedna koleżanka, coś do mnie gadała ale ją zlałem i sobie poszła. Samotny i widząc że wszyscy są na dole postanowiłem wrócić poprzez korytarze szkoły. Gdy przeszedłem przez lucik w dachu, moim oczom ukazał się okropny widok, papugi owinięte w kokony, pajęczyny rozłożone nacałą wysokość i szerokość. W kokon była też uwięzioa koleżanka, ale machając rękoma jak wiatrak zdołała się uwolnić. Korzystając z wiedzy że śnię (której nie miałem), wyczarowałem sobie siecioodporny płaszcz. Jeszcze w ramach ostrożności omijałem sieci, w niektórych miejscach były otwory lub dało się przejść pod spodem. Gdy dogoniłem koleżankę, sen się skończył.
Sen #2: Chodziłem po domu i pytałem się osób w nim zamieszkałym o to jaki jest najwyższy punkt obserwacyjny/wierza widokowa w Polsce. Chciałem się tam teleportować i pooglądać widoczki. Zadzwonił jednak telefon i zaczęła się misja jak w GTA. Pojawił się rower, wsiadłem na niego i zacząłem gonić dzieci na holowniku ciągnące jakąś cysternę. Wyprzedziłem ją, potem stanąłem na górce wraz z moimi kompanami, wyciągnąłem bazookę i strzeliłem w sam środek holownika. Wszystko wybuchło, pojawiła się policja, w nią też strzeliłem. Wszędzie była krew a broń kręciła się nad ulicą w przeciwną stronę niż wskazówki zegara. Mama kazała mi posprzątać (pozbierać wszystko), więc starałem się to zrobić szybko boo miałem dwie gwiazdki.
Sen #3: Byłem w jakichś starożytnych ruinach i próbowałem się stamtąd wydostać wraz z grupą naukowców.
Sen #4: Pracowałem w Carrefourze i oglądałem jak na pasarzu nieletni urządzają niellegalne wyścigi samochodowe, ich technika drifu była imponyjąca. Później musiałem przenieść jakąś matę, przy okazji postrącałem jakieś stoiska, które musiałem naprawić.
Sen #5: Wszystkie ładunki wybuchowe zostały odpalone, okazało się, że pod galerią znajodwała się starożytna budowla Inków, czy też innych Majów. Widok ten mi wydwał się znajomy. Zszedłem niżej, to samo zrobiła telewizja, oddziały militarne, ciekawi gapiowie i Czkawka z Jak Wytresować Smoka. Wszędzie było zielonkawo, ciemno i wilgotno. Jednak największy szok mnie przeszedł gdy weszliśmy do sali tronowej. Gdy popatrzyłem na wiszący telewizor, uderzyły mnie wspomnienia z poprzedniego snu (tak mi się wydawało i tak to zintepretowałem wewnątrz snu). Stanąłem na stole i zacząłem opowiadać, jak to byłem uwięziony z grupą naukowców w tym samym budynku w astralu i nie mogliśmy się wydstać. Żebyśmy się nie znudzili na śmierć, jeden z naszych postanowił podłączy ć kablówkę. Przeniósł z rzeczywistości kabel, zmaterializoał telewizor. Dzięki tym dóm czynnością, dzięki synowi Czkawki mogliśmy ogądać wiadomości ze świata i njie martwić się że derzy nas bomba atomowa kiedy śpimy. Oczywiście nie mogłem zapomnieć o wspomnieniu, że tych zdolności ów syn Czkwaki nauczył się ode mnie. Pogratulowałem Czkwace syna, Włączyłem se wiadomości i oglądałem. Na świat leciała bomba atomowa.
