04-09-2017, 09:52
Odtwarzano początkowe sceny pewnego filmu science-fiction. Cesarz miał wysłać parę osób w przeszłość, aby strzegli dziewczyny, która miała zostać jego matką. Sam, mniej więcej dziewiętnastoletni, stał za jakąś szybą, tak, że on widział sceny przeszłości, a tamtejsi ludzie jego nie. Początkową sceną była jakaś wielka bijatyka pod szkołą, walczyły ze sobą ze trzy strony i trudno było się połapać, kto jest kim. Pomyślałam, że to przeznaczenie jest zabawne, dlaczego akurat matką przyszłego cesarza ma zostać osoba, która ciągle pakuje się w niebezpieczne sytuacje.
===============================================================
Ja, siostra i kilka osób, chyba moi dawni koledzy z którejś szkoły, przebywaliśmy w takiej staroświeckiej willi. Był tam bardzo długi korytarz, na końcu miał drzwi wyjściowe, po obu stronach rzędy drzwi do pomieszczeń. Ja przebywałam praktycznie cały czas w małym pokoiku przy drugim końcu. Przebywała tam też dziennikarka, ona swobodnie tu przychodziła, albo opuszczała dom. Kręciła się od pokoju do pokoju, wypytywała siedzące w nich osoby o różne rzeczy. W jakiś sposób dowiedziała się, że ja straciłam krew. Zaczęła mnie o to wypytywać, i ile razy umarłam. Odpowiedziałam, że cały czas byłam i jestem żywa. Ona upierała się, że na pewno kilka razy chociaż musiałam.
===============================================================
# Mimowolna drzemka koło południa
Przenosi mnie nagle do jakiegoś domu. Trochę podobnego do domu rodziców, trochę do mieszkania cioci, tylko praktycznie wszędzie ściany pomalowane są na żółto. Czułam cały czas dyskomfort z ciała. Pomyślałam, że skoro już zasnęłam i jestem we śnie, to może to wykorzystam. Ciężko było się poruszać, jak próbowałam się skupić, traciłam kontrolę. Chciałam wejść do pomieszczenia, które odpowiadało staremu pokojowi kuzynki. Wtedy prawie całkiem straciłam wzrok, tylko dotykiem czułam ścianę i otwarte do połowy drzwi. Przerzuciło mnie do jakiejś furgonetki z otwartymi po obu stronach przednimi drzwiami. Obok kręcili się dwaj albo trzej mężczyźni wyglądający na komandosów. Próbowałam znów przejąć kontrolę nad snem i wygramoliłam się na zewnątrz.
Przeskok, tym razem sen nieświadomy. Przeglądałam gazetę, w środku był jakiś psychotest. Pytania były na dodatkowej, bardzo długiej rozwijanej stronie. Przeglądając to, zauważyłam, że celem tego testu jest chyba udowodnienie, iż ateiści to ludzie z problemami. Przypomniałam sobie, że kiedyś taki podobny rozwiązywałam, to teraz mogę znowu, żeby udowodnić autorom tych testów, że stawiają błędne hipotezy. Spojrzałam na pierwsze pytanie. Było to coś w stylu "Masz problem z Bogiem? Większy problem z Bogiem czy z samym tym problemem?". Miałam zaznaczać pola w takich dwóch tabelkach, potem zobaczyłam, że punkty na koniec będą liczone jakoś dziwnie, inaczej dla kobiet, inaczej dla mężczyzn. Próbowałam to rozkmninić.
Przeskok do FA. Wydawało mi się, że półprzytomna wstaję i idę przez pokój. Zaczęłam się zastanawiać, czy to nie jest znów sen, OOBE czy inny stan. Weszłam na niski stolik i skoczyłam na łóżko, tak, że plecami wpadłam na ścianę i osunęłam się po niej jak w kreskówkach. Pomyślałam, że to dziwne, że czuję taką bezwładność i miękkość i to na pewno musi być dalej sen.
W końcu obudziłam się naprawdę.
===============================================================
Ja, siostra i kilka osób, chyba moi dawni koledzy z którejś szkoły, przebywaliśmy w takiej staroświeckiej willi. Był tam bardzo długi korytarz, na końcu miał drzwi wyjściowe, po obu stronach rzędy drzwi do pomieszczeń. Ja przebywałam praktycznie cały czas w małym pokoiku przy drugim końcu. Przebywała tam też dziennikarka, ona swobodnie tu przychodziła, albo opuszczała dom. Kręciła się od pokoju do pokoju, wypytywała siedzące w nich osoby o różne rzeczy. W jakiś sposób dowiedziała się, że ja straciłam krew. Zaczęła mnie o to wypytywać, i ile razy umarłam. Odpowiedziałam, że cały czas byłam i jestem żywa. Ona upierała się, że na pewno kilka razy chociaż musiałam.
===============================================================
# Mimowolna drzemka koło południa
Przenosi mnie nagle do jakiegoś domu. Trochę podobnego do domu rodziców, trochę do mieszkania cioci, tylko praktycznie wszędzie ściany pomalowane są na żółto. Czułam cały czas dyskomfort z ciała. Pomyślałam, że skoro już zasnęłam i jestem we śnie, to może to wykorzystam. Ciężko było się poruszać, jak próbowałam się skupić, traciłam kontrolę. Chciałam wejść do pomieszczenia, które odpowiadało staremu pokojowi kuzynki. Wtedy prawie całkiem straciłam wzrok, tylko dotykiem czułam ścianę i otwarte do połowy drzwi. Przerzuciło mnie do jakiejś furgonetki z otwartymi po obu stronach przednimi drzwiami. Obok kręcili się dwaj albo trzej mężczyźni wyglądający na komandosów. Próbowałam znów przejąć kontrolę nad snem i wygramoliłam się na zewnątrz.
Przeskok, tym razem sen nieświadomy. Przeglądałam gazetę, w środku był jakiś psychotest. Pytania były na dodatkowej, bardzo długiej rozwijanej stronie. Przeglądając to, zauważyłam, że celem tego testu jest chyba udowodnienie, iż ateiści to ludzie z problemami. Przypomniałam sobie, że kiedyś taki podobny rozwiązywałam, to teraz mogę znowu, żeby udowodnić autorom tych testów, że stawiają błędne hipotezy. Spojrzałam na pierwsze pytanie. Było to coś w stylu "Masz problem z Bogiem? Większy problem z Bogiem czy z samym tym problemem?". Miałam zaznaczać pola w takich dwóch tabelkach, potem zobaczyłam, że punkty na koniec będą liczone jakoś dziwnie, inaczej dla kobiet, inaczej dla mężczyzn. Próbowałam to rozkmninić.
Przeskok do FA. Wydawało mi się, że półprzytomna wstaję i idę przez pokój. Zaczęłam się zastanawiać, czy to nie jest znów sen, OOBE czy inny stan. Weszłam na niski stolik i skoczyłam na łóżko, tak, że plecami wpadłam na ścianę i osunęłam się po niej jak w kreskówkach. Pomyślałam, że to dziwne, że czuję taką bezwładność i miękkość i to na pewno musi być dalej sen.
W końcu obudziłam się naprawdę.





