30-08-2017, 12:53
Data snu:30.08.2017
Godzina snu: 23.00-7.40
#1-Wszystko dzieje się w naszych okolicach, być może nawet koło sąsiadów.Jest ładny słoneczny dzień.Obok mnie są , młodsza siostra, brat i kolega Norbert.Jedziemy do niego lub miasta.On jeździ motorem, tymczasem my jakimś pojazdem, znaczy ja na piechotę.Droga żwirowa,tymczasem dzwoni Norbert i mówi , że nie może bo jest pijany i idzie się położyć.Dokładnie to widzę, jakby znajdował się u nas w domu na strychu.Pojazd się zatrzymuje i o czymś rozmawiamy, gdzie jechać.
#2-Mam jakiś uraz bądź kontuzję prawego kolana, prawdopodobnie ta sama którą nabawiłem się 2 lata temu.Fatalnie, nie mogę chodzić w ogóle,chyba ominie mnie początek roku szkolnego w Technikum tak myślę.Już widzę jak mnie tam nie ma, a przecież w tym roku Matura.Trzymam się cały czas tego kolana.
Teraz jestem chyba na swojej farmie.Jest jakaś wojna, bardziej rycerska z mieczami itd.Widzę jak ktoś wpada w jakimś pomieszczeniu jakby do studni, i tam na dole jest kanał.To pomieszczenie później zostaje podpalone, widzę że ktoś rzucił podpalone kartki.Wszystko się zapaliło, ten ktoś próbuje wyjść.Jakiś wariat czy szaleniec się śmieje z góry.Teraz wychodzi przez jakieś okienko z naszej piwnicy.Podchodzę o kulach, wojna na razie wstrzymana lub zakończona, a na podwórku jest sporo koni.Mówię do wariata, że sam podczas treningu zabilem kilka swoich ludzi, co pokazuje słabość mojej armii.Tymczasem biorą go i wyniosą, ja wskakuje na konia i do samochodów.
Wszystko znikło, przyszła matka.Robi się powoli ciemno.Jest tu pełno śniegu.Ja brat, siostra i chyba ojciec będziemy tu nocować, chyba na zewnątrz.Mama w końcu poszła, ktoś zapomniał zgasić światło za bałwanem, więc ja tam idę kulejąc.Jest duży wilk,, poszłem i wróciłem , koniec...
#3-Jesteśmy w domu.Jestem ja brat, ojciec i koledzy z klasy.Jeden z nich pyta czy widziałem mecz w piątek, chyba finał LM,mówię że oczywiście, podobno grała Barca.Dziś też gra, nawet siedząc przed tv oglądam mecz na tel.Ojciec który siedzi przy stole też chce obejrzyć, więc schylam się i mu pokazuje.
Teraz znaleźliśmy się w dużym pokoju, i mecz postanowiłem włączyć na laptopie.Włączona strona fcbarca.com, jeden komentarz zwrócił mi uwagę, był to skład meksyku, bez poleceń, zdziwiłem się po co ktoś miałby ich oglądać.Spojrzałem przez okno, i widzę że zaczyna się jakaś nawałnica, mocna ulewa, bardzo pochmurno.Ojciec idzie zamknąć szyby w samochodzie.Widzę mecz, i jak bramkarz Barcy, Bravo popełnia głupi błąd nie łapiąc piłki.Słyszę o tym jaki jest słaby, i gadają że może gdyby nie poszedł do Kazachstanu, może by było inaczej, lub chęci grania w LM.Na fcb.com widzę że ktoś napisał "Za Ernesto, to nowe trio najszybciej się rozpędziło"
Dziś się obudziłem dokładnie o godz 4.00, oczywiście tak jak chciałem.Tym razem odczekałem 35 min i ponownie położyłem się spać.Po raz kolejny próbowałem WILDA.Dzisiaj leżałem przez ponad godzinę, bez żadnych problemów.Jednak zasnąć nie zasnąłem, a po godz 6.00 nie którzy już wstają, więc przerwałem to,bo chciałem jeszcze trochę pospać.