Sen #1: Z okazji kolejnej rocznicy naszej szkoły dyrektorka postanowiła zorganizować wydarzenie polegające na łapaniu papug. Nikt nie rozumiał celu, jednak każdy dawał z siebie wszystko i próbował złapać latające ptaki. Jednak najdziwniejsze stało się potem. Do łapanki dołączyły pająki, takie potężne skurwysyny wielkości pięści. Rozłożyły swe pajęczyny po całej szkole. Ze strachu przed nimi uciekłem aż na dach. Tam siedziała już jedna koleżanka, coś do mnie gadała ale ją zlałem i sobie poszła. Samotny i widząc że wszyscy są na dole postanowiłem wrócić poprzez korytarze szkoły. Gdy przeszedłem przez lucik w dachu, moim oczom ukazał się okropny widok, papugi owinięte w kokony, pajęczyny rozłożone nacałą wysokość i szerokość. W kokon była też uwięzioa koleżanka, ale machając rękoma jak wiatrak zdołała się uwolnić. Korzystając z wiedzy że śnię (której nie miałem), wyczarowałem sobie siecioodporny płaszcz. Jeszcze w ramach ostrożności omijałem sieci, w niektórych miejscach były otwory lub dało się przejść pod spodem. Gdy dogoniłem koleżankę, sen się skończył.
Sen #2: Chodziłem po domu i pytałem się osób w nim zamieszkałym o to jaki jest najwyższy punkt obserwacyjny/wierza widokowa w Polsce. Chciałem się tam teleportować i pooglądać widoczki. Zadzwonił jednak telefon i zaczęła się misja jak w GTA. Pojawił się rower, wsiadłem na niego i zacząłem gonić dzieci na holowniku ciągnące jakąś cysternę. Wyprzedziłem ją, potem stanąłem na górce wraz z moimi kompanami, wyciągnąłem bazookę i strzeliłem w sam środek holownika. Wszystko wybuchło, pojawiła się policja, w nią też strzeliłem. Wszędzie była krew a broń kręciła się nad ulicą w przeciwną stronę niż wskazówki zegara. Mama kazała mi posprzątać (pozbierać wszystko), więc starałem się to zrobić szybko boo miałem dwie gwiazdki.
Sen #3: Byłem w jakichś starożytnych ruinach i próbowałem się stamtąd wydostać wraz z grupą naukowców.
Sen #4: Pracowałem w Carrefourze i oglądałem jak na pasarzu nieletni urządzają niellegalne wyścigi samochodowe, ich technika drifu była imponyjąca. Później musiałem przenieść jakąś matę, przy okazji postrącałem jakieś stoiska, które musiałem naprawić.
Sen #5: Wszystkie ładunki wybuchowe zostały odpalone, okazało się, że pod galerią znajodwała się starożytna budowla Inków, czy też innych Majów. Widok ten mi wydwał się znajomy. Zszedłem niżej, to samo zrobiła telewizja, oddziały militarne, ciekawi gapiowie i Czkawka z Jak Wytresować Smoka. Wszędzie było zielonkawo, ciemno i wilgotno. Jednak największy szok mnie przeszedł gdy weszliśmy do sali tronowej. Gdy popatrzyłem na wiszący telewizor, uderzyły mnie wspomnienia z poprzedniego snu (tak mi się wydawało i tak to zintepretowałem wewnątrz snu). Stanąłem na stole i zacząłem opowiadać, jak to byłem uwięziony z grupą naukowców w tym samym budynku w astralu i nie mogliśmy się wydstać. Żebyśmy się nie znudzili na śmierć, jeden z naszych postanowił podłączy ć kablówkę. Przeniósł z rzeczywistości kabel, zmaterializoał telewizor. Dzięki tym dóm czynnością, dzięki synowi Czkawki mogliśmy ogądać wiadomości ze świata i njie martwić się że derzy nas bomba atomowa kiedy śpimy. Oczywiście nie mogłem zapomnieć o wspomnieniu, że tych zdolności ów syn Czkwaki nauczył się ode mnie. Pogratulowałem Czkwace syna, Włączyłem se wiadomości i oglądałem. Na świat leciała bomba atomowa.





