24-08-2017, 10:50
DZIEŃ 24
Data: 2017.08.24
Ilość przespanych godzin: 9h
Ilość zapamiętanych snów: 2
#1
Będąc na wczasach nad morzem mieszkałem sobie wraz z rodziną w małym domku obok dużej willi. Nasz zabałaganiony domek miał widok na kawałek morza, willę i polę wiatraków. Dziwnym trafem spotkałem mojego znajomego na placu willi, który powiedział mi, że nie może teraz rozmawiać, bo się śpieszy. Spacerując sobie dalej po placu zauważyłem znajome moich znajomych, które się chichrały na mój widok. Usłyszałem z ich szeptów "To on" podszedłem do nich zacząłem zagadywać i śmieszkować. Podczas "zarywania" upadłem ręką o beton, nie było krwi, ale było widać rany, które nadawały się tylko do zszycia. Chyba straciłem przytomność i nagle obudziłem się w willi w, której zaopiekowała się mną pewna starsza pielęgniarka, która zamiast zająć się moją raną na ręce zaczęła wkuwać się wielką igłą i wężem ogrodowym do mojej prawej nogi, następnie napuszczała do niej wody. Bolało jak cholera, przybiegł do mnie mały murzynek, aby mnie pocieszać. Gdy ból minął mogłem już wstać, murzynek powiedział mi, że zgubił swojego tate i prosił mnie, abym pomógł mu szukać. Był to jednak problem, bo 90% osób znajdujących się w willi to afroamerykanie. Czarnoskórych było tam tak dużo, że spali na dworze. Zauważyłem, że daleko w morzu stoi fontanna, a wokół niej pełno wesołych tańczących ludzi. Podpłynąłem do tego miejsca i okazało się, że to właśnie tam przebywa ojciec małego murzynka.
*Moja mama mówiła, że podczas snu mówiłem "Nie teraz, nie teraz, za 7 minut" nie wiem z czym to sie je*
#2
Śniło mi się, że DanielMagical zezgonował na livestreamie i było pełno shotów i aferka na skale całego youtubea





