30-08-2017, 12:58
30.08.2017
Koty w reklamówce
Jestem w Ostrołęce w niewielkim budynku przypominającym salon jakiegoś operatora sieci komórkowych. W środku jest sporo ludzi, większość z nich to moi znajomi ze szkoły. Na ścianach wiszą telewiziory, wyświetlają jakieś reklamy. Wszędzie wokół jest mnóstwo balonów - leżą na podłodze, zwisają ze ścian, latają w powietrzu. Za ladą dostrzegam panią od EdB z liceum. Podchodzę do niej, a wtedy zaczyna się chaos. W budynku jest zakaz chałasowania, a wszyscy wokół zaczynają przekłuwać balony igłami. Okropny chałas trwa przez kilka sekund, aż wkońcu pęka ostatni balon, a budynek pustoszeje, sprawcy zamieszania uciekają. Odwracam się do pani, widzę na jej twarzy zrezygnowanie. Mówi mi coś w stylu: "Ehh, chociaż ty Arek zawsze byłeś tym grzecznym...". Wychodzę z budynku. Przemierzam kolejne ulice miasta, które w ogóle nie wyglądają jak w prawdziwym świecie. Nagle dostrzegam na chodniku 2 koty. Jeden cały czarny, a drugi ciemnoszary z czarnymi łatkami. Biorę koty, wkładam do reklamówek i zabieram ze sobą. Przede mną widnieje niezwykle duży most. Idę w jego kierunku, bo za nim jest dworzec, a ja już mam mało czasu. Na moście, przed sobą zauważam starego znajomego z gimnazjum. Idę po cichu za nim. W końcu chrząkam, a on się odwraca. Witamy się, prowadzimy taką typową rozmowę, w stylu "O siema, co ty tu robisz?" i tak dalej. Znajomy pyta o godzinę, bo też chce zdążyć na autobus. Włączam telefon, a tu się okazuje, że w międzyczasie zrobiła się jakaś dziwna aktualizacja i wszystko wygląda inaczej. Na dodatek mam zainstalowaną aplikację Orange, chociaż nie mam nic z tym wspólnego. Dochodzimy w końcu do dworca, razem z kotami w reklamówkach wsiadam do autobusu.
//////////////////////////////////////////////////////
Gorące ziemniaczki
Jestem w domu. Oglądam na telefonie gameplay z jakiejś gry wyścigowej, możliwe, że to było NFS:MW 2005. W pewnym momencie "wchodzę" do środka i to ja gram, widok jest zza samochodu. Wyścig trwa jakiś czas, potem wyrywa mnie z gry i wracam do swojego ciała. Jestem głodny, idę do kuchni. Na blacie widzę dwa wielkie talerze wypełnione parującym jedzeniem (ziemniaki, kotlety, surówka). Bardzo chciałbym trochę zjeść, ale sobie myślę: A może to taty, lepiej nie będę ruszał.
//////////////////////////////////////////////////////
Stanadardowo, pobudka po 5 i pół godziny. Czuwałem 10 minut i zrobiłem SSILDa (kilka cykli), trwało to może z 5 minut, potem poszedłem spać z nadzieją, że wejdę w sen ze zwiększoną świadomością. Mimo tego, nie uświadomiłem się. Bedę jeszcze próbować.
Koty w reklamówce
Jestem w Ostrołęce w niewielkim budynku przypominającym salon jakiegoś operatora sieci komórkowych. W środku jest sporo ludzi, większość z nich to moi znajomi ze szkoły. Na ścianach wiszą telewiziory, wyświetlają jakieś reklamy. Wszędzie wokół jest mnóstwo balonów - leżą na podłodze, zwisają ze ścian, latają w powietrzu. Za ladą dostrzegam panią od EdB z liceum. Podchodzę do niej, a wtedy zaczyna się chaos. W budynku jest zakaz chałasowania, a wszyscy wokół zaczynają przekłuwać balony igłami. Okropny chałas trwa przez kilka sekund, aż wkońcu pęka ostatni balon, a budynek pustoszeje, sprawcy zamieszania uciekają. Odwracam się do pani, widzę na jej twarzy zrezygnowanie. Mówi mi coś w stylu: "Ehh, chociaż ty Arek zawsze byłeś tym grzecznym...". Wychodzę z budynku. Przemierzam kolejne ulice miasta, które w ogóle nie wyglądają jak w prawdziwym świecie. Nagle dostrzegam na chodniku 2 koty. Jeden cały czarny, a drugi ciemnoszary z czarnymi łatkami. Biorę koty, wkładam do reklamówek i zabieram ze sobą. Przede mną widnieje niezwykle duży most. Idę w jego kierunku, bo za nim jest dworzec, a ja już mam mało czasu. Na moście, przed sobą zauważam starego znajomego z gimnazjum. Idę po cichu za nim. W końcu chrząkam, a on się odwraca. Witamy się, prowadzimy taką typową rozmowę, w stylu "O siema, co ty tu robisz?" i tak dalej. Znajomy pyta o godzinę, bo też chce zdążyć na autobus. Włączam telefon, a tu się okazuje, że w międzyczasie zrobiła się jakaś dziwna aktualizacja i wszystko wygląda inaczej. Na dodatek mam zainstalowaną aplikację Orange, chociaż nie mam nic z tym wspólnego. Dochodzimy w końcu do dworca, razem z kotami w reklamówkach wsiadam do autobusu.
//////////////////////////////////////////////////////
Gorące ziemniaczki
Jestem w domu. Oglądam na telefonie gameplay z jakiejś gry wyścigowej, możliwe, że to było NFS:MW 2005. W pewnym momencie "wchodzę" do środka i to ja gram, widok jest zza samochodu. Wyścig trwa jakiś czas, potem wyrywa mnie z gry i wracam do swojego ciała. Jestem głodny, idę do kuchni. Na blacie widzę dwa wielkie talerze wypełnione parującym jedzeniem (ziemniaki, kotlety, surówka). Bardzo chciałbym trochę zjeść, ale sobie myślę: A może to taty, lepiej nie będę ruszał.
//////////////////////////////////////////////////////
Stanadardowo, pobudka po 5 i pół godziny. Czuwałem 10 minut i zrobiłem SSILDa (kilka cykli), trwało to może z 5 minut, potem poszedłem spać z nadzieją, że wejdę w sen ze zwiększoną świadomością. Mimo tego, nie uświadomiłem się. Bedę jeszcze próbować.