Godzina snu: 23.00-7.40
#1-Wszystko dzieje się w naszych okolicach, być może nawet koło sąsiadów.Jest ładny słoneczny dzień.Obok mnie są , młodsza siostra, brat i kolega Norbert.Jedziemy do niego lub miasta.On jeździ motorem, tymczasem my jakimś pojazdem, znaczy ja na piechotę.Droga żwirowa,tymczasem dzwoni Norbert i mówi , że nie może bo jest pijany i idzie się położyć.Dokładnie to widzę, jakby znajdował się u nas w domu na strychu.Pojazd się zatrzymuje i o czymś rozmawiamy, gdzie jechać.
#2-Mam jakiś uraz bądź kontuzję prawego kolana, prawdopodobnie ta sama którą nabawiłem się 2 lata temu.Fatalnie, nie mogę chodzić w ogóle,chyba ominie mnie początek roku szkolnego w Technikum tak myślę.Już widzę jak mnie tam nie ma, a przecież w tym roku Matura.Trzymam się cały czas tego kolana.
Teraz jestem chyba na swojej farmie.Jest jakaś wojna, bardziej rycerska z mieczami itd.Widzę jak ktoś wpada w jakimś pomieszczeniu jakby do studni, i tam na dole jest kanał.To pomieszczenie później zostaje podpalone, widzę że ktoś rzucił podpalone kartki.Wszystko się zapaliło, ten ktoś próbuje wyjść.Jakiś wariat czy szaleniec się śmieje z góry.Teraz wychodzi przez jakieś okienko z naszej piwnicy.Podchodzę o kulach, wojna na razie wstrzymana lub zakończona, a na podwórku jest sporo koni.Mówię do wariata, że sam podczas treningu zabilem kilka swoich ludzi, co pokazuje słabość mojej armii.Tymczasem biorą go i wyniosą, ja wskakuje na konia i do samochodów.
Wszystko znikło, przyszła matka.Robi się powoli ciemno.Jest tu pełno śniegu.Ja brat, siostra i chyba ojciec będziemy tu nocować, chyba na zewnątrz.Mama w końcu poszła, ktoś zapomniał zgasić światło za bałwanem, więc ja tam idę kulejąc.Jest duży wilk,, poszłem i wróciłem , koniec...
#3-Jesteśmy w domu.Jestem ja brat, ojciec i koledzy z klasy.Jeden z nich pyta czy widziałem mecz w piątek, chyba finał LM,mówię że oczywiście, podobno grała Barca.Dziś też gra, nawet siedząc przed tv oglądam mecz na tel.Ojciec który siedzi przy stole też chce obejrzyć, więc schylam się i mu pokazuje.
Teraz znaleźliśmy się w dużym pokoju, i mecz postanowiłem włączyć na laptopie.Włączona strona fcbarca.com, jeden komentarz zwrócił mi uwagę, był to skład meksyku, bez poleceń, zdziwiłem się po co ktoś miałby ich oglądać.Spojrzałem przez okno, i widzę że zaczyna się jakaś nawałnica, mocna ulewa, bardzo pochmurno.Ojciec idzie zamknąć szyby w samochodzie.Widzę mecz, i jak bramkarz Barcy, Bravo popełnia głupi błąd nie łapiąc piłki.Słyszę o tym jaki jest słaby, i gadają że może gdyby nie poszedł do Kazachstanu, może by było inaczej, lub chęci grania w LM.Na fcb.com widzę że ktoś napisał "Za Ernesto, to nowe trio najszybciej się rozpędziło"
Dziś się obudziłem dokładnie o godz 4.00, oczywiście tak jak chciałem.Tym razem odczekałem 35 min i ponownie położyłem się spać.Po raz kolejny próbowałem WILDA.Dzisiaj leżałem przez ponad godzinę, bez żadnych problemów.Jednak zasnąć nie zasnąłem, a po godz 6.00 nie którzy już wstają, więc przerwałem to,bo chciałem jeszcze trochę pospać.





